<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641</id><updated>2012-02-16T04:16:27.252-08:00</updated><category term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>nocne czuwanie bez butelki</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>73</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1449857422005314843</id><published>2010-07-07T07:05:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:32:54.774-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>remanenta</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jako, że pierdolnik&amp;nbsp;siarczysty się mię tu w tej mojej blogowni utworzył, o zdanie mię zupełnie nie pytając ani razu, toteż robię remanenta tydzień już&amp;nbsp;jedynasty chyba i dalej ni chuja do&amp;nbsp;ładu z tem dojść nie mogię. zaistniałe okoliczności przyprawiają mnie&amp;nbsp;o niebagatelne wkurwienie, że łepetynom mojom własnom we ścianę już nawet czasem się przymierzam, abo w podłogie - to zależy, czy piję, czy nie, i gdzie mię ściąga. nieważne. reasumując kurwa jego mać, kciałabym powiecieć, że&amp;nbsp;ajm sory tem wszystkiem, którech sytuacja owa wkurwia trochi czasem. i choć tak naprawdę to ja ajm sory nie jestem, to rzec słowa owe jednakże trza. w końcu kulturę się ma, nie? nic to. jutro bundzie lepij, abo za jaki miesiąc, czy inszy czas. bywajta ludziska temczasem jeśli jaki tu zagląda i bądźta dzielne wszędzie - jak to mówił onegdaj pewien hary (przez jedno 'r') z podlasia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1449857422005314843?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/1449857422005314843/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/07/remanenta.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1449857422005314843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1449857422005314843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/07/remanenta.html' title='remanenta'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-921861773277071590</id><published>2010-07-07T06:25:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:33:14.965-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>przygód kilka wróbla tego no..</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jako, że mie się tylko cztery dni na wyspie ostali, trza namazać co siem działo bez ten czas, znaczy się ostatniemy czasy, czyli historia z cyklu.. eeeee..&amp;nbsp;cykl poszedł sie jebać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a było to tak. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;za góramy, za lasamy,&amp;nbsp;żyła sobie amilka na amigracji. mieszkała sobie łona dziecina na drugim piętrze w starej kamiennicy, a któraż to kamiennica stała w centrum miasta, a któremuż to miastu wypadło niechybnie być stolicom, a któraż to stolica na wyspie jednej zielonej plackiem sobie zażywała spoczynku. mieszkała sobie łona i pracowała sobie łona, czasem dziecina stres ankoholem wypędzała jakim - znaczy się, że ten, no, nakurwiła się conieraz z kiemścik i tak jej się spokojnie żyło bez&amp;nbsp;roków cztery. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;aż tu nagle po tech&amp;nbsp;rokach czterech, twardy dysk się amilce zaciął na frazie, że damoj wracać czas, czy jakoś tak. to ogarnęła ona dobytek swój dziecina w mig, znaczy się ten - w miesięcy dwa i przesłała najsamprzód. wyszło tego pudeł jakichś jedynaście, czy cuś koło tego. a łostatnie to jej się na mieście po kartoflach dostało we warzywniaku u pakistana, to takie było kurewsko wielkie i cienszkie, że nijak bidulka dźwignąć go nie mogła. ale siły wszystkie zebrawszy, podniesła w końcu skurwysyna dzielnie - celem przeważenia rzecz jasna - że o mały włos kiszek własnych nie urodziła, czy innech narządów. chopaki z transportowej company kiedyż po niego wpadli same siem dziwili, że co łona tam wcisła - chyba stu nieletnich wietnamczyków na przemyt do polski, coby łone pracowały we fabryce jakiej pod pruszkowem czy dzie. smutne byli te chopaki łone, bo to juz łostatni trasport był, a łone z zamkniętemy łoczamy i bez nawigacji grzali do amilki już łod jakiegoś czasu co drugom sobotę. ostatniom razom to coś tak koło drugiej w nocy jem wypadło, bo siem suki na prom spóźniły haniebnie, że wcześniej nijak się nie dało. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;ogołociwszy mieszkanie do cna, abo jeszczy gorzyj, trza amilce było siem stamtąd czem prędzej zabierać, coby jakiścik depozyt od landlorda z alckiem wyłudzić. zyszło jej na tem dni niemało i stresu tyż, bo jakżeby inaczej. z takiemy dziadamy inaczej się nie da i już. a jak jej dobytek zabierać wypadło - 3 walizy, toreb 7, kosmetyczek 11, plus 50 kilo innego ruchomego dobytku - uroniła łzę niejedną amilka dziecina. potem, kiedyż klucz oddawać jej przyszło to już kurwa wyła koncertowo całom drogie w autosanie. a ostatnie dni na wyspie zielonej przyszło jej spędzać z chopakamy dwiema, co to ją tu ściągneły lat temu cztery wstecz na tom wyspę, w chopackim mieszkaniu jej spędzać przyszło, z chopackom łazienkom co to jest brudna i capi. ale darowanemu koniu w zęba się nie patrzy. ważne, że jom tam te chopaki za free przygarnęły w ostatniej kwili, kiedyż to niemal bezdomna została &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;po tech planach z widokamy na wspólne zamieszkanie z takom jednom&amp;nbsp;szmatom z pracy, co to się wzięły i zjebły te plany haniebnie wielce. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;w międzyczasie żegnała amilka wszystkiech,&amp;nbsp;które na jej drodze stanęli podczas tej historii, któromż to jej wyspa zielone tej amilce tom historię napisała. ludziów było a ludziów, że&amp;nbsp;amilka nic tylko spijała trunki wszelakie w miejscowych pubach, barach i innych melinach, aż jej nery z wentylacjom tech napojów nadążyć nie mogły. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;więc żegnała amilka supplier-a odnikotynowego stuffu, co to pienkny jest jak james bond i wielce pociongajoncy. żegnała przyjaciołow bliższech i dalszech, kuleżanków tyż żegnała i kólegów. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;leniwe suki, te co we firmie amilkę rozkurwiały non stop, to jej najsamprzód wyprawiły imprezę w nocnem klubie, po której amilka do domu trafiła na boso o czwartej rano dnia następnego uszkodzona odrobinkie. potem był firmowy lunch we włoskiej restauracji. potem sto inszech lunchów w pojedynkie. a na sam koniec puszczały ślozy masywnie one suki te jak jeden mąż, chyba, że która była pci&amp;nbsp;żeńskiej - to wtedy puszczały ślozy jak jedna baba, czy cuś takie. dostało się amilce pinkny naszyjnik z własnem inicjałem od irolskiego projektanta, co mu john rocha jest i kartkie z koniczynkom, co tam się łone wszystkie wpisały, wyrażając żal serdeczny z podowu amilki odejścia. jednemu składnie wyszło te słów kilka szefu onemu: &lt;em&gt;'I hope you enjoyed ireland as much as it enjoyed you'&lt;/em&gt;,&amp;nbsp;po którech to amilka łzę niejednom rękawem obterła, bo ona tom wyspę zielonom to enjoyed bardzo wielce.&amp;nbsp;były też przemówienia, gratulacje i inne komplimenta od szefów i ważniaków wielu, że ta nowa, co amilkę niby na robocie zastąpić ma, to łona rzekła, że jom wypierdolenie ze firmy na kopie czeka, bo ta amilka to taka świetna była, że jej nijak zastąpić sie nie da. pierdolenie.. a na koniec to jej powiedziano amilce, że robota czeka na niom dożywotnio i jej biurko z komputerem tysz, bo to łona pracownica jest przednia i kiedy tylko na wyspie na powrót bendzie, to niech raboty innej nie szuka, tylko niech wpada. czyli nowa niech wyje, bo nie pierdolenie?&amp;nbsp;tak, siak, czy owak&amp;nbsp;amilka ryczała znowuś. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a z tem uczycielem, co to z niem się amilka w romansa wdała, pełnego tragicznych wypadków, to amilka się po prostu nakurwiła prawidłowo, jakoż i łon siem nakurwił. szwędali sie łone pół nocy po mieście, w gatkie tnąc mimochodem. wówczas to łon jej rzekł, że babę ma, włoszkie, co to jej franczeska, czy inna frederika jest. i mieszkajom łone obadwa naraz natenczas i że łon już kce się zmienić. gratulacji na ręcy jego amilka złożyła a jak, w duchu myśląc sobie, że gdyby łona z niem wówczas wytrzymać mogła, abo łon z niom, to ta pizdrygantka z italii by se mogła w palcem w bucie conajwyżej, a amilka pewnikiem na polskie by nie waliła ni chuja pomimo family emergency. no może na dni kilka coby emergency zaradzić.&amp;nbsp;jej się tak pomyślało, a łon wypowiedział na głos jej myśli też same, robiąc przy tym mine srającego kota,&amp;nbsp;bo pomimo tech tragicznech wypadków, co to ich nawiedziły, kiedyż łone we związek bawiły siem trochie, to łona, ta amilka lubiła tego rudawego liliputa z ankoholowymi zapędami wielce, a łon jom lubił tyż ogromnie. to se poszli obadwa na sake, coby uczcić, że łona jest uparta suka z zapędami sadystycznymi i naturą pacjentów zakładu zamkniętego, a łon - toż samo tylko w męskiem wydaniu plus wychlać se lubi, wskutek czego nijak zgodzic się nie mogli. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;w międzyczasie żegnała amilka innech koleżankówi i kolegów wiela, że wnikać głębij nie bendem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;no może jeszcze raz jeden tylko, bo wspomnieć wypada, że ze swojom irlandzkom dziewczynom, co to jej hejzluszka jest, to w ryk taki wpadły, że jem tapety spłynęli sześciokrotnie, a łone wyli dalij. dziś znów siem spotkać majom i musi bundzie toż samo jak nic. a jak jeszcze dołonczy do grona wybornego caroline niejaka ze firmy uprzedniej, co to była dla amilki firma ta kołchozem, a caroline sukom, zanim niom być&amp;nbsp;przestała, to jak się jem wszystkiem szloch szalony włonczy, to kurwa bendzie przejebane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;z inszech kwestii, to amilka spędziła dni dwa całe na załatwianiu jenteresów przeróżnech - jednego odwiedziła tax office, coby się podatkowo&amp;nbsp;rozliczyć finalnie, drugiego - social welfare, coby jej świstek wystawili o latach pracy i innem ubezpieczeniu. kolejków tam było a kolejków, ludziów jeszczy wiencyj, że amilka jak tak stała, to jej aż poty śli. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;na sam koniec się amilka zaopatrzyła w prezentów trochie, bo z zagranicy tak z pustom renkom to nijak wracać nie wypada a jakże. jeszcze cykać jakieś zdjęcia podobno ma, czy co - tak mnie rzekła, ale ja tam nie wiem. aha i taksę zamówić chyba ma.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;i teraz to tylko czeka na samolot o 7.20 w niedzielę rano, któren to jom zabierze tom amilkie na łojczyzny łono w trymiga, abo jeszczy prendzyj, dzie wpadnie amilka w ramiona swojech lalków najmilejszech i wtedy to się kurwa dopiero&amp;nbsp;zacznie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a natenczas to amilka żegna jeszcze tech chopaków co jom przygarnęli - od soboty włócząc się po pijalniach ankoholi przeróżnech, że dziś - znaczy się we środę, jak amilka się z wyra zwłokła koło południa finalnie i usiadła na sofie w living room-ie, to jej się aż gwiazdy w łoczach wszystkie zaświecili i pomyślała sobie łona: pierdolę! więcej kurwa nie piję!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-921861773277071590?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/921861773277071590/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/07/przygod-kilka-wrobla-tego-no.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/921861773277071590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/921861773277071590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/07/przygod-kilka-wrobla-tego-no.html' title='przygód kilka wróbla tego no..'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5676671652771901290</id><published>2010-06-17T04:36:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:33:26.145-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>zatrudnienie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;przyszłam zapodać nowinę: rabotu iw polszi znalazłam bęc! a właściwie rabota owa znalazła mnie. a otóż i historyja..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;będąc w ojczyźnie mej kochanej razu ostatniego - kiedyż to na przeprowadzkę pojechać mnie wypadło, a co to ona, ta przeprowadzka jednakowoż w terminie się nie odbyła - kobiet mój kochany rzekł do mnie w słowa owe, cobym ja przelot krótki po szkołach tutejszych w dupinie wielkiej zrobiła, celem wybadania, czy nie poszukujom bynajmniej te szkoły owe uczycieli jakich, pedagogów, czy innych woźnych. a jakoż matki rodzicielki słuchać niechybnie trzeba, takem ja i uczyniła. niestetyż na międzyczas wypadł nam mały remoncik, fraszka taka, co to on się ciągł i ciągł i ciągł, że końca widać nie było i sposobności na ceregiele owe. wówczas to razu pewnego, kiedym z drabiny po dwóch godzinach czasu zlazła po zdrapywaniu ze ścian tapety starej (celem ścian odświeżenia rzecz jasna), rzekł mnie kobiet beztrosko, że już czas. a jako się i stało, nie było czasu nijak coby chociaż kudły potargane ugładzić sensownie, klej i resztki tapety z kudłów owych oraz odzieży roboczej otrząsnąć (przy czym odzież robocza to: stara, rościągnięta bluza z kapturem i jeszcze starsze i jeszcze bardziej rozciągnięte, gumowane jeansy z czasów drugiej wojny światowej), więc na drobiazgi nie zważając owe, wsiadłam ja na przednią wiązkę służbowej maszyny mojej sister i pojechaliśma w miasto obadwa. w dalszej części mocno wnikać nie będę raczej, że gdzie, po cóż i dlaczegóż. w każdem razie z dyrektorów szkół tutejszych, którzy obecni w szkołach w godzinach swej pracy szczęśliwie byli, popadł mnie się jeden taki, co to chlubnie dyrektorem był nie tylko z nazwy raczej. po krótkiej pogawędce co to żeśma ją sobie ucięli mimochodem, stwierdziłam, że tu to ja bym mogła być kimkolwiek – inwentaryzatorem kotłowni chociażby, czy gąbką do tablicy. wskutek czego, nie ścigałam dalej tych nieobecnych w nadziei serdecznej, że a nuż się mnie tu i co popadnie. toteż na wyspę dzielnie wróciwszy – nie zrażona ani ani tym, że etatów żadnych nie ma – dzielnie namazalam piękne cv i jeszcze piękniejszy ten motywacyjny. a tak na marginesie – kiedyż po raz pierwszy przeczytać mnie wypadło dzieła owe w stanie końcowym już, to się aż nadziwić nie mogłam, że ja taka zajebista w pinzdu jestem. zapakowawszy moje wypociny w kopertu, wysłałam&amp;nbsp;gdzie się dało&amp;nbsp;tak zwanym 'registered' – dla umysłu spokojności. i jeśli mam być szczera najbardziej jak tylko potrafię – to stwierdzić wypada mnie niechybnie, że na wieści nie czekałam nijakie. tak mnie się w bańce kołatało, że może koło sierpnia, czy cuś ktoś mnie jaki telefon zapoda, że na interview mnie kcom, czy co. a tu dnia dzisiejszego z samego rańca odpalam pocztę we firmie będąc rzecz jasna i cóżesz widzą moje zaspane i podkrążone na sino oczęta? list o tytule 'zatrudnienie' i treści, jak następuje:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W związku ze złożeniem przez Panią dokumentów aplikacyjnych do naszej szkoły na stanowisko nauczyciela języka angielskiego, informuję, że Pani oferta została przyjęta.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Proszę o potwierdzenie gotowości podjęcia pracy i po powrocie do Polski o zgłoszenie się do szkoły w celu omówienia szczegółów nawiązania współpracy.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dyrektor&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;znaczy się, że ten, no. kurwa mać!! że nie będzie interview (bo wtedy w tej odzieży roboczej to się chyba raczej nie liczy), że się etat jednak znalazł, że bezrobocie iw polszi to ściema? nie wnikam. podobnie jak nie wnikam w ten paskudny błąd stylistyczny w mailu powyżej. każdemu może się przytrafić. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jedyne, co mnie rozpierdala w chwili obecnej to nawet nie fakt, że wykonując zawód owy będę biedna jak mysz kościelna na umarciu – zawsze można znaleźć jeszcze co na dokładkie, albo dokładki cztery. tylko jak ja zniesę coś pomiędzy numerem dwadzieścia, a trzydzieści – co odnosi się do sztuk chłopa w przedziale wiekowym 16-18, gapiących się na mnie na lekcjach w szkole o tak wielkiej przewadze płci męskiej nad żeńską, że prawie aż wyłącznej? tego, to jeszcze nijak rozkminić nie potrafię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a na koniec najlepsiejsze kurwa – jeśli oni wszyscy naprawdę będą do mnie mówić 'pani profesor' to się chyba kurwa zachlastam! jak nic!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5676671652771901290?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5676671652771901290/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/06/zatrudnienie.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5676671652771901290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5676671652771901290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/06/zatrudnienie.html' title='zatrudnienie'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-2343369447088556240</id><published>2010-06-10T15:17:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:33:37.498-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>relaks..</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;czyli krótka opowieść z cyklu: o grubej starej, która jest szmatą :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;jako, że czwartku dzisiejszego uświadomiłam sobie, że dla mnie to jeszcze tylko 3 czwartki z grubą starą się ostali (kilkadziesiąt kolejnych będzie spędzać upojnie zapewne niejaka rosie duffy), postanowiłam jej trochę umilić ten&amp;nbsp;czas. a co. niech ma i niech zna serce me dziewczyna. znaczy się ta, stara torba szmata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;więc tak siedząc sobie przy biurku tradycyjnie i gapiąc się na te wszystkie moje papiery, które kurwa żeby nie wiem jak napierdalać na ręcy obie to ich nie ubywa ni chuja, uświadomiłam sobie, że tak, siak, czy owak i tak swoje&amp;nbsp;odpierdolić muszę. wskutek tego mam 2 wyjścia: 1) mozolić się po cichaczu papier za papierem, celem wykończenia: ja - ich, bądź one - mnie, lub 2) odjebania kilku walk podjazdowych, cobym je wysiekła prędzej niż one mnie, a przy okazji rozkurwiła delikatnie osobnika utuczonego, co siedzi po przekątnej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a jakoż padło na metodę w kolejności ostatniom - napierdalałam przez kilka godzin ile tylko miałam pary w wychudzonych paluchach te zajebane kurwa invoicy, że aż mię para uszętami szła. bez przerwy, bez odpoczynku, z szybkością kurwa błyskawicy i odgłosem niemalże pneumatycznego młota. bo muszę przyznać nieskromnie - że ja to w klawiaturę tak napierdalać potrafię, że nie dzierży nikt. stara gruba dostawała boleści - wychodziła, przychodziła, wodę piła, poty ją brały i trzęsawki. ale przecież nikt nie zwróci uwagi przodownicy pracy, która odpierdala 300 procent normy. fakt, że tak koło lunchu to ja też byłam gotowa od tego napierdalania, że ratować się musiałam solphadeine sztuk trzy, ale to, co przeżywała gruba stara słowami opisać się nie da. to trzeba było zobaczyć, żeby doznać prawdziwej rozkoszy na sercu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a kiedy mnie rozebrało całkowicie, że widziałam potrójnie i nijak nie szło vatów rozliczać, zaczęłam drukować wszelkie zaległości na drukarki wszystkie 4, z czego jedna jest wielkości fortepianu i wydaje tak przeraźliwe dźwięki, że zerzygać się można. taki stan rzeczy trwał do samej 5.30 kiedy zwlokłam się z krzesła i polazłam prawie na czterech na przystanek. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;fakt, że jestem nietomna ni chuja i niewiele z tego, co wokół się dzieje do mnie dociera, a rokładanie tych wszystkich papierów w foldery zajmie mi 2 dni przynajmniej, ale jakiż ja kurwa przeżywam relaks duchowy to opisać się nijak nie da. serce mię roście niechybnie. a to dopiero przedbiegi do prawdziwej zabawy. i gruba stara, ta sama, która jest szmatą, ona dobrze o tym wie..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-2343369447088556240?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/2343369447088556240/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/06/relaks.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2343369447088556240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2343369447088556240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/06/relaks.html' title='relaks..'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4339236110585699952</id><published>2010-06-10T14:48:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:33:48.006-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>pakowanie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;gdyby jeszcze kilka lat temu ktoś mi powiedział, że w przeciągu czterech lat można kurwa uzbierać tyle badziewia, to chyba bym nie uwierzyła. chociaż nie. zawsze kochałam szmaty i takie tam różne, że książki, buty, biżuterię i wszystko kurwa inne.&amp;nbsp;dużo i wszystko. nie ma co owijać. ale tak&amp;nbsp;na serio - to naprawdę nie wiem kurwa gdzie i jak ja tyle kasy zarobiłam żeby to wszystko zakupić w pizdu (po odliczeniu kosztów na inne rozychody rzecz jasna). bo jak mi przyszło się pakować na ten niby powtót na ojczyzny łono to myślałam, że kurwa zejdę jak nic. chopaki z firmy przewozowej za każdym razem jak tylko do mnie wpadali, pytali od progu, czy to juz może koniec, ale odpowiedź zawsze była jedna. dalej niestety jest taka sama. bo ja się jeszcze kurwa ze wszystkiego tak do końca nie wygoliłam zupełnie. w ten weekend znów muszę gdzieś wyżebrać pudeł na mieście i pakować dalej. a końca kurwa dalej nie widać. no ale przecież ja nie mogłabym zostawić tutaj moich ukochanych pierdół tysiąca z hakiem. chociaż jak spojrzałam na to wszystko kurwa z perspektywy, to zaczęłam się rozglądać za jakimi potrzebującymi, coby trochę mojego dobytku z dobroci serca, czy potrzeby dnia codziennego przyjęli. przecież nie godzi się tak z buta i na śmietnik mojego ukochanego stuffu, co to się z nim zżyłam przez lata cztery, tak bezczelnie wypierdolić, nie? więc nawet tym kwiatkom, co mię się po matce mojej rodzicielce, któraż to rośliny lubiła masywnie, ostali, to im dom zastępczy bidakom znalazłam. do ogrodu pójdą. skoro takie dzielne były, że przetrwały moje palenie, i niech podkreślę, że MOJE palenie, to niech teraz odetchną świeższym powietrzem na starość. bo jeden z nich - taki złośliwy chyba - to po długiej zimie, kiedy taki zamożony w donicy sobie siedział, to on teraz mnie pięknie 2 białe pąki wystrzelił. więc teraz nijak się go na śmietnik nie godzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;tylko tak smutno kurwa trochę kasować cztery lata z życiorysu. bo to dobre lata były - ciężkie po skurwymsynu, ale mimo to na samą myśl o tym czasie spędzonym tutaj gęba mi się haha, to raczej nie było źle. uwielbiam mój dublin, moje ulice, moje mieszkanie, moich ludzi, moją pracę -&amp;nbsp;nawet z tymi chujami, z którymi&amp;nbsp;pracować mi wypada. ale chyba te chuje one też mię lubiom trochie, bo mnie kręciły dziury w dupie propozycjami nie do odrzucenia, cobym ja tylko się ostała. nie ostałam się. jednak wracam. tylko jeszcze nie wiem jak ja zostawię mój kochany dublin&amp;nbsp;żeby zamieszkać w dupinie wielkiej i jak ja kurwa ten mój cały badziew zamieszczę w jednym pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4339236110585699952?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4339236110585699952/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/06/pakowanie.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4339236110585699952'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4339236110585699952'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/06/pakowanie.html' title='pakowanie'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4665387094404571242</id><published>2010-05-08T18:09:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:33:58.868-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>journey</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wypada stwierdzić - chyba już oficjalnie - że zaczęła się dla mnie znów wielka podróż, oby nie wielka tułaczka, że w tę i znów na powrót. nie, tego po raz kolejny bym nie zniosła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;chodzi o to mianowicie, że ja ten CAE to jednak zdałam, zupełnie na przekór okolicznościom, w których zdawać mi go przyszło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;wypadałoby odsapnąć odrobinę, ale nie. znów trzeba rozstawiać pionki na szachownicy i bawić się w stratega. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;oby był przewidujący.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;szklana kula mówi, że kolejny ruch to znów tylko przeczekanie, ale ten, który czai sie tuż za nim, powinien być już tym konkretnym, tym wygraniem przez wielkie wu. tą wspaniałą przyszłością, którą chcę budować ze słów i kropek w drogę do raju. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;ramiona mają czekać na mnie otwarte, bo tak, jak obiecała moja siostra podczas ostatniej wizyty w utraconym: &lt;em&gt;'świadoma praw i obowiązków, wynikających z zaistniałej sytuacji, uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby ci się noga nie powinęła i abyś szczęśliwie na łono ojczyzny powrócić mogła.'&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;wkutek tego wysłałam w zeszły piątek niewielką częśc majdanu, który mi się tu w międzyczasie zdążył nagromadzić. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;czyli jednak wracam. a co.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4665387094404571242?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4665387094404571242/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/05/journey.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4665387094404571242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4665387094404571242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/05/journey.html' title='journey'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-85810568439592715</id><published>2010-03-30T14:02:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:34:21.091-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>zimo wypierdalaj!!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;obudziłam się dziś rano zbyt wcześnie, wstałam - za późno - nic nowego w gruncie rzeczy. zawsze dosypiam, doleguję, wskutek czego ogarniam się do pracy w tempie biegu na setkę. z przeszkodami kurwa! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wracając do rzeczy - wyjrzałam oknem i się kurwa wtedy okazało, że tam napierdala śniegiem jak w moskwie w połowie zimy. i niech się powtórzę, że nie pada tylko napierdala!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy: 'tylko niech kurwa nie zdejmują autobusów z tras, bo napierdalać do i z pracy z buta nie zamierzam.'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;druga: 'jak zasypie lotnisko i lot mi odwołają to sie kurwa w chuj zachlastam jak nic!'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;z takim kurwa cudownym nastawieniem właśnie popierdalałam co drugi stopień po schodach, kierując się na przystanek i upinając w międzyczasie bardzo niewymyślny koński ogon w biegu. tapety juz z rana raczej nie zarzucam, bo się kurwa nie wyrabiam ostatnimi czasy. bywa. fakt, że wyglądam jak żydowskie, niedożywione dziecko, które wymknęło się przypadkiem z komory gazowej, ale szczerze mnie to jebie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;i znów nie o tym chciałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;kiedy dobiegłam w końcu na mój przystanek przy parku&amp;nbsp;na mountjoy square, rzuciły mi się w oczy kilkudniowe żonkile przy alejkach - całe oblepione śniegiem bidule. nie dość, że wylazły z ziemi jakiś miesiąc później niż co roku, to jeszcze żeby je teraz tak atakować?! wtedy sobie pomyślałam: 'zimo! wypierdalaj!!' i jestem pewna, że ten skulony typ, stojący koło mnie, któremu śnieg zapadał okulary i rozmoczył papierosa przyznał mi całkowitą rację, dodając w myślach: 'yeah!! get the fuck out of here!!'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;i jeżeli mam być szczera to ja już naprawdę wolę kiedy jest wietrznie. nawet - jeżeli dla mnie to oznacza wypalenie połowy prawej brwi (chociaż i tak jest rzadka)&amp;nbsp;i grzywki (ale tylko z lewej strony) podczas przypalania papierosa strzelającą zapalniczką, kiedy maszeruję do banku z lodgementem - jak to miało miejsce tydzień temu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-85810568439592715?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/85810568439592715/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/03/yeah-get-fuck-out-of-here.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/85810568439592715'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/85810568439592715'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/03/yeah-get-fuck-out-of-here.html' title='zimo wypierdalaj!!'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5684565480961692235</id><published>2010-03-21T18:02:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:34:32.929-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>chujnia zapanowała nad dzikimi polami ukrainy..</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ten rok raczej słabo się dla mnie zaczął i dalej jest do dupy kurwa. ale tak naprawdę do dupy - wielkiej, tłustej, owłosionej i najbardziej paskudnej jaką można sobie wyobrazić. kurwa!! aha i z celulitem. nie wiem kurwa, może to już początek końca w chuj. może to już w pizdu koniec drogi, bo dalej pod górkę to ja już ni chuja nie zniosę. żebym nie wiem jak bardzo chciała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;rozpierdoliłam&amp;nbsp;przez weekend 300&amp;nbsp;pierdolonych euro na pierdolone szmaty. fakt - zrobiło mi się trochę lepiej, ale na jak długo? pewnie do czasu, aż przyjdzie mi spłacić kartę kredytową kurwa. co już niedługo nastąpi - tak na marginesie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;przytaszczyłam to całe badziewie do domu i się kurwa okazało, że nie kupiłam zajebanego cukru. do kawy. ale mam np. granatowe japonko-kozaczki z malutkimi cekinkami na cholewkach, których pewnie nigdy nie włożę, bo nie lubię butów z odkrytymi palcami. kurwa!! a poza tym -&amp;nbsp;tu zawsze pada, to zamsz na taką pogodę jest naprawdę do dupy. odniosę kurwy jutro jak nic. i może kupię cukier. chyba, że napotkam przecenę jaką po drodze i rozpierdolę wszystko co posiadam. a może raczej to, czego nie posiadam, a jest jeszcze w limicie&amp;nbsp;mojej pierdolonej karty kredytowej. chyba jednak nie będę wychodziła z domu. tak bezpieczniej. a poza tym te buty są naprawdę cudne. chuj tam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;byłam chora przez ostatnie tygodni kilka. rozpierdoliło mnie tak, że aż nawet poszłam do tutejszego doktora. pierwszy raz od kiedy tu jestem. bałam się kurwa iść spać w moim stanie, że już się nie obudzę. nawet wynalazłam w internecie emergency numbers tak na wszelki wypadek, zapisałam na kartce i powiesiłam na ścianie. wciąż jestem chora, tylko juz znacznie mniej, bo chodzę do pracy. i nawet nadgodziny znów zapierdalam. ale czuję się kurwa jak te gluty w moim nosie. 2 tygodnie brania antybiotyków rozjebały znacznie mój osobisty ekosystem. tylko sie modlić kurwa żeby mi nery znów nie siadły, bo będzie przejebane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;moja&amp;nbsp;sister jest bardzo chora. 3 tygodnie chyba leżała w szpitalu, a właściwie w dwóch szpitalach. już wyszła, ale chuj wie co będzie. wygląda wciąż okropnie. ma tak posinione ręce, że szok. w pewnym momencie przestali jej podawać kroplówki, bo nie mogli się już nigdzie wkłuć. zaraziła się rotowirusem, co w przypadku jej rozpierdolonych na maxa jelit wywołało zapalenie trzustki. ja nie wiem dokładnie o co w tym wszystkim kurwa chodzi i co to za amylazy co były 10 razy wyższe niż norma przewiduje i nie chcą spadać, ale raczej mnie to wszystko przybiło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w czasie kiedy moja&amp;nbsp;sister leżała w szpitalu, moja musia dogorewała w domu. była chora 3 razy w przeciągu miesiąca. 1 - rotowirus, 2 razy - zapalenie zatok. wciąż jest chora.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i kiedy to wszystko się kurwa kotłowało w najlepsze, ja zdawałam pierdolone egzaminy na certificate in advanced english. na antybiotyku i z gorączką. chyba nawet nie będę czekala na wyniki, bo raczej nie warto. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w poniedziałek - czyli tak jakby jutro -&amp;nbsp;o godzinie 10, moja&amp;nbsp;sister oficjalnie dopełni formalności co do zakupu naszego nowego domu. tego, co tam kurwa zawsze ma dla nas świecić słońce w chuj. we wtorek ma wrócić do pracy. niby. ale ja sobie tego nie wyobrażam, bo wygląda kurwa makabrycznie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a żeby było weselej to ja mam niby wracać do polski w połowie lipca, czyli za jakieś 4 miesiące. bo tak. mam się przekwalifikować&amp;nbsp;po raz kolejny&amp;nbsp;na chuj wie co, znależć pracę chuj wie gdzie, spłacać kredyt chuj wie jak i się kurwa uśmiechać, bo jako stara panna i tak jestem już wystarczająco felerna, to chociaż dla pozorów uśmiechać się powinnam. tylko, że ja już chyba kurwa nie mogę. tak po prostu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;moja praca mnie rozpierdala. chociaż może nie tyle praca, co te wszystkie chuje, z którymi pracować mi wypada - bezmózgie kurwa twory, które najchętniej nie robiłyby nic, bo przecież jest amilia i amilia zaradzi troskom wszelkim. ale amilia chyba juz nie ma sił. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;ale&amp;nbsp;teraz to ja już nie wiem, czy mogę zostawić tę pierdoloną pracę i wracać do polski, bo jak, bo co będzie, bo jak sobie poradzimy, bo...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;mieszkam z kartonami, których na razie nie wysyłam, bo... może będę musiała tu zostać. tylko ja już chyba nie chcę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;do czasu jak jesteśmy w miarę zdrowe i sprawne, to można się jeszcze w sobie zebrać po raz kolejny i przeczekać najgorsze. ale kiedy jest tak jak teraz to ja już nie wiem. może to już naprawdę początek końca. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;chuj tam. się zobaczy w gruncie rzeczy. tylko&amp;nbsp;jutro jednak odniosę te zajebane buty, bo raczej powinnam oszczędzać, a one są mi ni na chuja potrzebne. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;za 2 tygodnie&amp;nbsp;lecę do polski na pakowanie i przeprowadzkę, bo raczej nie na wielkanoc. ja przeżywałam&amp;nbsp;moją osobistą drogę krzyżową jak moja&amp;nbsp;sister była w szpitalu, a&amp;nbsp;musia&amp;nbsp;na wykończeniu&amp;nbsp;w domu. to może jak na jeden rok wystarczy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;byłam dziś w kościele. prosiłam o lepsze czasy, albo o więcej siły do znoszenia tych, które nastały. i mam nadzieję. teraz juz tylko to jedno zostało. to jedno. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5684565480961692235?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5684565480961692235/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/03/chujnia-zapanowaa-nad-dzikimi-polami.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5684565480961692235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5684565480961692235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/03/chujnia-zapanowaa-nad-dzikimi-polami.html' title='chujnia zapanowała nad dzikimi polami ukrainy..'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3904845205733284593</id><published>2010-02-14T13:23:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:34:43.768-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>walentynki są do dupy!!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;nie moja w tym zasługa, że mie Bozia nie obdarzyła kochliwą naturą, ale dzięki temu z czystym sercem rzec mogę, że szczęśliwie nie jestem nieszczęśliwie, czy jeszcze inaczej,&amp;nbsp;zakochana&amp;nbsp;w żadnym bucu, bo tego bym nie zniesła. a wskutek powyższego zajęłam się dzisiaj - właśnie z okazji walentynek - sprzątaniem mojej własnej, osobistej łazienki i robieniem prania. i muszę przyznać, że szorowanie zlewu i prysznica oraz noszenie mich z drugiego piętra do piwnicy, gdzie ulokowane są nasze komunalne pralki, zasyfione chyba od dnia produkcji - nie różni się dosłownie niczym od robienia tegoż samego w dniu mniej uroczystym. a jaki z tego wniosek - walentynki są do dupy!! i tego zamierzam się trzymać. chuj, że trzydziestka na karku, pci męskiej w moim życiu jak na lekarstwo, a w rodzinie felerną mnie okrzyknięto, co to jej nikto już nie kce. właśnie w dniu dzisiejszym dziękuję Bozi z serca całego, że nie musiałam go dzielić - tu dalej o tym niby-specjalnym dniu - z żadnym prostakiem o twarzy nietkniętej myślą, przerośniętym walcem naszpikowanym białkiem, ani innym niedorajdą życiowym, co to naprzyszłość rokuje, że sie Panie Poże zmiłuj. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;szkoda tylko, że nie mogłam dać dzisiaj busi tym, co to dla nich się jeszcze moje serce przez chwilę jaką pokołata. ale jak nie dziś, to innym razem. przecież nie trzeba czekać głupich walentynek, żeby komuś pokazać, jak bardzo jest ważny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;p.s. Zygmuś! jeśli mnie słyszysz to wiedz, że pamiętam o Tobie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3904845205733284593?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3904845205733284593/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/02/walentynki-sa-do-dupy.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3904845205733284593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3904845205733284593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/02/walentynki-sa-do-dupy.html' title='walentynki są do dupy!!'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-7516128312839932634</id><published>2010-02-13T15:22:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:34:53.852-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>szklanka w połowie pełna, czy w połowie pusta?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;nie mogąc strawić stanu, w którym się niespodzianie znalazłam ani sekundy dłużej, postanowiłam urwać łeb tej kurwie&amp;nbsp;przy samej dupie. a oto metody, które zastosowałam:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;1. zakupy - nakupiłam duuuuuuuuuuuuużo rzeczy różnych w wielu kolorach, chociaż noszę tylko czarny, bo tak mam i już. posiadam moje ulubione futrzaki we wszystkich odcieniach, jakie były wystawione na półkach. wskutek powyższego jestem pusta jak bęben i... dobrze mi z tym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;2. zapodałam sobie wszystkie kolczyki w uszy, jakie tylko miałam na stanie. to zawsze poprawia mi nastrój. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;3. obejrzałam wczoraj 'ogniem i mieczem' na you tubie. nic jak to mnie na duchu nie podnosi i serca nie&amp;nbsp;pokrzepia. muszę sobie tylko wyobrazić w międzyczasie, że jestem kozakiem, który zdobywa sławę na wielkiej wojnie, bo jak wiadomo: mała wojna - mała sława, wielka wojna - wielka sława. a tak na marginesie - kocham zagłobę, jest wyjebany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;4. uświadomiłam sobie jakie dobrodziejstwa płyną z faktu, że odżywiam się jak królik - dla mnie, zwierząt wszelkiego garunku i głodujących ludzi trzeciego świata. po czym wypiłam&amp;nbsp;2 kubki ziół na przyspieszenie przemiany materii i moj brzuch zrobił się tak płaski, jakim go nie widziałam od miesięcy wielu. jest hot!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;5. słucham TATU na maxa - 'dangetous and moving' &amp;amp; 'vesyolye ulybki' i nucę w rosyjskim narzeczu. nie tylko pod prysznicem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;prawda, jak niewiele mi było trzeba? &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;i od teraz moja szklanka jest znów do połowy pełna!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-7516128312839932634?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/7516128312839932634/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/02/szklanka-w-poowie-pena-czy-w-poowie.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7516128312839932634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7516128312839932634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/02/szklanka-w-poowie-pena-czy-w-poowie.html' title='szklanka w połowie pełna, czy w połowie pusta?'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-6172850231280141698</id><published>2010-02-01T03:31:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:35:05.238-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>depresja pod tytułem: '..bo nie ma już dla mnie przyszłości..'</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;tak, tak, tak kurwa!! od dzisiaj mam kurwa depresję, chociaż nie mam na nią większej ochoty, ale z depresją jest kurwa jak z rodziną, czyli wygląda się z nią przeważnie jak od dupy strony i przeważnie się jej nie wybiera. no to kurwa jak nie wybrałam, a mam. to zupełnie odwrotnie niż z wygraną w totolotka - wybieram kurwa i nie mam ni chuja!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a wracając do depresji to objawiła się głównie tym, że będąc w pracy chciałam porozbijać łby tym niedorobionym bezmózgowcom, z którymi pracować mi przychodzi dzień w dzień, a&amp;nbsp;potem wyłam cały wieczór tak do siebie. następnie zjebałam nienastrojowy bynajmniej nastrój moim lalkom w polandzie, po czym wróciłam do wycia. obyło się szczęśliwie bez butelki, co poczytuję za osiągnięcie nie lada w moim nędznym kurwa przypadku. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a&amp;nbsp;jeżeli miałabym się rozpisać nad tym moich żałośnie-nędznym nastawieniem do życia, w którym przyszło mi uczestniczyć, to tak generalnie, po prostu, krótko mówiąc i zamykając wszystko w jednym zdaniu - to&amp;nbsp;ja już po prostu nie mogię. nie mogię i już. chciałabym kurwa wydrzeć ryja&amp;nbsp;z pary w płucach i wrzeszczeć, że ja już kurwa nie mogię!! ni chuja więcej tego nie zniesę!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;ale, że niestety zrobić tego też nie mogię, to przyszłam sie kurwa poskarżyć. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;szkoda, że to ni chuja niczego nie zmienia. no to idę spać..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-6172850231280141698?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/6172850231280141698/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/02/blog-post.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/6172850231280141698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/6172850231280141698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/02/blog-post.html' title='depresja pod tytułem: &apos;..bo nie ma już dla mnie przyszłości..&apos;'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1268050392070525741</id><published>2010-01-18T13:19:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:35:14.186-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>bo to polska, nie elegancka francja...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;... czyli mały update z cyklu: 'jak to sie kurwa zjebie mikrofon, ten od zestawu z kamerą, kiedy na nieszczęście się kurwa mieszka w polsce...'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;wtedy to kurwa zachodzi moja sister do sklepu, gdzie kamerę ową zakupiła i jest przekierowana do serwisu w tymże sklepie. tam jednakże okazuje się, że serwis owy to jest raczej tylko z nazwy, bo ten prawdziwy jest na dugim końcu polski, gdzie kamera owa ma być odesłana do przeglądu i ewentualnej naprawy. odesłanie trwa dwa tygodnie, naprawa - kolejne dwa. i takim to kurwa sposobem nie ma widoków na rozmawianie przez skype-a przez najbliższy miesiąc. nie ma co marzyć o odesłaniu wadliwego towaru z zażaleniem do producenta, bo producent to juz całkiem gdzieś za wielką wodą siedzi, więc na zwrot naprawionej kamery, bądź (w najlepszym wypadku) przesłanie nowej trzeba byłoby czekać pewnie aż do lata.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;także jak mnie dzisiaj ta niechlubna nowina sms-em w trakcie obiadokolacji dopadła, doradziłam mojej sister niech owy towar co sie wziął i zjebł odda na cele charytatywne, czy podaruje w prezencie&amp;nbsp;tej pani z udawanego serwisu,&amp;nbsp;albo prześle na jakie haiti. chociaż nie! wróć! z tego żartów nie ma! to niech jednak lepiej tej pani odda. a sobie zakupi kolejną, bo inaczej to kurwa nie idzie wytrzymać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a tak przy okazji - to z reklamacją do sklepu moja sister wzięła ze soba także mojom matkie najmilejszom, która to miała ich tam wszystkich skurwić doszczętnie i wyszczekać kamerkie nowom. wyszło jednak na jaw, że ta pani z udawanego&amp;nbsp;serwisu, co to pojutrze (jak tylko moja sister z trasy wróci) otrzyma zepsutą kamerę w prezencie - to ta pani miła była niestety i moja rodzicielka nie miała sumienia jej zeszmacić tak za nic niestety.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;no to teraz choć weź człowieku i płacz..&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1268050392070525741?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/1268050392070525741/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/bo-to-polska-nie-elegancka-francja.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1268050392070525741'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1268050392070525741'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/bo-to-polska-nie-elegancka-francja.html' title='bo to polska, nie elegancka francja...'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-2148748645447107016</id><published>2010-01-17T19:15:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:35:23.946-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>nie ma takiego numeru</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;no i się wziął i zjebał moju siostru wczoraj mikrofon od skype-a, wkutek czego musimy porozumiewać się drogą telefoniczną, co mnie ni chuja nie satysfakcjonuje ani trochę. czuję się jeszcze bardziej samotna niż każdego innego przeciętnego dnia, co myślałam, że jest awykonalne zupełnie. a jednak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;nadrabiam czytaniem książek. tym ostatnio usiłuję nadrobić wszystko. nawet moje stany lękowe nocą, bo znów mam paranoję, że mnie ktoś po mieszkaniu się nocami wałęsa. szczególnie jak wieje tak jak wiało wczoraj. nie spałam do 4.26, co zaowocowało przeczytaniem 1.5 książki. fakt, nie były to pozycje o objętości trylogii, ale zawsze. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a skoro jestem przy irlandzkich newsach...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;zaraz po powrocie z polski rozpoczęła się zima stulecia, jakiej irlandia nie widziała na oczęta swe przepite chyba ze trzy pokolenia wstecz. wywołało to katastrofalne zjawisko zdjęcia autobusów z ich tras w tempie natychmiastowych - co dla mnie osobiście objawiło się powrotem z pracy do domu tego samego dnia na moich własnych kończynach dolnych, co trwało 1.5 godziny - jak nie więcej. a że miałam wówczas na nogach niewłaściwe obuwie w postaci futrzaków, to mnie one przemokły w połowie drogi, jakoś tak w miejscu gdzie się o'connell zaczyna. do domu szczęśliwie jednak wróciwszy, zapodałam sobie pół butelki wina na ciepło i dwie setki z miodem - zapobiegając infekcjom, które niehybnie mogłyby rozłożyc mnie na obie łopatki. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;to właśnie wtedy dotarło do mnie, że choćbym nie wiem jak bardzo podkręcała grzejniki na maksa, nijak nie można było ogrzać mojego mieszkania. nie wspominając już o rachunku za elektryczność, a skupiając sie głównie na temperaturze w moim mieszkaniu co rano, kiedy trzeba było się zwlekać z wyra i szykować na rabotu, a któraż to temperatura na bank nie przekraczała jakichś 7-10 stopni na plusie. to głównie z tego powodu, po konsultacji z mojom matkom rodzicielkom, wyciągnełam z górnej półki mojej szafy starą kołdrę, która mnie się po mamie szczęśliwie ostała, i zabiłam owąż kołdrą okno w sypialni, żeby chociaż tam nie czuć się co rano jakbym mieszkała w lodówce. wystarczyło tylko 6 gwoździ, stara kołdra i źle obsadzone, pojedyńcze okno z dziurami w futrynie, żeby przenieść się w czasie z 2010 roku do wieków średnich, bo tak właśnie sie teraz czuje w mojej sypialni. moja kreatywność musi być powyżej normy skoro przy nakładzie tak małych&amp;nbsp;środków potrafię przenosić się w czasie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;w kilka dni potem była straszna ulewa i wichura, ktora rozpętała się na dobre kiedy ja jeszcze stałam na przystanku po pracy, czekając na autobus do domu. mój nalepszy parasol, wyhaczony za free z bank of ireland został zmieciony z pola widzenia w 10 sekund, ale zanim się to stało, trafił w brzuch stojącej obok kobiety, która choć zapewniała zaraz po moich przeprosinach, że nic jej nie jest, jęczała jakby ją ktoś okładał kijem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;kiedy wróciłam do domu, zaraz po zdjęciu z siebie ociekających woda ubrań (bo przemokła mi nawet puchowa kurtka), musiałam się wycierać ręcznikiem jak po kąpieli. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;tej samej nocy deszcz, który spadł na pozostałości śniegu w postaci brejbeluchy i&amp;nbsp;kocie łby na chodnikach utworzone z lodu, zamarzł i potem było jeszcze fajniej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;w dniach kolejnych zaskoczyły mnie coraz to nowy i nazbyt liczne&amp;nbsp;niespodzianki.&amp;nbsp;jedną z nich&amp;nbsp;zafundował mi landlord - ten z alzheimerem. postanowił zamontować nowe klamki w drzwiach wejściowych do wszystkich mieszkań w mojej kamiennicy, jako że wiekszość znich była tak jakby odpadnięta. moja była w stanie idealnych, ale niestety się nie uchowała. a żeby praca owa przebiegała składnie i fachowo najpierw wymontowano z drzwi wszystkie klamki od piwnicy po&amp;nbsp;trzecie piętro. nowe zamontowano tylko do piętra pierwszego. czyli wskutek tych wszystkich operacji zostałam pozbawiona zupełnie dobrej klamki (jako, że mieszkam na pietrze drugim), po której została mi tylko dziura zaklejona jakimś mazidłem. no i teraz mieszkam&amp;nbsp;w domu bez klamek. chyba nie musze dodawać z czym mi się to kurwa kojarzy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;w pracy też jest bardzo ciekawie. gruba stara wkurwia mnie do granic mojej wytrzymałości psychicznej. tak, że aż żal sie rozpisywać jakoś dłużej na ten temat. gdybym mogła rozerwałabym kurwę na strzępy gołymi rękami. na moje nieszczęście nie mogę. i jedyne na co potrafię się zdobyć to ograniczenie kontaktów werbalnych między nami do zera i granie jej na nerwach na wszystkie możliwe sposoby, które nie zostałyby jednak wykryte przez nikogo innego. i za każdym razem kiedy owa szmata wygrywa jakieś drobne starcie, to wtedy zawsze sobie powtarzam, że wojna między nami wciąż trwa i z uporem pacjenta zakładu zamkniętego dla psychicznie chorych, wymyślam w jaki sposób&amp;nbsp; można byłoby jej przyjebać przy samej dupie. i jeżeli mam byc szczera, to moja bujna wyobraźnia mnie nie zawodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;nowości z domu, po drugiej stronie skejpowego kabla nie są ani na krztynę bardziej pozytywne. każdego wieczora&amp;nbsp;gdy je otrzymuję, mam nieodparte wrażenie jakby ktoś dawał mi w ryj. ale pomimo tego dzwonię codziennie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;kiedy czuje potrzebę porozmawiania z kimś z zewnątrz tak zupełnie beztrosko na zupełnie idiotyczne tematy, wtedy się okazuję, że nie mam z kim za bardzo. wszyscy jakoś się zmyli z okolicy w inne rejony świata. został mi tylko r., ale jego kondycja psychiczna nie jest nic lepsza od mojej, jak się wczoraj okazało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a tak zupełnie na dokładkie to powinnam zacząć przygotowania do egzaminu na cae, który mnie czeka 6 marca. na kurs nie mam czasu, bo wciąż pracuje na 1.5 etatu i jakoś trudno byłoby mi go wpisać w mój grafik. ale przygotowania domowe to ostatnia rzecz w chwili obecnej, na którą potrafie się zdobyć. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;podsumowując te powyższe gorzkie żale wypadałoby stwierdzić, że przecież to nic wielkiego,&amp;nbsp;takie codzienne drobiazgi, z którymi człowiek zmaga się od zawsze. ale skoro tak, to dlaczego teraz, przychodzi mi to z takim trudem? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;czasem chciałabym gdzieś do kogoś zadzwonić i poprosić, żeby to wszystko się skończyło,&amp;nbsp;albo żeby było trochę bardziej zbliżone do normalności,&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;&amp;nbsp;ale za każdym razem ten sam głos w słuchawce powtarza, że nie ma takiego numeru...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-2148748645447107016?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/2148748645447107016/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/nie-ma-takiego-numeru.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2148748645447107016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2148748645447107016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/nie-ma-takiego-numeru.html' title='nie ma takiego numeru'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3783885830864328658</id><published>2010-01-14T03:24:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:35:32.976-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>bad hair day - update</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;no i kurwa nie myłam kołtunów wczoraj. mało to miało wspólnego raczej z oczekiwaniem na dzisiejsze komplimenta, których dzisiaj brak raczej, bo od moich hairów to dzisiaj sobie kurwa można dłonie nawilżać także jest masakra. początkowo to mi czasu zbrakło, bo się staszek jakoś zasiedział haniebnie, a potem ochoty, bo już mnie niezaprzeczalnie na sen możyło. wskutek tego dzisiaj ścisnęłam tę makabrę w koński ogon, co wcale&amp;nbsp;nie pomogło ani trochę zatuszować śmierdzącej sprawy&amp;nbsp;i tak pocinam. kurwa jego mać!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3783885830864328658?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3783885830864328658/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/bad-hair-day-update.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3783885830864328658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3783885830864328658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/bad-hair-day-update.html' title='bad hair day - update'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1483542125022994658</id><published>2010-01-13T08:28:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:36:31.355-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>bad hair day</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; text-align: justify;"&gt;ja naprawdę nie wiem w jakie kategorie należałoby wrzucić to, co mnie dzisiaj spotkało. a otóż i historyja owa:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;popierdalam sobie&amp;nbsp;z samego rana po pracowym korytarzu, kierując sie z firmowego ogródka, gdzieżem uprzednio 2 fajki zjarała, do kantyny coby jakiej kawy-siekiery na rozruch uparzyć. i właśnie w tym momencie słyszę: 'hi amilia!' od tyłu, czyli od strony schodów. obracam się, ale ciut przypóźno, bo postać co mię przed chwilą jurnie powitała znika już za ścianą. 'hi' odpowiadam sama do siebie w gruncie rzeczy i myślę 'nic to', podnosząc prawą rękę w stronę szafki po kawę ową. ale osoba od hi owa wraca i kieruje do mnie zapytanie: 'did you dye your hair? it's lovely.' tnie mnie to z nóg co nieco, ale odpowiadam w tej samej sekundzie: 'no. it's just dirty', bo bardzo mądrą osobą jestem, nie ma co, a szczególnie tak z samego rańca kurwamać!! 'anyway, it's really nice,' słyszę na odchodne i&amp;nbsp; na tym się kończy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;cały dzień w pracy upływa mi już bez komentarzy na temat mojego czaszkowego owłosienia. ale zaraz po pracy popierdalam do mojej starej szkoły coby pożyczyć książków kilka, z powodu to moich domowych przygotowań do egzaminu cae, co to w marcu on ma być ten egzamin, a do zdania którego za ostatnim razem zabrakło mi procentów dwóch i pizda. a w szkole owej co słyszę od mojego byłego nauczyciela, co to się z nim w romansa wdałam, a któryż to owy romans tak jakby zupełnie sromotnie się zakończył w ostatecznym rozrachunku? słyszę zapytanie treści następującej: 'did you change your hair colour? it's nice.' no żesz kurwa jego w dupę zajebana mać!!! tak to myślę sobie w duchu, ale odpowiadam typowo: 'no, my hair is just dirty. that's it and cut the crap, will ya?' więc kończy on szczęśliwie to pierdolenie i dalsza rozmowa jest już raczej bezstresowa, przynajmniej dla mnie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;'koniec z włosami,' myślę sobie wracając do domu w największą z możliwych ulewę kurwa stulecia, co zupełnie mi nie przeszkadza w wypaleniu kolejnego fajka po drodze.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;w domu dopada mnie telefon od mojego byłego sąsiada z góry, staszka - rewelacyjnego montera węży prysznicowych, półek na buty, klamek w drzwiach i innych kurwa zawiasów. okazuje się bowiem, że trza mu owemu staszku wypełnić jakieś papiery z okazji zasiłku za zasiłek, któryż to on dostawał będzie z okazji innego zasiłku i kurwa tak na okrętkie.&amp;nbsp;wskutek tego wpada do mnie staszek owy ze swoja córą pierworodną,&amp;nbsp;dla której to ja niby pocztę zbieram dalej, chociaż ona mieszkać w mojej kamiennicy zaprzestała temu wieki całe. ale do sedna - czyli, że wpadają oni do mnie obadwa, a onaż, ta córa, owegoż bystrorękiego stanisława od progu&amp;nbsp;zapodaje do mnie w te słowa: 'malowałaś włosy? fajny kolor.' no to&amp;nbsp;wtedy to już się we mnie krew buzuje, że mnie prawie gałkami ocznemi wystrzela, ale mówię zupełnie opanowanym głosem: 'nie kurwa!!! brudne są&amp;nbsp;kurwa po prostu kurwa! kurwa!!' i na tym temat rozchodzi się po kościach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;a wskutek kurwa całej tej zamarachy, któraż to miała kurwa miejsce dnia dzisiejszego, a której przewodnim kurwa wątkiem były moje bardzo kurwa nieświeże hair-y to ja tak sobie teraz siedzę kurwa na mojej własnej osobistej kanapie i sie kurwa zastanawiam, czy jak za chwilę pójde kurwa pod prysznic to mam te moje kurwa&amp;nbsp;kołtuny myć, czy może raczej kurwa mycia owego zaprzestać? bo jak mi kurwa&amp;nbsp;dzisiaj tak dobrze szło kurwa na brudasa, to jak się kurwa&amp;nbsp;nie daj Boże wykąpię tak kurwa po całości to już mi jutro nikt kurwa nie powie, że mam kurwa&amp;nbsp;ładne włosy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1483542125022994658?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/1483542125022994658/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/bad-hair-day.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1483542125022994658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1483542125022994658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/bad-hair-day.html' title='bad hair day'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3228831854579843292</id><published>2010-01-08T05:47:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:35:43.657-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>rozbieranie choinki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;czyli historia z cyklu o grubej strarej, która jest szmatą..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;gruba stara ostatniemy czasy nie robi w pracy nic, jako, że kurwa jest recesja i nikt nowych samochodów w leasing od nas nie zamawia. wskutek tego przeważnie dzwoni do koleżanek, pałęta się po firmie, spija kolejne herbaty&amp;nbsp;i wpierdala cały czas.&amp;nbsp;zdarza się&amp;nbsp;też,&amp;nbsp;że wynajduje sobie zajęcia, czyli&amp;nbsp;rzeczy do zrobienia, które wszystkim kurwa we firmie utrudniają życie, a które to potem trzeba po niej kończyć jak jej już się nie chce. a kto kończy to już chyba nie muszę wspominać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;tak to było z inwentaryzacją tuszu do drukarem, faksów i xero, których mamy u nas milion dwieście i każda maszyna chodzi na czymś innym. podobnie rzecz się miała z kalkulacją ofert kurierów, firm zaopatrujących nas w materiały papiernicze, kosztorysem wydatków zwanych 'miscellaneous' oraz rozliczaniem naszych przedstawicieli z ich wydajności na podstawie proposal numbers. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;do tego momentu znosiłyśmy się jeszcze cierpliwością tak ja, jak i kermit, któremu też przy okazji się po łbie obrywa. ale kiedy pizda oważ wymyślila sobie sprzątanie garażu, gdzie nie sprzątał nikt od początku jego&amp;nbsp;istnienia, wtedy postanowiłyśmy z kermitem wyżej wspomnianym powiedzieć temu kurestwu radykalne 'nie!!' więc zaraz po tym jak przerośnięty kaszalot, (który tak na marginesie z dnia na dzień jest coraz grubszy), wyniósł wspaniałomyślnie z garażu&amp;nbsp;dwa kartony firmowych naklejek na szyby i breloków do kluczy, a nam kazał wynieść cała resztę, posprzątać i wnieść wszystko z powrotem, kiedy my byłyśmy w trakcie zamykania miesięcznych&amp;nbsp;rozliczeń biura w dublinie i w belfaście tak, że mózg się z czaszki ulatniał, to jej powiedziałyśmy kurwie&amp;nbsp;niech wypierdala. nie bulwersiła się nawet bardzo. wniosła tylko owa dwa kartony na powrót, uparzyła sobie kolejnom hierbate i dalej plotkowała przez telefon na firmowy koszt.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;nie dała jednak utuczona wywłoka za wygraną i zaraz następnego dnia z samego rana zapodała hasło, że trzeba rozbierać choinkę. czytaj: my rozbieramy, ona stoi i dyryguje, popijając jakiś kurwa płyn, a w mięczyczasie rozmawia przez telefon. więc jak nam jednym uchem wpadło, tak drugim wypadło i nie ruszając się z miejsca robiłyśmy swoje. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;zwlokła się w końcu ona -&amp;nbsp;pizda-szmata - ze swojego siedziska i postanowiła zadziałać. pozdejmowała z choinki wszystkie bombki, łańcuchy, światełka i inne chujki, które na niej wisiały. ale żeby iść po karton do piwnicy i zapakować zdjęty towar, to byłby kurwa zbyt wiele. przecież pierdolona mogłaby się zasapać albo zapocić. wskutek tego poukładała wszystkie zdjęte ozdoby kategoriami, kolorami i wielkością na fotelach i stoliku w firmowej recepcji, gdzie owa nieszczęsna choinka stała, po czym wparowała ze szczerym uśmiechem na świńskich warach do naszego pokoju i zakomunikowała z nieukrywaną radością, że co? oczywiście, że my mamy odpierdolić resztę. nie składało nam się to jakoś aż do końca dnia, toteż delegacja z aib w belfaście, co to się first trust zwie, została przyjęta z otwartymi ramionami a jakże, ale w pozycji stojącej. tak też czekała na obrady w sali konferencyjnej jakieś 20 minut, co jej raczej jakoś szczególnie do gustu nie przypadło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;ale, jako, że pan każe, sługa musi, to trzeba to było w końcu te siety zapakować. ja przyniosłam ze schowka pod schodami karton na choinkę, emma - worek bublowy na śmieci z kuchni na ozdoby. i po tym jak ruszyła z obu rąk i nóg do pakowania, ja usunęłam się pod ścianę, a ozdoby owe spakowane zostały z sekund pięć&amp;nbsp;i teraz to nadają się wyłącznie do śmieci. a nawet jeśli co się jeszcze uchowało podczas tego zamaszystego ładowania w worek bublowy z kopa, na bank zakończyło swój żywot podczas wleczenia wora po ziemi, a następnie po schodach, na których wór&amp;nbsp;ów jak nie podskakiwał tak&amp;nbsp;sam z siebie to dostawał kolejnego kopa z kermitowego lewego trzewika. tak się kermit wziął i kurwa rozwścieczył. choinka też na wiele sie nie zda raczej po tym jak ja dopiździłam jej od siebie, zainspirowana wybuchową energią małej mi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;także teraz jakby na to wszystko nie patrzeć - gruba stara musi zakupić nowe ozdoby choinkowe na następne święta. mnie to już szczerze jebie, bo mam nadzieję, że do tego czasu to mnie we firmie nie będzie. a przy okazji - na przyszły tydzień ma suka zaplanowaną sraczkę. żeby nie wiem co.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3228831854579843292?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3228831854579843292/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/rozbieranie-choinki.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3228831854579843292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3228831854579843292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2010/01/rozbieranie-choinki.html' title='rozbieranie choinki'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-444885370336249014</id><published>2009-12-10T15:16:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:37:29.614-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>list do mariana</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;przeglądając stare maile niedawno, znalazłam&amp;nbsp;(załączony poniżej)&amp;nbsp;list elektroniczny do mojego internetowego konkubenta mariana, któryż to mię się popadł -&amp;nbsp;ten marian rzecz jasna -&amp;nbsp;poprzez portal randkowy co to 'sympatia' mu jest. wsiąkło go niestetyż - tu dalej o marianie - zaraz po spotkaniu w&amp;nbsp;realnym&amp;nbsp;świecie, gdzie ludzie nie noszą imion typu 'inspektordetektorniwelator', jak to właśnie marianowi&amp;nbsp;było. choć to jeszcze nigdy nie wiadomo, co to z tej wielkiej migracji lat ostatnich na łono ojczyzny będzie wracać. a co do mariana - to fajne chłopaczydło było. ze mnie niestetyż beeotch jest niezmiennie,&amp;nbsp;wskutek czego&amp;nbsp;rozeszło się wszystko po kościach. wracając zaś do maila - został namazany zaraz po powrocie mojem na wyspę, z krainy leżącej nad wisłą, co to jej polandia dumnie jest. a otoż i on jest, ten mail:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;'wiesz co marian? ja chyba nie jestem dziś za bardzo na chodzie. tzn. na pewno nie jestem. dalej chce mi się ryczeć i niestety zauważam, że ten stan się tak jakby&amp;nbsp;nasila. chciałabym jeszcze chociaż raz iść spać z moim zwierzem włochatym i&amp;nbsp;się w niego wtulić tak okropnie mocno. a on by oddychał tak fajnie cały czas, i byłby cieplutki taki, i serce by mu biło. a ja&amp;nbsp;schowałabym buzię w te dłuchaśne włochy i przespała to wszystko. a potem buzi z tym różowym&amp;nbsp;jęzorem i sisi na podwórku. i mój zwierz by tak sobie biegł szybciutko i dupką kręcił i ogonasem. i usiska by mu podskakiwały tak zamaszyście, bo strasznie długie ma. a ja w tym czasie&amp;nbsp;paliłabym papierosa i kłóciła się z tą kurwą z pierwszego piętra o to, że ten trawnik pod jej balkonem wcale nie jest jej i niech mi nie pierdoli, że jest inaczej, bo mój pies i tak będzie lał gdzie tylko mu się zachce. i chuj. taka pierdolona deprecha mnie dopadła!! a Ty o poniedziałku nawet nie myśl jeszcze. masz się trzymać dzielnie wszędzie, bo sam o tej nitce pisałeś, nie?'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-444885370336249014?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/444885370336249014/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/12/list-do-mariana.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/444885370336249014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/444885370336249014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/12/list-do-mariana.html' title='list do mariana'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-6737811735447445921</id><published>2009-12-10T14:45:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:37:40.384-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>there's nobody like you..</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;moja siostra przysłała mi kiedyś kartkę, bo wiedziała, że - właśnie wtedy - bardzo kartki lubiłam. kartka owa była jakby różowawa, ale wcale nie obciaszna jakaś -&amp;nbsp;żeby nikt nie myśłał. na czołowej stronie miała wymalowaną dziewczynkę z jakiejś kreskówki, a w środku napis następującej treści: &lt;em&gt;'myślę o Tobie. tęsknię za Tobą. wyglądam Ciebie w pustej uliczce. liczę godziny do naszego spotkania. nie mogę o niczym innym myśleć.' &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;kartkę ową zawiesiłam na ścianie mojej obskórnej, wynajmowanej kawalerki - tuż koło spróchniałej półki&amp;nbsp;z książkami i&amp;nbsp;odtwarzaczem cd z odzysku oraz gaśnicy jakby nie na chodzie. była jak słodki powiew wiosennego wiatru w tym zagrzybiałym pomieszczeniu z nieustannie wypadającą ramą okienną i sparciałą wykładziną na podłodze, którą odkurzacz wciągał za każdym razem. i właśnie wtedy mój ponury bedsit zakwitł i stał się domem. właśnie wtedy deszcz przestał padać (pierwszy raz od kilku miesięcy), i słońce, które zajrzało do mnie przez szybę,&amp;nbsp;roztańczyło się beztrosko&amp;nbsp;na suficie. to wtedy płakałam tak bardzo, że następnego dnia nie poszłam do pracy, wymawiając się grypą. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;za kilkanaście dni zobaczę w końcu moją siostrę, tę jedyną. i mówiąc 'jedyną', wcale nie mam na myśli tego, że sióstr posiadam tylko sztuk raz. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;za kilkanascie dni pojadę w końcu do domu, na święta - pierwsze w domu od czterech lat. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;i jedyne, co mnie cieszy tak naprawdę, to fakt, że kiedy wigilia juz minie i przyjdzie noc, moja siostra pościeli najbardziej niewygodne ze wszystkich łóżek na świecie i będziemy&amp;nbsp;spać we dwie - ja i ona -&amp;nbsp;zupełnie tak jak dawniej. nie wyśpię się wcale, bo - jak zwykle - przydusi mnie zbyt mocno do ściany, poobija mi plecy kolanem i przyciśnie włosy łokciem. w międzyczasie&amp;nbsp;zrobi się&amp;nbsp;gorąco nie do wytrzymania, a pies zajmie całą poduszkę. ale kiedy się obudzę i otworzę oczy - ona będzie leżała tuż koło mnie. moja siostra, ta jedyna. i będę mogła tak dziecinnie wziąć ją za rękę, a ona uśmiechnie się do mnie jak nikt inny by nie potrafił. potem będziemy się kłócić o to, kto ma wyprowadzić psa, a w rezultacie pójdziemy obie, trzymając się za ręce. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;to wszystko, czego tak naprawdę pragnę&amp;nbsp;dla siebie na święta.&amp;nbsp;cała reszta&amp;nbsp;jest mi zwyczajnie zbędna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-6737811735447445921?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/6737811735447445921/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/12/theres-nobody-like-you.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/6737811735447445921'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/6737811735447445921'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/12/theres-nobody-like-you.html' title='there&apos;s nobody like you..'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5027750373192907148</id><published>2009-11-28T07:00:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:38:00.386-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>koniec ery</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;siedzę&amp;nbsp;dzisiaj&amp;nbsp;na kanapie i przyglądam się mojemu życiu jak ozdobom światecznym przez wystawową szybę w sklepie. a one tak błyszczą. i co roku, choć zaskakują mnie kształtem, kolorem i nowatorstwem rozwiązań, są jakieś takie opatrzone. mogłabym wejść do sklepu, kupić jedną z nich i oswoić sie z nią odrobinę, ale tak naprawdę dalej nie znoszę świąt.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wczoraj skończyła się pewna era. minęła zupełnie bezpowrotnie. i chociaż jeszcze czuję jej zapach, a niektóre obrazy migają mi przez oczami, wiem, że ten sen nie powtórzy się już nigdy więcej. będzie mi go naprawdę brakowało. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;są ludzie, którzy kiedy pojawiają się w moim życiu, nie chcą mnie koniecznie osiodłać. wolą biec tuż przy mnie przez chwilę na dziko. i kiedy odchodzą wiem, że nie przyszli z pustymi rękami. przynieśli mi radość, która pozostaje, nawet kiedy oni znikają z zasięgu wzroku. wtedy sama świadomość, że są gdzieś tam i może czasem pomyślą o mnie, nadaje sens wielu rzeczom. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;Agulka, Rudolf - jeżeli to czytacie - życzę Wam w 'nowym-starym świecie', tylko takich przyjaciół jakimi Wy byliście dla mnie tutaj. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;xxx&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5027750373192907148?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5027750373192907148/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/11/koniec-ery.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5027750373192907148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5027750373192907148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/11/koniec-ery.html' title='koniec ery'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5538310390795256208</id><published>2009-11-08T01:33:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:38:14.296-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>olaboga!!!</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;schodzę kurwa na psy i nie ma co pierdolić, że jest inaczej! znów się wdałam z takim jednym, co to już z nim kiedyś wdana byłam i się potem wszystko drastycznie rozjebło. ja to kurwa mam nasrane. bo wczoraj siedzę sobie na mojej farmie, a tu się mnie ten osobnik ów odzywa, że co tam sie on zapytowuje. to mówię jak jest - żem spała dzień cały do czwartej kiedyż to mnie moja sister własna telefonem na bezczela wybudziła. no i mówię mu jak jest, a on do mnie rzecze w te słowa, że czemu by sie nie najebać z tej okazji. wprawdzie znalazłam kilka powodów na nie, ale zostały zduszone w zarodku. no&amp;nbsp;to wzięłam butelkę wódki z szafki mojej własnej osobistej, gdzież to owa wódka spoczynku używała tuż obok mąki i makaronu. bo mi moja własna matka rodzicielka&amp;nbsp;mówiła, że przede snem to ja powinnam zapodawać sobie działę czystej rozrobionej z miodem na zabicie zarazków - tak na sowieta. to ja sie postanowiłam do słów matczynych zastosować nienagannie. wskutek tego flacha owa została rozlana w gardła współbiesiadników - moje i owego typa. biesiada była na tyle przednia, że do domu to mnie się wróciło o dziesiątej rano dzisiaj w stanie nienajlepszym, że tak oględnie się wyrażę. no i wskutek tego znów jestem z osobnikiem wdana w układ masakrycznie zamotany i rozpierdalający mi psychę na maksa. o żesz jego mać wiadomo co!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wobec powyższego&amp;nbsp;biegu wydarzeń, cały dzień przesiedziałam na kanapie, gapiąc się drętwo w ścianę (to zaraz po tym jak juz mię się z legowiska zwlekło). kolejny dzień wycięty kurwa z życiorysu, masakryczny ból łba, kończyn i czego jeszcze tam popadnie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale z drugiej strony na to patrząc, to gdybym była tak do końca normalna, to dopiero byłoby przejebane!! a skoro nie jestem, to najwyżej powiem 'olaboga' patrząc na siebie w lustrze z rana -&amp;nbsp;tak koło trzeciej po południu. a co.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5538310390795256208?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5538310390795256208/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/11/olaboga.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5538310390795256208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5538310390795256208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/11/olaboga.html' title='olaboga!!!'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3139862267311089894</id><published>2009-11-07T08:39:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T13:38:26.795-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>bo mię życie rozpierdala</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;przyszłam się kurwa poskarżyć, bo mię życie wkurwia pierwszorzędnie.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak sie dzisiaj okazało, przespałam całą sobotę bez wybudzania na siku, czy inne sprawy fizjologiczne. czy to&amp;nbsp;sie kurwa oznacza, że&amp;nbsp;mię fizjologia zanika? z zimna kurwa pewnie, bo zimno jest jak chuj, niezmienialnie od kiedy pamiętam. teraz na przykład siedzę&amp;nbsp;sobie w pidżamce (jako, że&amp;nbsp;niedawno wstałam), dresach, kolejnych dresach, grubym szlafroku i wielkiej pikowanej narzucie na łóżko i nie jest mi za ciepło. ale wietrzę. bo palę. palę kurwa jak chuj. a po tej krótkiej przerwie na niepalenie, przytyło mi się w zadzie, biodrach i udźcach&amp;nbsp;jak skurwysyn, że prawie w żadne pracowe pory się nie mieszczę.&amp;nbsp;no i teraz znów palę. żurawi już nie składam, bo mam łapy fajkami zajętę non stop. a szkoda. pracy mam kurwa dosyć. ale nie tak, że tylko dosyć,&amp;nbsp;ale tak naprawdę dosyć, że jak jeszcze jeden dzień to strzelę komuś w czoło obym tylko miała z czego.&amp;nbsp;gruba kurwa jest szmatławcem pierwszego kalibru i jak na nia patrzę to kurwa jest mi przykro. przecież z takiej wielkiej słonicy można byłoby wyprodukowac z tysiąc szczurów wodnych. wtedy byłby chyba lepszy pożytek dla&amp;nbsp;świata&amp;nbsp;niż obecnie z tego ogromu bezużytecznego mięsa. a jak jeszcze wczoraj powiedziała, że beyonce to na mtv nie zrobiła szoł, to myślałam, że kurwie wyjebię. ona to jest dopiero szołmenka - w lizaniiu dup ważniakom we firmie naszej chyba. zaraz rzygnę na bank jak mie się o tem przypomniało.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;no a tak w ogóle to jadę do polandu za 36 dni na&amp;nbsp;cicha noc, świętą noc.&amp;nbsp;zasikuję majtasy z radości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale tak poza tym to&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;mię&amp;nbsp;wszystko inne rozpierdala i już!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3139862267311089894?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3139862267311089894/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/10/dziewczynka-kreskowka.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3139862267311089894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3139862267311089894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/10/dziewczynka-kreskowka.html' title='bo mię życie rozpierdala'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-8424682195402863713</id><published>2009-10-13T15:14:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:38:38.422-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>tysiąc papierowych żurawi</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wychodzę z założenia, że ciągle trzeba się uczyć czegoś nowego, bo inaczej przyjdzie człowiekowi zchamieć dokumentnie. wskutek tego dziś uczyłam się origami, co zaowocowalo złożeniem siedemnastu papierowych żurawi - siedemnastu pierwszych. kiedy złożę ich tysiąc - spełni się moje marzenie. już nie mogę się doczekać.&amp;nbsp;a&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; tak zupełnie przy okazji - będę miała bardzo stylowe żyrandole. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;teraz przynajmniej wiem, czym mam wypełnić czas - ten, kiedy już nie palę. bo mi się zdarza - coraz częściej ostatnio. nie paliłam całą niedzielę i poniedziałek zanim mnie nie rozkurwiono telefonem z polski. więc wyszłam z domu z zamiarem wychodzenia złości. wychadzałam ją minut dwadzieścia z hakiem dookoła osiedla, a potem poszłam do sklepu i kupiłam czerwone, długie pallmalle - te, co tak śmierdzą. dziś znów nie paliłam w ciągu dnia, bo przezornie zostawiłam śmierdziele w domu przed wyjściem do pracy. ale po pracy - skoro jeszcze coś zostało w paczce, to żal gdyby się zmarnowało przecież. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;z nowin - to od wczoraj mam nowy dom, czyli definitywnie wracam do polski w przyszłym roku.&amp;nbsp;tylko mam mieszane uczucia raczej. ale przecież to nie koniec świata - zawsze jest jakieś wyjście. a z drugiej strony na to patrząc - to świat nie torba. kiedy polska rzeczywistość zacznie mnie katować ostro, spakuję walizkę i pojadę na misję do afryki. a nawet jak mnie nie skatuje, to i tak pojadę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a z najnowszych newsów - marian się do mnie odezwał. minut temu pięć, że zajęty, że cośtam i zapytowuje co u mnie. niektórych ludzi to nieźle gnie, przyrzekam. chyba mu nie odpiszę, szkoda mi czasu. lepiej złożę jeszcze jednego żurawia zanim pójdę spać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-8424682195402863713?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/8424682195402863713/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/10/tysiac-papierowych-zurawi.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8424682195402863713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8424682195402863713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/10/tysiac-papierowych-zurawi.html' title='tysiąc papierowych żurawi'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1677221736151514426</id><published>2009-10-05T01:32:00.003-07:00</published><updated>2012-01-30T13:38:54.177-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>śmiertlena choroba</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;głupota to bardzo groźna, śmiertlena choroba - nieuleczalna niestety, bo gdyby było inaczej już bym na nią coś zażywała. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wczoraj, a właściwie dzisiaj, poszłam spać o czwartej rano. i nie, że impreza, głośni sąsiedzi, czy, że z dachu cieknie na sam ryj. kurwa ja dalej walczę z sagą o wampirach i wilkołakach. ja pierdolę. to już przechodzi wszelkie dopuszczalne granice czegokolwiek - wszelkie!! wczoraj czekałam przez trzy rozdziały, że bella w końcu urodzi wampirze dziecko. i co? no i nie urodziła. płód jej tylko żebro złamał i na tym się skończyło. i ja to kurwa czytam. nadal. paranoja jakaś. chociaż muszę przyznać, że druga część czwartego tomu jest naprawdę śmieszna - jakob świetnie się sprawdza jako narrator, a jego teksty o blondie psychopath są nie do wyjebania. no ale kurwa żeby do czwartej? dziś mam wrażenie, że jeszcze chwila i zejdę. zejdę jak nic na moim własnym, osobistym krześle w pracy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a skoro włączył mi sie wątek o głupocie, to kurwa moja głupota nie zna granic. objawiło się to również ostatnio zakupem biletów do polski na święta - z przesiadką w szwajcarii. fakt - niewyobrażalnie zajebiście będzie spędzić święta z moimi lalkami pierwszy raz od czterech lat, ale żeby takie cyrki odpierdalać to sama bym się po sobie nie spodziała do niedawna. no bo jak już się zdecydowałam na ten wyjazd, to bilety były drogie jak chuj. ten z przesiadką to była po prostu tańsza opcja, ale mam takie dziwne wrażenie, ze jeszcze mi ta opcja bokiem wyjdzie jak nic. ale czego się nie robi jak bardzo się chce. toteż spędzę sobie uroczych godzin szesnaście na lotnisku w zurychu w drodze do polski, a w powrotnej - to już tylko jedenaście. niby zabukowałam sobie jakiś rozkładany fotel z wypożyczanym kocem w jakimś pokoju/poczekalni, a może zaraz koło wychodka, tam nie wiem, coby się na nim deko przekimać, ale znając życie, zgubię się po drodze do tej zajebanej resting area ze trzy razy i jak już tam dotrę to mi kurwa rezerwacja przepadnie. a wtedy to już tylko pewnie podłoga na hali przylotów zechce mnie przygarnąć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;choć może będzie jednak zupełnie na odwrót - bo tak mi się jakoś wydaje, że pomimo masakrycznie chujowego samopoczucia, to ja jednak ten dzisiejszy dzień jakoś przetrzymam do samego końca. a jeśli tak to może też jakimś niespotykanym cudem obiorę odpowiednie kierunki na owym lotnisku w zurychu zaraz za pierwszym razem i na mój rozkładany fotel szczęśliwie dotrę zanim mnie ktoś na bezczela podsiądzie. w końcu głupi podobno ma szczęście..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1677221736151514426?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/1677221736151514426/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/10/smiertlena-choroba.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1677221736151514426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1677221736151514426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/10/smiertlena-choroba.html' title='śmiertlena choroba'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-7417492596981572711</id><published>2009-10-04T03:54:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:39:03.284-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>Eclipse</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Muszę przyznać, że ta część - całej trylogii, choć może lepiej tetralogii, bo części są cztery, a użycie słowa 'trylogia' w odniesieniu do owych utworów to policzek dla Sienkiewicza, którego kocham podnad życie bardzo skrycie, no i platonicznie, bo jak niby inaczej - naprawdę często mnie śmieszyła - na swój sposób. I kiedy na przykład szłam wieczorem do łazienki wziąć prysznic i umyć zęby przed snem - z książką w ręku rzecz jasna - siadałam na kiblu w przekonaniu, że to tylko na chwilę, bo koniecznie właśnie teraz muszę skończyć ten akapit i jeśli tego nie zrobię to zaraz zejdę w mojej własnej, osobistej łazience. Zdarzało mi się wówczas tak siedzieć na tym zimnym kiblu, z bosymi stopami na równie zimnej terakocie na podłodze, godziny dwie lub trzy na przykład, włócząc się co jakiś czas do kuchni po kolejne papierosy. Zawsze potem wracałam do łazienki - jakbym nie mogła spokojnie spalić w kuchni. Woda do kąpania mi stygła, robiło się strasznie późno, a czasem strasznie wcześnie - to zależy jak długo siedziałam w łazience. A kiedy wszelka chęć na mycie czegokolwiek w międzyczasie mi odchodziła, szłam do łóżka - nadal z książka w ręku i nadzieją, że rano nie zaśpię do pracy - jak to zdarza mi się prawie codziennie - i będę mogła wziąć porządny prysznic i umyć wreszcie te durne zęby. Bo, że niby kto mnie będzie wąchał w moim łóżku jak już będę spała? A poza tym od porannego prysznica nie mogłam tak strasznie do pory obecnej zaśmiardnąć chyba? Kurwa! To chore! Ale tak właśnie robiłam. I robię nadal z kolejną częścią - szczęśliwie to już ostatnia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Oglądałam też już film - ten na podstawie pierwszej części. I jest tak samo beznadziejny po tysięcznym obejrzeniu jak po pierwszym. Edward robi głupie miny, a Bella się jąka i mruga oczami - to tyle. A najgorsze jest to, że zamierzam go obejrzeć - ten film - kolejny tysiąc razy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-7417492596981572711?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/7417492596981572711/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/10/eclipse.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7417492596981572711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7417492596981572711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/10/eclipse.html' title='Eclipse'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-751424257091874339</id><published>2009-09-25T05:35:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:39:15.046-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>stracony talent</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; 'stracony talent' - wyszeptał calogero - syn kierowcy autobusowego, kładąc - ucałowaną wcześniej - dłoń, na zimnym czole sonego, zabitego strzałem w skroń - szefa miejscowej mafii z bronksu - swojego przybranego ojca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;'stracony talent' - powiedziałam sama do siebie z nieukrywaną dezaprobatą w głosie po zakończonej rozmowie z moim zaprzeszłym polskim niby narzeczonym, naciskając kciukiem - zbyt mocno, niż to było konieczne - przycisk z czerwoną słuchawką w moim telefonie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;nikt tak jak on nie potrafiłby zaprzepaścić swojej kariery, zniesławić szanowanego nazwiska swojego ojca, (słynnego chirurga, na którego wizytę pielęgniarki w szpitalach czyściły fugi w glazurze wykałaczkami), roztrwonić pieniędzy, uciszyć medialnego szumu wokół siebie i spaść na samo dno nieistnienia. tylko on tak potrafił. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;obecna konkubina mojego zaprzeszłego polskiego niby narzeczonego, ta sama, która zabrania mu kontaktów ze mną, a na które ja jakoś szczególnie nie czekam, mówi o nim 'tani sklepikarz'. kiedy skleiłam tę historię z jego rozgoryczonych słów, zagotowała się we mnie krew. było mi go tak strasznie żal, próbowałam pocieszyć.&amp;nbsp;ale wczoraj doszłam do wniosku, że nie byłam wtedy szczera ani ze sobą, ani z nim. nie będę tego naprawiać, ale od wczoraj zgadzam się z jego osobistą kasią niezgodą - przynajmniej z aparycji. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bo wczoraj mi obiecał, że jak już będę, wypromuje mnie na 'tanią sklepikarkę'.. w końcu on jeszcze coś znaczy..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bycie tanią sklepikarką to nie grzech i żadna ujma. przecież ja byłam weekendową sprzątaczką 'na czarno' w niezamierzchłej przeszłości. i nie jest mi jakoś szczególnie wstyd z tego powodu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale po to właśnie wymyślono schody, żeby piąć się wzwyż. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po moich schodach spływają strugi potu, krwi i łez. nikt, stojąc na wyższych stopniach, nie zrzucił mi liny kiedy nie byłam w stanie iść dalej. a gdy moje napięte ciągłym wysiłkiem mięśnie jęczały z bólu i pochylałam się do przodu, żeby wesprzeć się na dłoniach - wtedy ktoś złośliwie przydeptywał mi palce. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bardzo prawdopodobne, że ja nie znaczę nic. a mimo to 'tanią sklepikarkę' zostawiłam daleko w tyle i nie tęsknię. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i prędzej skonam gdzieś po drodze niż ktoś o mnie powie 'stracony talent'..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-751424257091874339?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/751424257091874339/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/stracony-talent.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/751424257091874339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/751424257091874339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/stracony-talent.html' title='stracony talent'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1152326952334765532</id><published>2009-09-24T03:53:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:39:27.902-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>new moon</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;przeczytałam. bella jest dalej beznadziejna. edward wampir i jacob wilkołak - jeszcze gorsi. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;taka bajka dla rozhisteryzowanych nastolatek, które czekają na księcia w księżycowej zbroji. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kurwa! aż strach pomyśleć jak to o mnie świadczy, że wczoraj czytałam do trzeciej rano, otwierając coraz szerzej okno w nadziei, że podmuch chłodnego wiatru nie pozwoli mi zasnąć. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dzisiaj w ciągu dnia zdarzało mi się zastanawiać, czy - gdybym miała wybierać - to wolałabym zostać wampirem, czy wilkołakiem. nie potrafiłam zdecydować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dopiero teraz wiem dlaczego, a przynajmniej wydaje mi się, że wiem. ja chyba nie jestem zdolna do takiej histerii. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1152326952334765532?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/1152326952334765532/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/new-moon.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1152326952334765532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1152326952334765532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/new-moon.html' title='new moon'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5913876327464069643</id><published>2009-09-24T02:29:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:39:40.828-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>NEVER TOO LATE</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; nigdy nie jest za późno. czasem tylko na ratowanie węzłów na linie, która pęka..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a ja coraz mniej śpię i coraz więcej palę, co sprawia, że czuję się.. dziwnie?? to taki stan, kiedy nie jestem zupełnie pewna co dzieje się dookoła i kto przejmuje kontrolę nad moim umysłem. to taki stan jak po wypiciu pewnej ilości alkoholu, który wywołuje zawroty głowy, przytłumienie świadomości i brak woli. ale nie - nie jestem pijana. wiem co dzieje się dookoła - tylko jakoś wolniej niż zwykle to do mnie dociera. co więcej - zupełnie na przekór tym odczuciom - moje zmysły są nienaturalnie wyostrzone. do tego stopnia, że idąc korytarzem na papierosa do pracowego ogródka, w odruchu zupełnie bezwarunkowym, przymykam oczy. nie chcę słyszeć tych wszystkich dźwięków dookoła, bo parzą. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w chwilę później odkrywam jakie to niezwykłe uczucie usiąść na ławce z papierosem z dłoni i kubkiem gorącej kawy w drugiej, w chłodny, wilgotny, bardzo irlandzki poranek. i nie myśleć zupełnie. tak po prostu. patrzeć na dym z papierosa i pić kawę. nie zmuszać się do hamowania procesu myślowego, kiedy ten - prędzej, czy później - przywołuje na myśl sceny, których nie chce się więcej oglądać. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dziś wszystko zatrzymało się samo - tak automatycznie. w pewnym momencie jakiś trybik nie zaskoczył i cały mechanizm stanął. dzięki temu dzisiaj nie myślę. to jak najpiękniejszy sen, który regeneruje organizm i przywraca go do pierwotnej formy. tej lepszej, tej nienaruszonej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;nawet praca zaraz potem jest zupełnie samoczynna - bo tak naprawdę to nie ja pracuję, to ona pracuje się sama - ja tylko mechanicznie przebieram palcami w kompletnej nieświadomości. patrzę bezmyślnie dookoła i wydaje mi się, że zmysł widzenia zaczyna mnie zwodzić. to uczucie kiedy patrzy się nieskończenie długo w jeden punkt lub na ten sam obiekt, nie odrywając od niego wzroku nawet na chwilę. wtedy staje się on mniej wyraźny, jakby rozmyty. wtedy wzrok przestaje wyłapywać elementy zewnętrznej powłoki, a zaczyna wnikać do wewnątrz. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;u mnie wewnątrz nie dzieje się nic szczególnego. wypełnia mnie spokój - kojący, subtelny, wręcz miękki. i nie boli mnie juz nic. nucę głosem podświadomości sutrę serca. a wtedy - zupełnie niespodziewanie - przed moimi oczami rozkwita postać mnicha w habicie o kolorze miodu, który uśmiecha się do mnie tak szczerze, tak prosto.. wznosi palec ku niebu, a mój wzrok podąża za nim. i jeszcze zanim westchnienie zachwytu zdąży napełnić powietrze słodką wonią - uwolnione tak beztrosko z nieznanych mi dotąd głębin własnej duszy - to zanim tak się dzieje, ja staję sie tym, co widzę. już nie muszę przysłaniać dłońmi przymrużonych oczu. jestem tym, czego nie chciałam uwolnić, czego uwolnić się bałam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;'z najdrobniejszej iskry krzesać, aż zmieni się w blask' - słyszę w powietrzu muzykę jego diamentowego głosu zanim znika. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i znów pamiętam, że mam marzenia. sięgam po długopis i zapisuję moje myśli, żeby przypomnieć je sobie w razie potrzeby. zapisuję, myśląc tylko o ruchu dłoni, która ociera się delikatnie o chłodną kartkę papieru, bo nie o tym myślę, co piszę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po powrocie do domu ta sama kartka wysuwa się z niedomkniętej torby i spada na podłogę. czytam te słowa jak modlitwę. będę je powtarzać dotąd, aż zamienią się w blask. bo nigdy nie jest za późno..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5913876327464069643?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5913876327464069643/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/never-too-late.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5913876327464069643'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5913876327464069643'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/never-too-late.html' title='NEVER TOO LATE'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-8102903813383016821</id><published>2009-09-22T01:41:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:39:51.005-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>ranek dnia następnego</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wczoraj poszłam spać o czwartej. choć właściwie to już było dzisiaj. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po pierwsze - no bo wiało okropnie. musiałam pozamykać okna, a bez świeżego tlenu to ja spać już nie potrafię. i kiedy na przykład jest mi zimno, bo wrzesień - zakładam bluzę z kapturem na piżamkę, kaptur - na głowę, otwieram szerzej okno i tak właśnie śpię. a wczoraj.. wczoraj znów bałam się zasnąć. bo ten wiatr.. chociaż lubię strach, bo wtedy lampka pali się całą noc, a ja oglądam półmrok mojej sypialni przez niedomknięte szczelnie palce dłoni. wczoraj znów drzwi od łazienki łomotały o futrynę w sposób sugerujący, że ktoś jest w środku i próbuje się stamtąd wydostać, a nie opanował jeszcze techniki działania klamki. wstałam z łóżka i pozakręcałam zabezpieczenia przy zamkniętych oknach, odcinając dopływ tlenu, na który czekałam jednak chwilę, wpatrując się w szczeliny źle obsadzonego okna. wzięłam kolejnego papierosa i poszłam do łazienki. wychodząc, trzasnęłam mocno drzwiami, mając nadzieję, że.. nie wiem co.. przykleją się do futryny?? nie przykleiły się - łomotały dalej. podgłosiłam muzykę, ale mimo to przy każdym stuknięciu czułam kolejny zimny dreszcz przebiegający wzdłuż mojego wykrzywionego chorobliwie kręgosłupa i rozglądałam się niepewnie po pokoju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po drugie - zaczęłam czytać 'new moon' i nie mogłam przestać. zupełnie tak, jak wczoraj i tak jak dzień wcześniej. nie pojmuję zupełnie co ta książka w sobie ma, że nie potrafię najzwyczajniej w świecie powiedzieć: 'nie' i odłożyć jej choć na chwilę. przeczytałam ponad sto stron, spojrzałam na zegarek w telefonie - była czwarta. przez chwilę nie mogłam zdecydować - czytać dalej, do momentu kiedy trzeba będzie wstawać do pracy, czy podarować sobie choć trzy godziny snu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wskutek wszystkiego, co powyżej, czuję się okropnie - wypaliłam za dużo, spałam za mało, jestem strasznie blada i kręci mi się w głowie. tylko, że ja lubię być tak zupełnie przezroczysto-biała z podkrążonymi na sino oczami, na pograniczu oblędu i nikłej świadomości. moja twarz jest wtedy taka.. nie moja.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-8102903813383016821?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/8102903813383016821/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/ranek-dnia-nastepnego.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8102903813383016821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8102903813383016821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/ranek-dnia-nastepnego.html' title='ranek dnia następnego'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3998555153912549109</id><published>2009-09-21T14:40:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:40:01.388-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>Twilight</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/Srfy91y80yI/AAAAAAAAAlk/ubk8R_NaLKk/s1600-h/twilight.jpg"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;(***)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;O kurwa mać!! Niech zacznę od wykrzyknienia zupełnie w moim stylu. Bo zawsze musi być po mojemu – w zdrowiu i chorobie, gorączce, czy innych spazmach – nieważne.&lt;br /&gt;To naprawdę strasznie dziwna książka jest. I jedyne, co mi się w niej podoba bez żadnych zastrzeżeń to wydanie, w którym zakupiłam trzy w cenie dwóch w zeszły piątek po pracy w Easonie na promocji. Nie posiadam szczęśliwie ostatniej części owej sagi, którą jednakże zakupię w piątek kolejny, kiedy będę w posiadaniu większej gotówki niż ta, którą obecnie zarządzam. Ale nieważne. A wracając do wydania – czarne okładki i krwisto-czerwone brzegi kartek. Na pierwszych stronach motywy w równie ognistych kolorach. Kurwa mać!! Niech się powtórzę. Jak mnie się to podoba!! Uwielbiam leżeć w łóżku i patrzeć na te trzy tomy, które posiadam, zaraz przed zaśnięciem, zanim jeszcze zgaszę lampkę. A one stoją tak dumnie na półce skonstruowanej niewymyślnie na blacie komody zaraz naprzeciwko łóżka. Stoją na grzbietach innych książek – tych drugoplanowych – tak sobie to tłumaczę, żeby nie dochodzić do wniosku, że za dużo wydaję na książki i nie mam pojęcia z jakiej kasy będę musiała kiedyś wyskoczyć, żeby zabrać ze sobą je wszystkie do mojego kolejnego domu. Jebać to!! Uwielbiam jeszcze jedną rzecz, która wcale nie wydaje mi się dziwna – sposób, w jaki owe tomy patrzą na mnie, bo patrzą.&lt;br /&gt;Jak już wspomniałam – książkowe zakupy poczyniłam w piątek. Wtedy mój kontakt z nimi (znaczy tymi książkami) ograniczał się do spoglądania, bo niby musiałam wpadać do pokoju co minut pięć, i głaskania woskowanych okładek, pewnie żeby się upewnić, czy stabilnie stoją. Jednak wtedy jeszcze byłam w trakcie czytania czegoś innego. I choć czasem zdarza mi się czytać kilka książek naraz – w tym wypadku tak być nie mogło. To byłoby przestępstwo - czysty ktyminał! Jestem kurwa nienormalna!! Wskutek tego w sobotę kończyłam jeszcze tę poprzednią w trakcie innych prac porządkowych w domu, bo nie sprzątałam tygodnie trzy z powodu choroby – motyw poboczny i legactwa – motyw główny.&lt;br /&gt;Ale kiedy tylko obudziłam się w niedzielę rano – to rzecz zupełnie nienormalna – wiedziałam, że już czas. Pierwszego papierosa paliłam już z Twilight. Potem drugiego, kolejnego.. Do czasu kiedy zapełniłam popielniczkę. Chociaż tego, że była pełna nie zauważyłam wcale. Nie ma się co oszukiwać – kipy śmierdziały haniebnie. Dopiero wtedy zauważyłam też, że jest zimno – siedziałam w podkoszulku przy otwartym oknie w kuchni, bo niby wietrzę jak palę, choć to i tak niewiele pomaga. Świeżo po chorobie – pięknie kurwa. Zwinęłam książkę i poszłam do łóżka, na pół godziny tylko przecież. Spędziłam tam godzin pięć – wciąż czytając. W międzyczasie przeszło mi przez myśl, że przecież dalej miałam sprzątać (dziś kuchnię), prać i prasować. Nie miałam już zupełnie nic, co nadawałoby się na poniedziałek do pracy. Niestety nijak nie mogłam przestać czytać, nie mogłam się do tego zmusić, nie potrafiłam. Dopiero głód wyciągnął mnie z łózka. Potem telefon od sister i rozmowa z mamą. Szczęśliwie tylko 20 minut. I choć mamę moją kocham nieludzko, to rozmowa mi ciążyła. Ja chciałam czytać. Nic innego. Kiedy skończyłyśmy, rozum wrócił mi na moment – ogarnęłam kolorowe i poszłam obadać pralki na dole – jedna zajęta, druga zepsuta. To był ulga. Znów mogłam czytać. Ale zbyt krótko – sister dała znać, ze mogę podłączać skypea. Kurwa!! To był prawdziwy fizyczny ból nie czytać dalej. Skończyłam dość szybko, że niby słaby dźwięk i obraz jakiś do dupy. Podniosłam wzrok – na stole stała czubiasta miska z praniem – nadal brudnym. Czułam się jakby mi ktoś nieźle przyłożył. Ale zrobiłam pranie, a właściwie trzy, czyli obróciłam 12 razy drugie piętro – piwnica i miałam dosyć. Nakręciłam loki na dzisiejszy deszcz i poszłam spać. Byłam prawie umierająca od tego biegania po schodach przy moich dwóch paczkach elemów z przemytu dziennie, ale przeleciałam jeszcze kilka kartek zanim mi się zasnęło.&lt;br /&gt;Dzisiaj zaczęłam czytać w autobusie, jadąc do pracy. Potem ukradniem pod biurkiem i na lunchu. Kiedy gruba stara zmyła się do domu – czytałam już na legalu. I jebało mnie wszystko inne. Ale i tak to wszystko było tylko produktem zastępczym. Na nic nie narzekałam – że poniedziałek, że praca i tego typu farmazony. Jedyne, czego chciałam cały dzień to wrócić do domu, zamknąć drzwi, usiąśc na kanapie z kawą i kolejna paczką niebieskich i czytać. Przeszło mi przez myśl symulowanie bólu czegokolwiek, żeby mnie do domu wysłali miłosiernie, ale wytrzymałam do końca.&lt;br /&gt;Po pracy, zaczęłam czytać już na przystanku, czekając na autobus, na stojąco. W autobusie – zaraz po kupieniu biletu – maszerowałam na sam koniec i dalej czytałam. Nie zauważyłam, że sufit przy ostatnich siedzeniach był znacznie niżej niż wszędzie indziej, wskutego czego spotkała się z nim moja czaszka, zupełnie nieoczekiwanie. Nie wkurwił mnie bół tylko fakt, że musiałam przerwać czytanie żeby się usadowić. Jakiś typ zapytał, czy dobrze się czuję. 'Spierdalaj łachu, czytać chcę!!” - tak mi się pomyślało. Na mój przystanek dotarłam zbyt szybko – jakby w okamgnieniu i niestety w najmniej odpowiednim momencie. Czy on skurwiel nie wiedział ten kierowca, że to nie był dobry czas żeby mi przerywać? Raczej nie. Odcinek przystanek – dom prawie biegłam. Przebrałam się z pracowego mundurka w sekundzie. Nie jadłam. Czytałam dalej. Potem sms od sister, że nie ma neta, to nici ze skypea. Pomyślałam, że to nieziemskie szczęście i zadzwoniłam na pół godziny zaledwie. Normalnie wypadłyby ze dwie godziny z życiorysu, a ja nie mogłabym czytać. Zaraz po telefonie wróciłam do przerwanej czynności, wypalając kolejna paczkę. Przy ostatnich dwóch rozdziałach to normalnie kurwa ryczałam.&lt;br /&gt;A kiedyś dziwiłam się grubej młodej, że była taka podniecona tygodni kilka czytając ten siet. Dziś już się nie dziwię, chociaż dalej myślę, że to siet. Taka opinia z punktu widzenia niby fachowca, za którego się czasem uważam. Choć rzadko. Nie będę wnikać w szczegóły. Negatywnych komentarzy na temat tej książki można znależć wiele. Wszystkie są jak najbardziej uzasadnione. Styl jest słaby, zachowania bohaterów niekonsekwentne, dialogi – takie 'rzadkie', że przeciekają przez palce, a sami bohaterowie - płascy. Nie wspomnę o postaci głównej żeńskiej, bo to kompletne dno. Wskutek tego wszystkiego ja nie wiem co się ze mną działo przez te dwa dni i w gruncie rzeczy pierdoli mnie to szczerze. Moje szczęście osobiste obecne, chwilowo przedkładam nad opinię moja własną o mnie samej.&lt;br /&gt;Oczywiście, że zaczęłam już kolejny tom. Sprawdziłam zakończenie, także cokolwiek by się nie działo w międzyczasie, mogę czytać spokojnie. A jutro kupię ostatni, w tym ładnym wydaniu, chociaż gotówka już mi prawie wyszła, a do wypłaty jeszcze dni kilka. Jebać to!! Postanowione tak znienacka. Już jutro wszystkie cztery będą patrzyły na mnie z półki przed zaśnięciem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;(***)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Jakaś się kurwa emocjonalna zrobiłam ostatnio.. Muszę się leczyć!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;(***)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Aha, zapomniałam dodać - film też już zakupiłam i jest w drodze. Wtedy to będę głupiała podwójnie. I niech wszyscy mi skoczą!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3998555153912549109?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3998555153912549109/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/znow-ryczaam.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3998555153912549109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3998555153912549109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/znow-ryczaam.html' title='Twilight'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-2653798201496808226</id><published>2009-09-14T15:54:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:40:14.634-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>pomidorowa z kluseczkami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; chyba przejadłam się pomidorową i teraz mnie mdli. a tak mi się strasznie pomidorowej chciało - takiej prawdziwej, maminej. no to ugotowałam sobie tych pomyj z pomidorów w puszcze made by lidl bukareszt limited z ograniczoną odpowiedzialnością. i teraz to oni mają centralnie gdzieś jak mnie na hafty ściąga. zażyję może ranigast, sylimarol i dwa espumisany to jakoś się strawi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;szkoda, że tak na wszystko nie można sobie czegoś zapodać i przetrawić, jak już nie idzie wytrzymać. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bo ja dalej kurwa jestem chora. może nie umierająca, ale na zdrowie nijak mi to nie wygląda. jednakże do pracy chodzę twardo. nawet zostaję dłużej. a co. nie ma się co opierdalać, bo inaczej emigracyjna komuna padnie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;najciekawiej wygląda nadal odbieranie telefonów. kiedy czynność owa trwa dłużej niż minut dziesięć chociażby (bo chuje tak dzwoniom i dzwoniom) i nijak w międzyczasie wysmarkać nagromadzonej zawartości nie ma jak. wtedy sobie zwijam w ruloniki dwa kawałki uprzednio przygotowanej chusteczki, wciskam w dziurki od nosa i dalej słucham jak tam komuś pod lasem, w samym centrum niczego, maszyna marki ford focus zdechła. sexy, nie? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;za to grubej starej dziś nie było, a hucznie z niu jorku wracać miała. szmata. że niby jakaś kostka, ale nie złamana, tylko na teblaku pod sufitem i inne malediwy. job twoju mać. szkoda, że sobie dupy nie skręciła!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;za to kermit wrócił, ale jeczący jakiś się smrodził po biurze dzień cały, że niby w depresji, bo też się dziecku z wakacji wróciło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a ja to dobrze mam, bo cały czas na wakacjach i do domu się na razie nie wybieram. z tego względu postanowiłam opierdalać się z piskiem na zakrętach. bajecznie mi to dzisiaj szło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a potem ta pomidorowa. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a potem napisał do mnie jeden taki, co to go bedąc w polszi w auguście poznać mi wypadło. i chociaż student jeszcze, i tak jakby prawie nieletni, to gdybym na wyspę nie wracała, dopadłabym obywatela - spsuła psychę w tydzień, albo dwa - jakby z traumą poamiliową uparcie się ociągał - a potem odstawiłabym do komisu na odzysk. niech inni się pocieszą. takie serce dla ludziów mam. jak stąd do moskwy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;aha odpisałam też na semsa od mariana, co to mi go zapodał dokładnie miesiąc temu wstecz. tempo się ma. niech się chłopak cieszy, bo co mu zostało? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;mi to chociaż pół gara pomidorowej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i jak tak sobie siedzę, to dochodzę do wniosku, że zażyte medykamenty działają prawidłowo. to może jeszcze by tak z miskę przed zaśnięciem? tak na silniejsze ziemskie przyciąganie, żebym przypadkiem w nocy z łóżka nie spadła jak się za którymś razem niefortunnie przekręcę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-2653798201496808226?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/2653798201496808226/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/pomidorowa-z-kluseczkami.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2653798201496808226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2653798201496808226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/pomidorowa-z-kluseczkami.html' title='pomidorowa z kluseczkami'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5616997505889245097</id><published>2009-09-13T10:00:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:40:25.360-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>gwiazda porno</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ludzie to kurwa robić co nie mają, a podobno bezrobocie w polsce.. tam nie wiem - nie wnikam. w każdym razie zaraz po dodaniu zdjęć do mojej własnej, osobistej galerii na pewnym bardzo mądrym portalu z wesela mojego brothera, gdzie odnotowano moją obecność w auguście rokuż tego, posypały się komentarze, maile i inne historie. a po tym to się poczułam niemalże jak gwiazda porno jaka, albo chociaż katie jordan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;(***)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dobri :) No laska co Ci powiem, to Ci powiem, ale nieźle wyglądasz:) Tak, że łodyga dryga :):):) i Co tam u Ciebie ??? Pozdro od 1/3 Destiny's :* &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;(***)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dzięki beyonce. się staram.. dużo szpinaku pobieram. u mnie norma - deszcz pada, a ja jestem chora tradycyjnie. drugi tydzień mam grypę kurwa złośliwą. szczęśliwie świński ryjek mi jeszcze nie wyrósł.. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;destiny's trafił jasny chuj.. szkoda, bo takich dwóch jak nas trzech nie było.. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dobrze, że się czasem odzywasz. trzymaj się ciepło i nasmaruj co u Ciebie. buzia!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;- - - - - - - - &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;zdarzenie niech skomentuje zmolestowany molesta:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;'...osiedlowe akcje.. co chcesz o nich wiedzieć? trzeba być z nami, robić to, żeby wiedzieć...'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5616997505889245097?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5616997505889245097/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/gwiazda-porno.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5616997505889245097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5616997505889245097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/gwiazda-porno.html' title='gwiazda porno'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4282546273781149522</id><published>2009-09-12T16:00:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:40:37.388-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>zmasowany atak</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;któregoś dnia budzę się kurwa rano, jak zawsze, i niby wszystko jest dalej jak było, a - jak się potem okazuje - jest zupełnie inaczej. odbywa się na mnie jakiś zmasowany atak w pizdu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;takiego dnia, niby jak zwykle, jadę do pracy autobusem, szczęśliwa, że to już piątek, więc jeszcze tylko odbyć pracę i będzie z bańki, a tu nagle - na którymś z przystanków - wsiada typ i na bezczela przysiada się do mnie, pomimo stu pięćdziesięciu innych wolnych miejsc. 'fucking fucker' - niezwykle inteligentnie myślę sobie, a wtedy on wyciąga z kieszeni komórkę, wybiera numer i wypada z tekstem: 'cze, no co tam'. no to jednak polak. niech i tak będzie jak już musi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;zachodzę do pracy i tonę w papierach, które po jakimś czasie robię już zupełnie machinalnie. zatrzymuję się przypadkowo nad jednym, bo coś mi się vat nie zgadza w rozliczeniu końcowym. rzucam okiem na zleceniodawcę - iwona gałczyńska, czy jak jej tam. 'się nie postarałaś iwona, to będę kurwa złośliwa i ci ten invoice w pizdu odeślę. a co.' - taki mam plan.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;przychodzi lunch. jako, że znowu zaspałam, nie mam nic do jeścia. idę do tesco po jakiś siet. przy kasie spoglądam ukradkiem na etykietkę z imieniem - marcin, czyli polak. no trudno. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wracam do biura, zjadam, co zakupiłam i idę palić. zaraz po powrocie biorę się za mandaty. przy pierwszym, tradycyjnie, najpierw namierzam firmę w systemie - campbell catering - nie lubię skurwysynów, bo zawsze odbierają telefony gdzieś po trasie, gadają na głośnomówiącym i ni chuja nie można obadać o co im chodzi, że o literowaniu adresów już nawet nie wspomnę. kierowcy w bazie nazwisk jak na złość brak. dzwonię do firmy i dostaję nazwisko - janusz jabłczyński. kurwa mać!! jednak spokojnie wykręcam numer - nie odbiera. po kilku minutach dzwoni do mnie irlandzka pinda z serwisu z nowiną, że rozmowa na dwójce, ale ona ni chuja nie może się z typem dogadać. to, że niby ja będę mogła? ale odbieram i kto? jabłczyński kurwa na linii mi się spowiada, że to on wcale nie chciał na tym jebanym m3 tak przygazować, ale tak mu jakoś wyszło. 'panie, gadaj zdrów, ale z ośmiu dych to będziesz musiał wyskoczyc jak nic' - tak mu mówię i niech się buja.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kiedy kończę rozmowę, wpada nasz kierowca do biura ze spodniami w kolorze khaki pod pachą. 'ładny kolor' - mówię. a on wypierdala z symfonią na temat jak to je z przeceny w dunsie zakupił za dychy dwie zaledwie, ale ciut przydługie były to zaniósł do krawcowej na westmorland, a ona jest taka świetna. taka kurwa świetna i dokładna w robocie - prawie jak ja. wyskakuje mi z wizytówką, na której biało na niebieskim jest napisane magdalena sienkiewicz. kurwa jak byk, zaraz obok krawieckich nożyczek. i żeby chuj na chuja lazł, to nie inaczej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po pracy zasuwam na przystanek. stoję, palę sobie fajka. podchodzi do mnie typ i prosi o ogień. odpala i staje obok. jara zawzięcie, a w międzyczasie dzwoni do niego telefon. odbiera i słyszę: 'co tam w augustowie?' co to kurwa ma być?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w autobusie tradycyjnie czytam jakieś ścierwo londyńskiej szmaty, że niby coś na faktach autentycznych, czy jaki chuj, z którego, na stronie chyba sto siedemnastej, wyskakuje mi babka owej brytyjki, co jej krystyna było i pochodziła z krakowa. rodziny się nie wybiera.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;już w domu ogarniam jakiś obiad, biorę prycho i zarzucam nową tapetę, bo przy piątku czas iść w miasto. niby jakieś party, niby coś innego. na początek mała zaprawa w jakiejś spelunie, gdzie za barem na najniższym poziomie mordowni owej stoi konicziła. ludzi od zajebania - to stajemy w kolejce. niechcący wymyka mi się 'kurwa', zaraz po tym jak zostaję na bezczela potraktowana łokciem rudej lochy z widoczną nadwagą i przykrótką mini po raz trzeci. wtedy wychyla się do mnie ten japanese, czy inne chinese i mówi: 'jak się masz?' 'chuj ci do tego' - myślę sobie i zamawiam dwie corony, żeby nie trzeba było stać w kolejce po raz drugi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;na imprezie, na której już jestem, dzieje się niewiele, to siadam sobie w kącie z kolejną coroną. po chwili przysiada się jakiś skośnooki, mówi: 'jak się masz, kochanie?' i wybucha śmiechem. ja baranieję, a on mi roztlumacza jak to był zaręczony roki trzy z pewną dziołchą z dolnośląskiego, co jej kasia było i przez ten czas, to jedyne zdanie, które opanował w całości. dowiedział się uprzednio, żem tej samej maści, co kasia owa, to mi chciał zrobić surprise. świetnie kurwa!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;następnego dnia rano, czyli tak koło drugiej po południu, wstaję z łóżka, parzę kawę i włączam tv. znów kurwa nic konkretnego. latam po kanałach. na piątym jest niezła akcja. pięciu policjantów wpycha kolesia do celi, a ten szarpie się, że piździec. podgłaszam. rzecz się dzieje w paryżu, policjanci zasuwają po swojemu z francuska, a ten najebany drze ryja: 'wy zajebane skurwysyny!! wiecie kim ja jestem?!' oni pewnie nie, ja - jak najbardziej. przełączam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;na kolejnym kanale jeniffer aniston ma się randkować z jakimś fagasem, co to niby po nią na dom zapada. ona, że niby jeszcze nie gotowa, że klej pod tapetą na ryju nie wysechł do końca, to mu się każe rozgościć na kanapie koło przerośniętego typa w biało-czerwonej koszulce z napisem 'polish proud' na klacie. 'co to kurwa ma być?' - ja się pytam i niech mi z łaski swej kto powie, bo ja nie wytrzymię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wyłączam ścierwo. idę się ogarniać. przydałoby się skoczyć na jakieś zakupy, bo oprócz kawy to z innymi produktami żywnościowymi na ten czas u mnie cienko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wychodząc z drzwi kamiennicy patrzę, a tam stoi jakiś typ i grzebie się po kieszeniach. 'polak jak nic' - myślę sobie, rzuciwszy na gacha okiem i mając w pamięci te wszystkie polskie historie od wczoraj. pytam więc, czy chce wejść, skoro ja wychodzę, a drzwi są tak jakby otwarte. on wypierdala na mnie gały jakbym mu zaproponowała jakiś szybki numer zaraz na korytarzu, po czym baką nieśmiało: 'sorry, I don't speak your language.'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i weź tu kurwa człowieku bądź mądry.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4282546273781149522?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4282546273781149522/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/zmasowany-atak.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4282546273781149522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4282546273781149522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/zmasowany-atak.html' title='zmasowany atak'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5478855215427057096</id><published>2009-09-09T09:17:00.001-07:00</published><updated>2012-01-30T13:40:47.912-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>choroby ciąg dalszy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dziś w pracy nie byłam znowu. i chyba zaczynam za nią tęsknić. bo ileż można leżeć w łóżku? już nawet spać nie mogę. wczoraj spałam cały dzień i całą noc, bez najmniejszych problemów. a dzisiaj już mi nie wyszło. to chyba znaczy, że zaczynam zdrowieć. tak mi się przynajmniej wydaje. bo jak mówi moja musia z każdym razem, kiedy do niej dzwonię w ostatnich dniach - to właśnie w czasie snu następuje cudowne uzdrowienie i regeneruje się organizm. mój chyba zregenerował się już wystarczająco i więcej regeneracji mu nie potrzeba. fakt - dalej nie jestem taka ni chora, ni zdrowa, ale jutro idę już do pracy. i nie ma przebacz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;muszę tylko wyjść z domu jakąś godzine wcześniej, bo tak jakby chodzę bokiem chyba. ta moja rwa kulszowa dalej daje mi się we znaki. do tej pory myślałam, że dotyka to tylko starych panien, jakichś ciotek i innych mend. ale, im dłużej o tym myślę, tym bardziej sobie uświadamiam, że chyba jestem tym wszystkim razem wziętym i wskutek tego natura pokarała mnie na dokładkę bolącą kulszową rwą. w pizdu. świetne uczucie, nie ma co - jakby ktoś złapał gorącymi, metalowymi szczypcami mój kręgosłup w okolicy tuż koło nerek, i zaciskał je mocniej i mocniej przy każdym ruchu. smaruję się na to jakimś śmierdzącym tawotem, ale jak na razie - słabo działa. może zacznie.. jutro. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a na razie to najbardziej potrzebuję prysznica z gorącą wodą, czystych ubran i świeżej pościeli - bo inaczej to na mój własny widok i zapach strzeli mnie jasny chuj!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5478855215427057096?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5478855215427057096/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/choroby-ciag-dalszy.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5478855215427057096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5478855215427057096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/choroby-ciag-dalszy.html' title='choroby ciąg dalszy'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-8480526410809879127</id><published>2009-09-08T11:57:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:40:58.607-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>co z tą pracą</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;sprawa wygląda tak: dziś w pracy nie byłam wcale. i jutro też się nie wybieram. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;rano - zaraz po przebudzeniu - odkryłam, że straciłam głos i kiedy tylko próbowałam otwierać usta, wydobywało się z nich nieludzkie charczenie. zaraz potem wyszło na jaw, że mam problemy z poruszaniem się - zapalenie nerwu, rwa kulszowa, czy inne chujostwo - ja tam dokładnie nie wiem. to jeżeli to ma być zdrowie, to ja takie zdrowie pierdolę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wskutek tego stwierdziłam, że do pracy nie idę. może gdyby jeszcze nie ta zajebana rwa, to bym sprawę rozważyła, ale w tym wypaku - nie było takiej opcji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wskutek tego zadzwoniłam do domu z radosną nowiną, od której od razu złamało moją musię, a moja sister pozasuwała do wspomnianej uprzednio pani dochtór, co to mnie ocalała wielokrotnie, kiedy nikt inny nie chciał się brać za mój skomplikowany przypadek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;o dziesiątej wypiłam kolejny antybiotyk i poszłam spać. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kiedy się obudziłam, z gardłem było znacznie lepiej, z nerwem, co to mi się zapalił - jakby niekoniecznie.. kurwa żesz jego mać!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale medykamenta jutro z rana będą podobno już w drodze - jak mi powiedziała moja musia najmilejsza. jakieś szczepionki, co to mają wzmocnić moją odporność, której normalni ludzie mają tyle, ile trzeba, a ja jej kurwa nie mam wcale. no i chuj tam, choć to wcale nie jest fair, że zawsze łapię wszystko od każdego i jestem kurwa chora non stop. od dziecka tak mam to był czas przywyknąć w sumie. ale czasem tak sobie myślę - kurwa! ileż można?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pamiętam, jak kiedy byłam mała, wszystkie dzieci miały w przychodniach lekarskich karty na zapiski o chorobach. ja w tym czasie miałam stukartkowe zeszyty, które moje mamidło musiało donosić co jakiś czas. i kiedy na przykład jakaś kasia w zerówce miała katar rano, bo wczorajszego wieczora zmokła na deszczu, to ja zaraz dnia następnego miałam zapalenie płuc i byłam wieziona do szpitala na sygnale z utratą przytomności. i taka to była ze mną zawsze zamaracha. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale cóż poradzić? każdy coś ma. no i bywa. tylko, że ja zawsze mam kurwa czegoś w nadmiarze, albo niedostatku, a nigdy tyle, ile trzeba, żeby było normalnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i tak sobie teraz myślę, że jak mi jutro znów przyjdzie do biura dzwonić i roztłumaczać na wszystkich działach co i jak i o co się kurwa rozchodzi, to ja prędzej w chuj zbankrutuję na telefonie, nim te kurwy porobią sobie notatki. tak to kurwa jest jak amilii zabraknie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale pierdoli mnie to kurwa szczerze w tym momencie. bo w tym momencie jedyne, czego bym naprawdę chciała, to znaleźć się w domu - tam, gdzie jest moja musia najmilejsza i moja sister kochana. wtedy to mogłabym być chora miesiąc cały.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-8480526410809879127?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/8480526410809879127/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/co-z-ta-praca.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8480526410809879127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8480526410809879127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/co-z-ta-praca.html' title='co z tą pracą'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3268410256721990206</id><published>2009-09-07T12:06:00.002-07:00</published><updated>2012-01-30T13:41:08.467-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>Monday, 9 a.m.</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jako, że Monday jest święta rzecz, tak ja dziś obchody tego święta tradycyjnie za biurkiem, na stanowisku pracy rozpoczęłam o dziewiątej rano jak zwykle. nie powiem, żebym jakoś szczególnym entuzjazmem na tę okoliczność pałała, ale jak nie ma przebacz, to się zapierdala. jakom i ja uczyniła dziś z samego rana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bo to kurwa tak mi się felernie na tę chorobę złożyło, że zajebane managerstwo i wszystkie ważniaki pojechały na wakacje i ja niby miałam ich zastąpić i stanąć u steru na tydzień cały, coby być jak taki krzysiek jarzyna ze szczecina we firmie. i nawet kurwa żebym chciała zadzwonić i powiedzieć 'sorry mariano, jam chora', to jak raz nie było do kogo ni chuja. zawsze mogłam zadzwonić do siebie, ale co to kurwa by dało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;zgramoliłam się więc z wyrka, zebrałam jakoś dupę w troki i pocisnęłam na autobus. po trasie zrobiłam sobie maskę na nos z chusteczki, bo ta kurwa, która się usadowiła zaraz na siedzeniu obok, kichała jeszcze lepiej niż ja, a mi już do szczęścia więcej fluków nie było potrzeba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i nie powiem, żebym przez cały dzień jakoś szczególnie się wysilała, chyba, że siedzenie na dupie, grzanie się olejakiem i picie stu herbat na godzinę to jakiś kurwa fenomenalny wyczyn. ale zaraz po lunchu stwierdziłam, że więcej tego nie zniesę, przyjechałam do domu i poszłam spać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jutro wspaniałomyślnie planuję zrobić to samo, jeśli mnie tylko najdzie ochota. bo do zdrowia to tak jakby u mnie jeszcze daleko. fakt - nie ma tragedii, ale szału kurwa też jakoś szczególnego brak. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a to wszystko przypomina mi jak kiedyś - dwa tygodnie od kiedy pracę w owej firmie zaczęłam - zebrało mi się na chorobę giganta. wtedy to był kurwa istny cyrk, ale po kolei..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak już wyżej wspomniałam - pracowałam w owej, to znaczy - obecnej mojej firmie jakieś dwa tygodnie, nie dłużej, kiedy mnie choroba zmogła. zanim mnie całkiem położyła do łóżka, to się jeszcze trochę motałam - jakieś pół tygodnia. ale, że szło do weekendu pomyślałam sobie - kurwa przetrzymam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;to przetrzymanie spowodowane było koniecznością ostania sie na ciepłej posadce, bo porównując pracę w firmie poprzedniej, która była dla mnie katyniem, bądź inną treblinką, praca we firmie obecnej jawiła mnie się jako istny raj na ziemi i nijak nie chciałam i nie mogłam jej utracić. i tak sobie wszystko zgrabnie obmyśliłam, że wychoruję się przez weekend, a w monday, jak nowonarodzona, do pracy pójdę ino świst. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;moja sister w polandzie, zaalarmowana okolicznościami wyjątkowymi, pocisnęła natychmiast do kochanej pani dochtór, która mnie od śmierci cudem wybawiła lat kilka temu, kiedy już każdy na mnie krzyżyk postawił z okazji niby białaczki, którą to ja niby miałam, a niby nie - bo żyję do tej pory, a białaczka owa się jakoś rozeszła szczęśliwie po kościach. no i oważ kochana pani dochtór przepisała mnie na okazję choroby specyfiki przeróżne, które moja sister mnie listem poleconym na wyspę posłała w trymiga, znaczy szybko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jednak owe specyfiki nie doszły do piątku (tylko kartka od listonosza, że czekają na poczcie do odbioru) i przez weekend leczyłam sie tym, co było na stanie. nijak mnie to nie pomogło, bo w poniedziałek czułam sie jak w pięć minut po zgonie z okazji czołowego zderzenia z rozpędzonym tirem. jedyna ulga w boleściach była taka, że mieszkałam wtedy z musią moja najmilejszą, która mnie nad wyraz troskliwie pielęgnowała w chorobie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale, jako, że monday - święta rzecz, a posadka jeszcze bardziej - nie zważając na nic, o dziewiątej rano trzeba się było stawić na stanowisku pracy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pobudkę zaczęłam o szóstej, bo mi jakoś ciężko szło niebywale. musia moja też była już na chodzie, bo do pracy na siódmą trzydzieści szła. cały ten czas, kiedy musia się ogarniała, ja siedziałam jak nietomna na kanapie w silnym przekonaniu, że jak ona tylko wyjdzie z domu o siódmej, wtedy ja ostro ruszę w bój.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wystartowałam słabo, ale zawsze jakoś - wzięłam prycho, umyłam kły i zarzuciłam coś na siebie. usiałam przy stole w living-roomie, żeby zapodać jakąś tapetę (na stojąco w łazience nie szło nijak), coby ludzie przede mną nie wiali na ulicach, ale jako, że zaraz obok jest grzejnik, który wówczas nastawiony był na maksa, bo zima, zrobiło mi się słabo. wyłączyłam grzejnik i poszłam się wietrzyć do okna. kiedy tylko przeszło mi trochę, wróciłam na miejsce, żeby niby tę tapętę jednak jakąś zapodać, bo czas kurwa leciał. i wtedy zadzwonił telefon. odebrałam, a tam moja musia zapodała mi radosną nowinę, że zaszła do pracy, a tam nikogo nie było, tylko alarm się włączył, zaraz po tym, kiedy ona przekroczyła próg pracy owej. a jako, że musia moja po english to good morning, thank you i jeszcze kilka prostych słów, powiedziałam, że zaraz zadzwonię do szefa, obadam kod do alarmu i za 5 seconds oddzwonię. dalej siedząc przy tym zajebanym stole, bo niby miałam podkład jakiś na ryj mój własny, osobisty kłaść, wybrałam numer do musinego szefa, który rozmowny nad wyraz, jak się kurwa zaczął rozwodzić, to mi skończył się kurwa kredyt w telefonie. pięknie, kurwa - pomyślałam i pogrzałam natychmiast po kurtkę, coby do sklepu biec i ten kredyt zakupić. jak z domu wypadłam, to dopiero w połowie drogi obadałam, że deszcz pada, ale było już za późno na powroty. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w sklepie oczywiście kolejka, ale wepchałam się na bezczela, bo sytuacja była krytyczna i kredyt ów szczęśliwie zakupiłam. już miałam wybierać numer telefonu, coby kod od kredytu wprowadzić i czem prędzej do szefa maminego zadzwonić raz jeszcze, kiedy mój telefon odezwał się ponownie. musia po raz kolejny, płacząc prawie, że ten alarm, co się włączył, kiedy ona próg pracy przestąpiła, zaczął wyć coraz głośniej i ona nie wie co mam robić. to jej mówię, żeby czekała, bo tak jakby kredyt mnie wyszedł i ja tego kodu do alarmu nie znam dalej. rozłączyłam się i zadzwoniłam do szefa po raz kolejny, ale - nauczona doświadczeniem - nie wdawałam się już w głupie gadki, bo tam ten alarm wył i moja musia ze strachu też już zaczynała. jak tylko ten kod dostałam, to nie było 'bye', ani 'w dupę pocałuj'. rozłączyłam się i do musi numer wybrałam, coby ją instruować jak ona ma ten kod i gdzie i jaki wprowadzać. zanim nas połączyło, mi zrobiło się słabo po raz kolejny, toteż na schodkach przy jakiejś kamiennicy przysiąść musiałam. dalej padał deszcz, a ja - jak zauważyłam dopiero w tym momencie - na nogach miałam kapcie, w których chodziłam po domu. nic to. połączyło mnie z musią, ale już trochę jakby poniewczasie, bo alarm wył tak, że ja nie słyszałam nic, i mnie nie słyszano wcale. a musia tak chlipała, że nijak się z nią dogadać nie mogłam. to zaczęłam wrzeszczeć - dalej siedząc na tych schodkach - żeby wzięła swoje rzeczy, zostawiła wszystko w pizdu i wracała do domu, bo lepszej opcji na tamtą chwilę wymyśleć nie mogłam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po minutach kilku owego wrzeszczenia, które jednak nie przyniosło skutku żadnego, bo alarm dalej wył i musia mi wyła, w pewnym momencie wszystko ucichło. że ktoś tam przyszedł niby i że ten alarm wyłączył. ja nie wiem kto, co i w ogóle, na schodach siedzę, deszcz pada, gorączki mam chyba ze czterdzieści, a do pracy kurwa iść trzeba. zebrałam się w sobie i wstałam. musia mi dała do telefonu tych panów, co to z alarmem sie rozprawili, ale - chyba z tej gorączki - nijak się z nimi dogadać nie moglam. ustaliłam tylko, że oni nie złodzieje i, że już wychodzą, musi mi nie katrupiąc po drodze, która - tak na marginesie - tak się przestraszyła, że ryczała dalej i nijak nie dało się jej uspokoić. no to jej powiedziałam - teraz już normalnym tonem głosu - żeby zebrała swoje manele, zamknęła drzwi pracowe na klucz i do domu szła, na co ona przystała od razu. wtedy musiałam po raz kolejny dzwonić do maminego szefa, coby powiedzieć, że musia moja dziś pracować nie będzie i niech jej skoczą. on rzekł mi tylko 'okiej' i się rozłączył. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a ja dalej kurwa do domu szłam, bo jakoś chyba strasznie powoli mi to wychodziło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kiedy już wlazłam na to moje drugie piętro, nie było czasu na zarzucanie tapety. włożyłam tylko pracowe buty i musiałam wychodzić znowu. po drodze wypadło mi zapaść na pocztę i odebrać medykamenty, które mi moja sister z polandu wspaniałomyślnie przysłała. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kiedy już szczęśliwie na ową pocztę dotarłam, pytali mnie może z tysiąc razy, czy jestem 'okiej' oby na pewno, bo raczej nie wyglądałam, a ja, jako, że nie byłam, powiedziałam, oczywiście, że jestem, bo mi nic innego nie wypadało. i chuj. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;paczka ważyła kilo chyba pięć - nie przesadzam, bo przy okazji moich leków, dostały nam się leki mojej musi i milion kurwa innych rzeczy, które ja tachać ze sobą na przystanek autobusowy musiałam. dalej padało, a ja dalej nie miałam parasola, a gorączki to wtedy miałam chyba już ze stopni trzysta. nic to - się przetrzyma.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale kiedy finalnie do pracy dotarłam - dziw, bo jeszcze przed czasem - to już kurwa nie wiedziałam na jakim ja świecie żyję i było mi w chuj wszystko jedno, czy mnie dnia kolejnego na kopie wypierdolą, czy jakimś cudem się jednak ostanę - ja kurwa musiałam wracać do domu i kłaść się do łóżka. fakt - na krzesełko swoje za biurkiem dupskiem trafiłam, ale kurwa komputer to widziałam potrójnie. więc chciał, czy nie chciał, poszłam do szefowej od human resources, powiedziałam, żem umierająca, wzięłam ową paczke z medykamentami pod pachę i ruszyłam na przystanek autobusowy, coby wracać do domu - parasola dalej szczęśliwie nie posiadając. w autobusie chyba trochę znów przysłabłam, ale szczęśliwie wysiadałam na końcowym, to pan kierowca jebnął hasło, kiedy był czas sie zbierać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kiedy weszłam do domu, moja musia siedziała przy stole (dalej rozdygotana), a ze mnie woda lała się strumieniami (bo dalej padało). pierdolnęłam paczką na stół, gdzie dalej były rozłożone moje poranne malunki, stanęłam w rokroku, rozłożyłam ręce i powiedziałam do musi mojej: &lt;em&gt;'weź mnie kobieto rozbierz, bo ja nie dam rady'. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;przebrało mnie matczysko w suche ubrania, zawinęło kocem, ale zanim poszłam do łóżka, musiałam od nowa wysłuchać historii o alarmie, który musię moją rozstroił nerwowo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak widać - ostałam się we firmie i pracuję w niej nadal. i pomimo tego, że kolejne trzy dni w łóżku leżałam nietomna, na kopie mnie jednak nie wywalili. wyszli pewnie z założenia, że choroba nie wybiera - mili ludzie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale tak sobie teraz myślę, że gdyby spotkało mnie raz jeszcze to samo - to kurwa pewnie bym tego ni chuja nie przetrzymała po raz drugi, tylko bym gdzieś po drodze zeszła. jak nic. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3268410256721990206?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3268410256721990206/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/monday-9-am.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3268410256721990206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3268410256721990206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/monday-9-am.html' title='Monday, 9 a.m.'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4488689938346933724</id><published>2009-09-05T07:35:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:36:10.171-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>świńska grypa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;nie ma co kurwa w bawełnę owijać, że nie jestem, jak ja jestem - jestem chora. i choć na razie trudno mowić o agonii, kiedy leży się w łóżku, wstaje 2 razy dziennie na siku i 3 - na przyjęcie leków, jakoś specjalnie świetnie kurwa nie jest. ale się bronię.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i nie wiem dokładnie co to jest, co ja załapałam. mam nadzieję, że to nie jest to najgorsze gówno, od którego podobno się umiera, bo ja kończyć mojego żywota jeszcze nie planuję. i choć tu kurwa od jakiegoś czasu wszyscy mają niezłego schiza na tym punkcie, to kurwa ja wmawiam sobie ostro, że to wcale nie dotyczy mnie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bo nawet u mnie we firmie są już kurwa punkty higieniczne, gdzie stoją specjalne żele do mycia rąk, mówiące zarazkom 'kill you bitch!!' są też chusteczki do nosa, jakby komu zabrakło, którem sama wspaniałomyślnie zakupiła w tesco za firmowe pieniądze rzecz jasna. nie ma jeszcze masek na ryj, ale wszystko idzie w tym kierunku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wracając do tych żeli - to niezły numer kurwa jest - takie mycie rąk bez wody. najpierw kurwa smród, jakby kto ci człowieku spiryt na graby wylał i taki śmieszny chłód, a po minucie to wszystko wsiąka i już nie ma żadnego zapachu, tylko uczucie posypania dłoni talkiem. zajebioza!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;od kilku tygodni są takie też przy wejściach do banków, większych firm i niektórych sklepów - tam, gdzie istnieje szansa, że dotkniesz łapą czegoś, czego dotykał ktoś inny. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w autobusach tylko nie ma, ale raczej i nie będzie, nawet gdyby tu się kurwa rozszalała epidemia. nie ma się co oszukiwać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wracając do tej mojej choroby, to kurwa zaraziłam sie od tej suczy w pracy. na bank mi to jebana zapodała jak się nad nią litowałam, że jest chora taka. a ja jeszcze na dodatek miła byłam i zamówiłam tej bladzi taksę to domu. szok normalnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;nic nie dało mycie rąk, prawie do kości owym żelem, smarkanie nosa tak głośno, że mnie dziesięć ulic dalej na bank było słychać i płukanie buzi przegotowaną wodą, zaraz po kontakcie kurwa z ową zarażoną. jebana sprzedała mi chorobę nie wiem kiedy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;no i dzisiaj jestem załatwiona. ale, jako, że się nie poddaję, zapodałam sobie końską dawkę jakichś specyfików zaraz po przebudzeniu. moje lalki barabaniły od samego rana, żeby mi udzielać instrukcji co i jak. wolałabym co prawda, żeby tu do mnie wpadły i się mną zajęły, ale równie dobrze mogę sobie pomarzyć, że jutro przyjdzie do mnie landlord i powie, że mogę mieszkać u niego przez rok za free. kurwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pomyślałam więc, że skoro mogę liczyć tylko na siebie, to byłoby miło iść do sklepu po jakiś chleb lub cokolwiek innego, dopóki jeszcze dam radę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wylazłam z wyrka i tak jak stałam, poszłam kurwa do sklepu - przywdziałam tylko świeże spodnie i umyłam zęby. ale żeby kto znajomy widział mój fryz, to puściłby pawia na bank. jednak raczej słabo mnie to stresowało w tym momencie. zaczęło, kiedy weszłam do apteki, gdzie za ladą przy preparatach dla niemowlaków stało kurwa takie zajebiste mięso o włosach jasny blond, że mnie aż w mostku zakłłuło. spojrzałam w prawo do lustra i aż się wzdrygłam na swoją urodę, więc zgarbiwszy się odpowiednio, głowę chowając prawie w cycki, bąkłam 'hi' i poszłam dalej. zakupiłam coś od gardła, w domu nieszczęśliwie niczego nie posiadając, a w drodze do wyjścia bardzo uprzejmie powiedziałam 'bye' panu ładnemu i było na tyle. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;później poszłam do irolskich delikatesów. fakt, że dnia uprzedniego wracając z pracy do domu zakupiłam jakieś jedzeniowe padło, ale na wypadek, gdyby mnie złamało bardziej, trzeba się było zaopatrzyć w coś więcej, coby z głodu nie zemrzeć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;zapodałam cytryny i grejfruty - bogate w witaminę cy oczywiście, banany, bo tuczące i pożywne, a ja - jak wiadomo - na nadwagę nie cierpię. wzięłam chleb, bo obecny mi już prawie wyszedł, miód spadziowy, że niby do herbaty, a idąc do kasy złapałam też twaróg półtłusty 'mazurski smak', bo miałam jeszcze wolną rękę i tak mi jakoś wpadł w oko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wróciwszy do domu, odgrzałam kleik z ryżu i marchwi na kostce rosołowej, sporządzony uprzednio, a potem raczyłam sie herbatą z miodem i cytryną i kanapkami ze wspomnianym miodem i twarogiem. kurwa, jakie to dobre było, znaczy te kanapki. dlatego, żeby mi nie wyszło z pamięci (jak w szkole podstawowej mojemu nauczycielowi od geografii gdzie leży japonia), pragnę podziękować wytwórcom owych wyjebanych w kosmos produktów, czyli pszczołom z hrabstwa kilkenny i krowom z okolic grajewa. dobra robota dziewczyny i chłopaki!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a teraz to ja idę leżeć!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4488689938346933724?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4488689938346933724/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/swinska-grypa.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4488689938346933724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4488689938346933724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/swinska-grypa.html' title='świńska grypa'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4353214891132647386</id><published>2009-09-02T12:21:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:32:11.495-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>newsletter</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;skoro już tu jestem, to nasmaruję mały update z mojego dzisiejszego wkurwienia, bo niby z kim mam pogadać jak mieszkam sama, a cowieczorny telefon do domu już mam odbyty..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wychodzę kurwa z założenia, że jak cię wkurwią w pracy z samego rańca, to potem żeby nie wiem co się działo w ciągu dnia, to znaczy, żeby nie wiem jak kurwa było zajebiście, to ci kurwa wkurwienie aż do jutra nie minie. i trudno nawet powiedzieć, że mnie tak strasznie w tej pracy wkurwili... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;może zacznę od tego, że grubej młodej - jak wiadomo - nie ma. gruba stara to leniwa bladź i do niczego normalnie w takich momentach dupy nie ruszy. chyba, że chce się przypodobać szefowi wszystkich szefów, albo innemu ważniakowi, wtedy jest pomocna i usłużna do obrzydzenia, co działa mi na nerwy nawet bardziej, niż gdyby szmata nie robiła nic. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kermit, co to niedawno się do naszego pokoju przeniósł, bo napierdala etat grubej młodej ze mna na spółkę, pojechał kurwa na jakieś hawaje, czy inne malediwy oglądać zachody słońca na zajebanym jachcie. i właśnie dzisiaj, kiedy nie było jej w pracy pierwszy dzień, wszystko kurwa się na mnie zwaliło: 100 kilo poczty w dwóch worach, kurierzy jak na sraczkę i telefon za telefonem, że kurwa gadałam jeszcze z jakimś pedałem, a już widziałam jak dwóch następnych do mnie napierdala. paranoja. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;na domiar złego, czyli na tak zwaną złośliwą dokładkie, to się okazało, że deszcz jak zaczął zapierdalać z rana, kiedy na autobus do pracy szłam, tak dalej kurwa pada, a ja już z pracy dawno temu wróciłam. i nie przestał skurwiel ani na chwilę. biorąc pod uwagę, że się bujam ten tydzień do banku z kasą i czekami, a na pocztę - z poleconymi, jest kurwa zajebiście. mam tylko głęboką nadzieję, że nie będzie kurwa tak jak trzy lata temu, kiedy padało dzień w dzień, non stop, cały czas, bez jednej kurwa najdrobniejszej przerwy, przez zajebane 4 miesiące. to był fun. a ja miałam na stanie jedne jedyne buty pracowe z zielonego zamszu, które mi farbowały nogi i nie wysychały przez noc. i albo kurwa byłam spłukana, albo miałam zawsze ważniejsze wydatki niż na nowe buty - nie zielone i nie z zamszu w pizdu. ale było, minęło. i chuj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wracając do dnia dzisiejszego, to miałam nikłą nadzieję, że poprawi mi się cokolwiek jak do domu wrócę, zjem i pogadam z moimi lalkami. a tu co kurwa? przysłali mi maila ze szkoły, gdzie napierdalałam kursy na fce i cae, że organizują kurwa jesienno-zimowy nabór, jakby nie mieli kiedy. to mnie kurwa rozpierdoliło do reszty. ja wiem, ja wiem, że muszę znów tam iść, ale czy musieli mi to koniecznie chuje dzisiaj przypominać i spierdolić humor inteligentowi do cna? nie musieli!! ale co? spierdolili kurwa!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ja pamiętam kurwa to życie na biegu, kiedy trzeba było zapierdalać z pracy do szkoły, że ani jednej wolnej chwili człowiek dla siebie nie miał, spędzając codziennie 14 godzin poza domem. a jak już miał - to w domu trzeba było też wciągać tę angielszczyznę jak makaron. jebane 3 miesiące wycięte z życiorysu. noc w noc. w autobusie - testy, na kiblu - testy, na lunchu - praca domowa. i tak do usrania. fakt - mam ten zajebany fce, który sobie mogę w dupę wsadzić jeśli tylko mnie najdzie ochota, ale jak na razie wisi na ścianie z pięknym 'b', bo do 'a' zabrakło mi kurwa 2 procent. bywa. mam też całkiem niezłe kurwa wspomnienia jak się wdałam w zamaszysty romans z nauczycielem, co to może długo nie trwał - bo ja się w neverendingstory nie bawię - ale za to efekty specjalne miał jak z przyszłego stulecia. i chuj. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale po tym wszystkim - kursie, egzaminie, romansie, notorycznym zmęczeniu, niewyspaniu i spóźnianiu dzień w dzień wszędzie, gdziekolwiek szłam - to ja nawet chwili kurwa oddechu nie miałam, tylko mi się zaczął kolejny kurs - ten na cae. kolejne trzy miesiące spierdolone. wtedy było kurwa jeszcze gorzej - testy w english, pisanie raportów w english, czytanie książek w english (na głos dla lepszgo pronunciation), rozwieszanie karteczek po całym domu ze słówkami w english, idiomami w english, chujami w english, że wolnej ściany nigdzie nie było, słuchanie english przed snem i rano, oglądanie telewizji w english, sranie w english, rzygi!!! przy okazji tak mie się schudło, że mnie w pracy zapytowywano, czym oby na co śmiertelnego nie zapadła. romansu tylko nie miałam, bo nam się nauczyciel zmienił i wrzucili nam babę, co to może i dobrze chciała, ale pedagog z niej kurwa był żaden. za to nieźle się puszczała, o czym opowiadała nam w wolnych chwilach dla relaksu. i też bywa. jak się jednak finalnie okazało, to kurwa egzaminu nie zdałam, bo mi zabrakło zajebanych procent dwóch.&lt;br /&gt;ja tam do nikogo żalu z tej okazji nie mam i mam świadomość, że muszę przez to wszystko przejść jeszcze raz i zjebac sobie kolejne trzy miesiące - bez znajomych, imprez, regularnego jedzenia, prania, sprzątania, ze spaniem na czas, sraniem na czas, życiem kurwa na czas. tylko miałam kurwa małą nadzieję na jakiś drobny kurwa odpoczynek, a jeśli nawet nie tyle, to, że mi kurwa tak bezczelnie nikt o tym przypominał nie będzie - tak, jak dziś. kurwa!!&lt;br /&gt;a na dodatek odprysknął mi lakier z mojego czerwonego pazura, a w telewizorni puszczają jakiegoś toma scjentologa.&lt;br /&gt;i weź tu człowieku bądź normalny!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4353214891132647386?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4353214891132647386/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/newsletter.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4353214891132647386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4353214891132647386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/09/newsletter.html' title='newsletter'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5128920931040514411</id><published>2009-08-31T01:46:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:28:47.396-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>baza</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ja tam kurwa nie jestem żadna primadonna, ani kurwa ósmy cud świata, a przynajmniej się nie uważam. ale to, co tu się kurwa odpierdala z moim współudziałem jako tak zwanej bazy wyjściowej, to mnie na to strzela jasny chuj - że się tak wyrażę niepolitycznie. i mam szczerą nadzieję, że to kiedyś tym wszystkim kurwom wyjdzie bokiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bo na przykład kiedy wracam z polski delikatnie opalona i z pazurami umalowanymi na krwisto-czerwono, to to nijak mi płazem ujść nie może. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;już zaraz dnia tegoż samego połowa kurew z mojego biura (i mówiąc 'biura' nie myślę tylko o pokoju, w którym siedzę, ale o wszystkich pokojach w budynku).. chyba zapomniałam o co mi chodziło po tej absorbującej dygresji, ale zaraz sobie przypomnę. aha. no więc połowa płci niby-pięknej naszego biura wychodzi wcześniej z pracy i pocina do najbliższej apteki, czy gdzie kto popadnie, a wieczorem napierdala się samoopalaczem - wcześniej zakupionym - po ryju i dnia następnego przychodzą do pracy w pomarańczowych maskach, bo są na tyle inteligentne, że szyi już nie smarują, no bo niby po chuj. wtedy się puszą, że niby takie piękne, światowe i w ogóle, a mnie się kurwa krew buzuje. bo ja to na tę solarę spryskową w polsce będąc poszłam tylko ze względu na wesele i na to, żem blada jak kurwa tygodniowy truposz. także ze względów wyżej przedstawionych, a także ze względu na wzgląd, nie szło nijak tak nieosobliwie na zdjęciach weselnych się prezentować, co to zostaną w rodzinie na kilka ładnych lat. a te kurwy myślały, że co? że ja im z polski trendy światowe przywożę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wracając do pazurów.. jak już wspomniałam - w polsce będąc zaliczyłam udawaną solarę, co to cię pryska, zamiast opalać. a wskutek tego, na moje nieszczęście, tak mi opaliło przerwy między palcami u dłoni i przestrzenie pod i naokoło paznokci, że ni chuja się tego nie dało odszorować szczotką do paznokci, szarym mydłem, kwaskiem cytrynowym, proszkiem do prania, czy pumeksem - w ostateczności. nie próbowałam tylko chyba blicza, ale po nim to pewnie by mi obie łapy odpadły. stopy były jeszcze gorsze, ale to już inna historia. w tej sytuacji jedyne, co mi zostało, to wyciąć skórki do mięsa, upierdolić pazury na czerwono, coby pomarańcz po solarze przykrył i pamiętać, żeby nie rozkładać w wachlarz palców podczas jarania. jakem uczyniła i wszycho wyszło bardzo zgrabnie. w takim stylu mi się do irlandii wróciło, a że lakier mocny - całe 4.99, a trzyma już trzeci tydzień - a ja leniwa, to noszę pazury do dziś, nanosząc jedynie delikatne poprawki w miejscach odrośniętych. no i dziś właśnie zaobserwowałam, że większa część tutejszych biurowych szmat przyszła do pracy ze szponami w kolorach tęczy kurwa. czerwonych nie zauważyłam, ale poleciały wszelkie odcienie fioletu, śliwki, borda i burgundu. niektóre umawiały się na wizyty w salonach i przyklejały sztuczne, plastikowe łopaty (bo paznokciami tego nazwać nie można), żeby tylko 'być na czasie'.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;no to ja na to wszystko powiem tylko: 'o żesz kurwa!!!!'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;nie będę wnikać w dalsze szczegóły, bo te przypadki to zaledwie wierzchołek góry lodowej, ale żeby takie braki mózgowe w czaszce ze sobą nosić, to ja sobie wypraszam. żeby nie mieć choć obrobiny własnego polotu i fantazji, to jest dla mnie kompletny stylistyczny analfabetyzm. chociaż pewnie powinnam powiedzieć 'modowy', bo stylistyczny bardziej filologią mi zalatuje niż strojami. chuj tam - jak zwał, tak zwał. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a odwracając kota ogonem, czyli patrząc, że tak powiem od dupy strony, muszę przyznać szczerze, że czasem się zastanawiałam - szczególnie po takich ekscesach - czy bym nie mogła co od nich zmałpować, chociaż od coponiektórych. ale doszłam do wniosku, że jak mam na siebie wydać ze 3 tysie w euro, a potem prezentować się jakbym spała w śmietniku od tygodnia, to ja takie interesa szczerze pierdolę!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5128920931040514411?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5128920931040514411/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/baza.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5128920931040514411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5128920931040514411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/baza.html' title='baza'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3737678885227339821</id><published>2009-08-30T02:10:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:28:19.931-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>back to reality</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;to było dokładnie dziewiętnastego w środę - obudziłam się, rzuciłam okiem na otoczenie i pomyślałam: 'kurwa mać!! znów jestem tu!!' żeby było jeszcze milej, za oknem padał deszcz - o czym przekonałam się odsłaniając zasłonkę. jak ja kurwa lubię kiedy mi się dzień właśnie tak miło rozpoczyna. żyć, nie umierać w pizdu!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;zaraz po tym, jak zdecydowałam, że czas najwyższy wstać, przypomniałam sobie, że wczoraj wieczorem moje mieszkanie wyglądało jak wietnamskie kurwa pole po bombardowaniu. a właściwie to nie musiałam sobie nic przypominać. zaraz po spuszczeniu nóg z łóżka, będąc jeszcze w pozycji siedzącej, chciałam sobie owe wyżej wspomniane gizuny rozprostować i wyjebałam z dużego palca w rozbebeszoną walizkę. kurwa!! że też musiałam ją wczoraj zostawić tu, a nie gdyie indziej. ja pierdolę. walizka prezentowała swe wdzięki w bardzo szczególny sposób: z lewej strony wystawały dwa staniki i kawałek jakiejś krynoliny, z prawej wisiał szpilek, zaczepiony obcasem o podłużną kieszeń, zasuwaną na zamek do czasu, kiedy owyż zamek stwierdził, że ma w dupie zasuwanie, rozjebie sobie ząbki i przestanie działać. jako, że pokrywa była otwarta, zajrzałam do środka, który jednym słowem wyglądał jak rzygi po sobotniej imprezie. kurwa!! ja pierdolę!! w drodze do łazienki natknęłam się na drugiego szpilka, który osamotniony leżał w dzwiach, tarasując mi drogę. pojebaniec. no to mu dalam z kopa, bo niby co innego mialam robic. tym samym sposobem dnia uprzedniego znalazl on swoj spoczynek wlasnie w owych drzwiach do lazienki. potem byla poranna rutyna: sisi z papierosem, mycie zebow i proba znalezienia czegos, co mozna na siebie wlozyc. a, ze w tym calym kurwa pierdolniku trudno mi bylo dostac sie do szafy, zapodalam outfit, wyciagniety z walizki, ktory jeszcze kilka minut temu byl czescia walizkowych rzygow. na mnie wygladal troche lepiej. kiedy tylko etap garderobiany zostal szczesliwie zakonczony, przeszlam do zarzucania tapety, bizuterii i wypalania kolejnego fajka. po czym slalomem, posrod walajacych sie wszedzie tysiaca rzeczy, ktore lezaly na podlodze badz gdziekolwiek indziej, zamiast na miejscach docelowych, dotarlam do walizki po czarny marynarek, zapodalam sobie parasol w lape, wcisnelam euro pietnascie do kieszeni na bilet, wbilam nowe buty z uzasadnionym przekonaniem, ze tak kolo jakiejs trzeciej to mi one bokiem wyjda i poszlam do pracy. choc wlasciwie to na przystanek autobusowy. po drodze zastanawialam sie jak to kurwa jest mozliwe, ze podczas tygodniowej nieobecnosci najebalo mi na podloge tyle kurzu, ze po przejsciu metrow trzech od lozka do lazienki, moglam pisac ciag dalszy czytanej kiedys ksiazki 'czarne stopy'. ale, ze staram sie myslec pozytywnie, przywolalam obraz kwiatka masci bialej, ktory pieknie sie rozbujal kiedym ja w polsce bawila. choc ten jeden. przystanek na mountjoy square nie zmienil sie wcale, autobusy tez nie. wsiadlam do 46b. po drodze czytalam (jak to zwykle czynie), bo ilez razy mozna przygladac sie tej samej trasie. choc po tygodniowym nieuzywaniu angielszyzny ni chuja, murakami wydal mi sie stanowczo zbyt trudny. albo tylko tak mi sie wydawalo. i kiedy probowalam rozkminic mysl przewodnia hunting knife, dobilam na moj przystanek. leeson street tez byla taka sama jak zawsze. w tym momencie pierdolnelo mnie w leb dobitnie - ja wcale nie bylam w polsce. mialam tylko taki sen, a teraz wmawiam sobie jakies farmazony. ale kiedy tylko przekroczylam prog pracy przekonalam sie, ze ja w tej posce jednak bylam, bo zostalam zasypana tysiacem kurwa pytan jak to w tem polandzie bylo, jak sie udalo wesele, chrzciny, jaka mialam sukienke, fryzure, makijaz, co jadlam, jak smakowalo, kiedy, gdzie, jak mi bylo w domu, jak sie ma moja mama, babcia i stryjeczna wujenka pana zenka i chuj wie jeszcze co. ale chuj tam. mile to w kazdym razie bylo. tylko kurwa czemu jak sie czuje (skoro juz w tej polsce bylam) jakby to bylo tysiac lat temu w pizdu? zadzwonilam do musi. znowu ryczala. odwodni mi sie kobieta jak nic. zabronila mi przyjezdzac do domu jesli mam zamiar zostac tam tylko chwil kilka, bo inaczej to ona tego nie zniesie i bedzie tragiedia. kurwa mac. potem zadzwonila moja sister z placzem a jakze by nie. dobrze, ze ja ostatnio placzliwa nie jestem, bo byloby kurwa przejebane. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3737678885227339821?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3737678885227339821/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/back-to-reality.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3737678885227339821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3737678885227339821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/back-to-reality.html' title='back to reality'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1682171894873726728</id><published>2009-08-27T02:40:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:27:54.864-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>ustrojstwo</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;czasy, kiedy mogłam powiedzieć, że mam w biurze dwie grube, odeszły do przeszłości. została już tylko jedna z nich - gruba stara. gruba młoda wyjechała. w gruncie rzeczy jej miejsca nie zajął nikt. etat został podzielony pomiędzy mnie i kermita, który od niedawna się u nas w biurze rozgościł. takie są prawa natury - coś odchodzi, a coś innego zajmuje szybko wolne miejsce. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;podobnie było z moim sąsiadem z dołu - tym niby muzykiem, niby kim innym, co to grał na gitarze, kiedy ja wolałam fortepian. jeszcze przedwczoraj tam był, zaledwie przedwczoraj. a już wczoraj słyszałam obce głosy w jego mieszkaniu i tupot obcych stóp po jego podłodze. potem uściski dłoni na schodach przed budynkiem, zapach gotówki, unoszący się w powietrzu przez otwarte okno i szczekanie psa..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i niby niewiele się w gruncie rzeczy zmieniło, a jednak wszystko jest inaczej..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dziwnie się czuję. żyję w oczekiwaniu na... coś? nie wiem na co. to taki stan ciągłego poddenerwowania, spięcia i nieustannego spoglądania na drzwi, w których jednak nikt się nie pojawia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;nie odpisuję na maile i sms-y. mam już&amp;nbsp;kilkutygodniowe zaległości, a oni ciągle piszą. chyba mam kryzys. pierwszy miesiąc po powrocie jest zawsze najtrudniejszy. potem człowiek się powoli przyzwyczaja, choć może bardziej celnym byłoby określenie teg ostanu - zapomina, czy obojętnieje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dziwnie się czuję, bo nie mam na co czekać. ja tylko żyję. tak po prostu - żyję. przecież nawet nie mam biletu na kolejny raz. bo kiedy ma się bilet, to żyje się inaczej, tak ze świadomością, że za jakiś czas coś się stanie, chociażby, że zmieni się krajobraz. a bez biletu nie dzieje się nic. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i nie kupuję już więcej żałobnych sukienek na wesela.. po tych odbytych ani śladu, a kolejne.. kolejnych chyba nie będzie wcale. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pomimo to nie zrzucam żałoby. dzień w dzień, z dumnie opuszczoną głową, idę krokiem defiladowym przez życie, w rytm żałobnego marsza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1682171894873726728?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/1682171894873726728/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/ustrojstwo.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1682171894873726728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1682171894873726728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/ustrojstwo.html' title='ustrojstwo'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4471858198164802244</id><published>2009-08-25T06:31:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:26:44.797-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>co w rodzinie to nie zginie!!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;tak podobno mawiali starożytni indianie, pigmeje, czy inna britney spears. chuj to wie. a u mnie leci ciąg dalszy transmisji programu z urlopu w polsce. jeżeli tylko urlopem można nazwać pobyt czasowy w miejscu innym niż tymczasowego zamieszkania, w czasie którego nie wykonuje się żadnej pracy w celach zarobkowych (ta niezarobkowa podobno się tu nie kwalifikuje), a z którego to urlopu człowiek wraca do rzeczywistości bardziej zmęczony niż wyjechał. to jeżeli to się nazywa urlop to ja właśnie na takowym bawiłam. w polandzie. a co.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kiedyś odważyłam się nieroztropnie zastanawiać dlaczego irole to zawsze jeżdżą na wczasy gdzieś do ciepłych krajów, a my - czyli polacy - przeważnie do domu, czyli do polski. ale mi to mój kolega razu pewnego świetnie roztłumaczył i w mig wszystko pojęłam. otóż oni, to znaczy te irole, jeżdżą na przykład do maroko, bo jak mogź jeździć do siebie - czyli do irlandii - skoro cały czas tu mieszkają? dlatego jak opuszczają granice wyspy - to to dla nich są wakacje. a my - emigracja polska - cały czas jesteśmy na wakacjach, czyli w tej irlandii, bo przecież nie w domu w polsce. i jesteśmy w tej świetnej sytuacji, że odpoczywamy cały rok na okrętkę. dlatego jak człowiek w końcu do domu pojedzie, to nic dziwnego, że wraca na wakacje taki zmęczony. w końcu to na wakacjach się odpoczywa, a nie gdzie indziej. od tamtej pory uważam za zupełnie normalny fakt, że jak z polski wracam, to najpierw muszę na biurku w pracy swoje odespać, żeby potem się do czegoś ruszyć. i to zupełnie normalne jest, że jak mi ktoś wtedy przynosi pod nos jakąś papierkową robotę to mam ochotę ujebać mu łeb przy samych jajcach, bądź innych organach (w zależności od płci). no bo przecież ja na wakacjach jestem, to co mam sie przepracowywać? a tak na marginesie, to jeszcze tylko wytłumaczę to moim szefom i wtedy będzie git.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wracając do tematu - chyba powinnam zacząć ciąg dalszy kiedym się w czwartek rano obudziła, bo mi pies mordę lizał. a jak sisi psa na wentyl ciśnie, to nie ma przebacz. szczęśliwie ulitowała się nade mną moja sister kochana i mnie od tego niechlubnego obowiązku - patrzenia jak mój pies obszczywa trawniki, bądz robi jeszcze co gorszego na trawnikach owych lub gdzie popadnie - wyswobodziła. wskutek tego miałam więcej czasu na rozruch, bo mnie kurwa katastroficznie połamało po spaniu na podłodze. i nie żebym tak nisko w hierarchi domowej spadła, żeby mi kazano na podłodze spać, kiedy mój pies śpi na łóżku. ale tak to już jest jak się człowiek na tej irlandziej syberii zachartuje, to nijak nie może znieść polskich tropików. nadmienię między wierszami, że tropiki owe charakteryzowały się noszeniem bluzy polarowej przez moją sister, kiedy ja, w tym samym czasie, gotowa byłam rozebrać się do rosołu i dalej buchała ze mnie para. w tychże okolicznościach spanie w łóżku nawet nie wchodziło w grę, bo z cukru niby nie jestem, to pewnie bym się nie rozpuściła, ale tego gorąca ni chuja bym nie zniosła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a jak już wybudzona byłam, najarana elemami i nakawowana, nastąpił czas na kąpiele, a tu kurwa surprise!! się wzięło i okazało, że ja w wannie się kąpac nie umiem i się u nas w łazience zrobiła mała powódź, którą ja pracowicie tamowałam ręcznikami od wycierania psich łap, a potem czym popadło. spociłam się przy tym bardziej niż byłam spocona przed kąpielą, czyli toaleta została odbyta. ale no niby jak to inaczej być miało skoro ja od lat przeszło trzech wanne widziałam tylko w reklamie, stosując do usuwania brudu z wierzchnich warst organizmu - pryśnica. to i nic dziwnego, że mie się wzięło i wannę zapomniało. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;potem zarzuciłam ostrą tapetę, że mnie matka rodzicielka zmierzyła wskutek tego srodze, ale odpaliła sobie od razu dla przezorności elema, żeby córki, co do ziemi ojczystej wczoraj przybyła, już dzisiaj oficjalnie nie schujać. ale jak tylko moj outfit obadała, to takie fale gorąca ją wzięły, że nijak nie mogła ich znieść w domu, ale momentalnie na zewnątrz wyjść musiała coby się przewietrzyć.&lt;br /&gt;no i żeśma pogrzały na meksyk do specjalisty od fryzur wszelakich, gdzie miał miejsce wątek niezwykle rodzinny mojej opowieści. przypadkiem oczywiście, jak to zawsze kurwa z przypadkową rodziną bywa. choć w tym wypadku raczej przyszłą rodziną, co to w skali głębokiego pokrewieństwa ma się jak kurwa świnia do astronauty, ale chuj tam - nie wnikam. rodziny się nie wybiera, chociaż ja szczerze uważam, że raczej się powinno. bo jak się okazało, jakeśmy tylko do nadzwyczajnie popularnego w tamtych stronach salonu fryzjerstwa zawitały z mojom matkom polkom najmilejszom, no to wtedy wyszło kurwa na jaw, że przyszło nam się spotkać z przyszłą żona mojego stryjecznego brata, na wesele którego ja do polandu szczęśliwie przybyłam, przepłacając za przebukowanie wcześniej zabukowanych biletów haniebnie. ale czego się dla rodziny nie robi w sumie, bądź w różnicy jak się potem niechlubnie okazuje zazwyczaj.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ja z tem dziewczęciem do czynienia raz jeden miałam przyjemność oko w oko, że się tak wyrażę. wówczas tak się jakoś złożyło, że ani jedno zdanie między nami nie padło - ja byłam silnie zajęta paleniem elemów tradycyjnie, a ona - chyba dłubaniem we własnej dupie. ja tam dokładnie nie wiem. po raz drugi touch między nami nastąpił bez skypea, kiedym zapraszana na weselisko owo była. ale głównie to moj brat wówczas się produkował, a ona raczyła pochylić się do kamery na sekund pięć, jak boga kocham. i to by było na tyle. skromne dziewczę nie ma co - nie lubi się obcym ludziom narzucać. no ale jak już do zaślubin dochodzi to my chyba nie obcy, nie? tak mi się przynajmniej wydawało. i kurwa skucha!! ona była skromna do tego stopnia, że odezwać się do nas nie odważyła, toteż żadne cześć, ani w dupę pocałuj - jak to mówi pani stasia z malowniczego podlasia - nie padło. to, że niby co, ja się miałam jakoś głębiej wychylać? jeszcze by się dziewczę wzięło i zestresowało, albo co? także ja się jak zwykle paleniem owym zajęłam w oczekiwaniu na kolejkę, a ona - studiowaniem gazety ambitnej, bo w miejscu publicznym w dupie dłubać raczej nie mogła. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a jak przyszło co do czego, ja sobie zarzucić poleciłam jakiś blond ciemniejszy niż ten, który wówczas nosić mi wypadło, a jak to moja musia zgrabnie określiła - o odcieniu kozich szczyn. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;za to kobiet mój bardziej skomplikowanych zabiegów wymagał, co finalnie zanalazło swą postać w chujaniu fryzjera do samego końca mojego pobytu w polandzie, a także potem - już przez telefon. ale nie ma kurwa co owijać - zjebał chuj sprawę sromotnie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pod koniec wizyty naszej do salonu wpadła matka przyszłej żony, a obecnej - oblubienicy (bo nie powiem konkubiny) brata mojego, z ktorą to ja przyjemności nie miałam jeszcze ryj w ryj stanąć do tej pory. jako i mój kobiet. niestetyż nie dostapiłyśmy zaszczytu prezentacji, tośmy się po raz wtóry same nie wychylały. ale i wszelka ochota przeszła nam natychmiast po tekście, któryż padł od tej właśnie do panny za dni kilka młodej, ktoraż to w salonie owym na fryzurze weselnej próbuję-robię w stylu burza loków bawiła, jakem do tej pory nie napomkła. a brzmialo to mniej więcej tak: 'łojezu, a co łoni tu robio? a nie lepij perukie z lokamy włożyć?' szkoda, że wsiowego zaciągu nie mogę tu zapodać, ale kurwa zatkało nas jak sześcioma gryzami suchej buły bez popitki. mój kobiet czkał nieomal. nadmienić pragnę, iż kobieta owa 'światowa' jest niezwykle, bo od lat kilku mieszka i pracuje w jednym z krajów europy zachodniej. istna europejka. po tej próbce jej obycia nawet nie wnikałam co ona tam robi, ale chyba nic innego jak u siebie na wiosce czas temu jakiś, czyli doi krowy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a na koniec tej rodzinnej historyi dodam, iż taki kontakt się między nami wywiązał, że fryzjer jak się dowiedział, co my na to samo wesele wkrótce się udajemy, to cudem jedynie z wrażenia nie pierdolnął. i było na tyle.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po tych zabiegach na skalpach naszych - moim i mojej musi najmilejszej - krótki objazd po rodzinie znów nam wypadł, a potem szybki powrót do siebie, jako, że mnie do dżina dnia tego samego iść wypadło. a tam znowu niezła akcja. podczas badania, co go w szczegółach opisywać nie będę, okazało się, że zabrakło tuszu w drukarce od tego urządzenia, co to niby sprawdzało dogłębnie w co mnie tam natura szczęśliwie wyposażyła. no to myślę ja sobie: 'zapierdalaj pan po ten tusz, ale wyjmij mnie chociaż uprzednio tego guna, co mnie między nogami sterczy!' jakoż i się stało. a kiedy mnie na dokładkie specjalista ów przekonał, że po tym ostatnim marianie to mnie żadna skaza na życiorysie na bank nie zostanie (bo po trzykrotnym testowaniu domowym ni chuja pewności dalej nie miałam), to kurwa byłam w siódmym niebie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i to chyba właśnie z tego szczęścia wielkiego, o którym jednak pozostałych członkow rodziny nie oświeciłam wspaniałomyślnie, zachciało nam się z sister moją iść w tango. miałam się niby dnia tego spotkać z moim zaprzeszłym polskim niby narzeczonym, ale wskutek braku przepustowości na łączach, poszłyśmy z moją sister w miasto kurwa mać!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4471858198164802244?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4471858198164802244/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/co-w-rodzinie-to-nie-zginie.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4471858198164802244'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4471858198164802244'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/co-w-rodzinie-to-nie-zginie.html' title='co w rodzinie to nie zginie!!'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4688992860622746388</id><published>2009-08-24T11:34:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:26:11.111-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>nie ma miejsca jak dom..</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;em&gt;'dzieci, chlebka?'&lt;/em&gt; - zapytała moja musia, kiedyśmy dupska w samochodzie finalnie usadowiły i odpaliła każdej z nas po niebieskim elemie. masakra jak mi tego brakowało, bo to taka nasza tradycja jest kiedy jedziemy samochodem we trzy. tylko pies trochę słabo to kuma, ale nikt go o zdanie nie pyta i jego kichanie nie robi na nas większego wrażenia. a zaraz po tym, kiedy fajki pokoju zostały w płuca zdrowo wciągnięte, nastąpił poczęstunek - jak to odbywa się za każdym razem kiedy na łono ojczyzny szczęśliwie wracam i popierdalamy do domu. na warsztat poszły białostockie bułki z masłem bielskim i czym tam jeszcze popadło. i żeby mnie w tym momencie częstowano królewskimi rarytasami, to buły i tak miałyby pierwszeństwo. kurwa!! to była radocha. a skoro palenie odbyte, poczęstunek tyż, trzeba było przejść do części artystycznej, czyli.. opierdolić dupy komu popadnie. tak. to był czas na ploty. jak nam się rajc włączył, to pies musiał się nieźle starać, coby dać nam do zrozumienia, że jeśli w przeciągu minut kilku go nie wypiścimy na trawę, obeszczy nam tylne siedzenie. i chuj, że deszcz pada. tu nie ma poczekaj. na ochotniczkę zgłosiła się towarzyszka musia i, nogawy białych spodenek pod kolana wykasawszy, pozapierdalała z kolejnym fajem w zębach i chujaniem na ustach za jakiś przystanek autobusowy, kiedy my - ja i moja sister - starałyśmy się za wszelką cenę śmiech na ten widok wstrzymać, coby i nam się nie dostało słów kilka z tych melodii góralskich. kurwa - hasała biedna po tej mokrej trawie krokiem zdębiałego bociana, co korcia odczytała jako znak-sygnał do zabawy i wciągnęła kobietę w jakieś zielsko. ale nic to. dziś nic nie było w stanie zjebać jej humoru, skoro obie doczki siedziały na przedniej wiązce. psem trzasnęła o ręcznik, coby mu łapy wyschły, moja sister dała w rurę i pogrzałyśmy dalej. tylko pies wycia nie zaprzestał pomimo odlania konkretnego w krzaczorach. po gruntownym dochodzeniu doszłyśmy do wniosku, że skoro już odlana to może teraz by ją tak nawodnić i uzupełnić braki płynów w organiźmie. jakoż i się stało, a sucz, jak tylko zobaczyła butelkę z wodą, to o mały włos nie wydłubała nosem oka mojej musi. nie było innej opcji jak tylko zapodać po kolejnym chlebku na uspokojenie i popierdalać dalej. po trasie zapadłyśmy do jakiejś jadłodajni, gdzie - jak się okazało przypadkiem - moja musia bawiła się na weselichu jakieś trzydzieści lat temu. a kiedyśmy na światłach stały, czekając cierpliwie na zielone, bo w polszi tak trzeba, polskie chopaki zapodawały do nas bajer bez otwartom szybę, co moja sister zlała koncertowo, a ja - chyba raczej też, tylko bardziej przez niekumanie w czym dzieło. zanim obadałam w jakim narzeczu oni się tak produkują, światła sie zmieniły, samochód pojechał i było już za późno na rzucanie bluzgów i pokazywanie fucków niestety. nie pamiętam dokładnie co w siebie wsunęłam w jadłodajni będąc. wiem za to na bank, że strasznie dobre było. potem chlebek, albo lepiej dwa i znów moja sister gazowała na zakrętach, zbryzgując wodą z kałuż leśne miss mazowsza, które wysypały gęściej niż kurki po deszczu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a jako za każdym razem, to i tym nie obeszło się bez wizyt rodzinnych po drodze, coby mi zapodaną z rana tapetę scałowali z polików. a jak. jako pierwsza dusiła mnie józka, że o włos mały kręgosłupa mi nie naruszyła wielce, kiedym się nad nią i łóżkiem szpitalnym pochylić musiała. na kilka dni przed weselichem wnuka wylądowało się w szpitalu kobiecie z okazji dolegliwości organów wewnętrznych, które objawiły się bólem trzewi i puszczaniem haftów. potem poszło na warsztat towarzystwo z jankowskiego, gdzie między innymi, półtoraroczny staś gestem wymownym pokazywał mi jak maciek daje w szyję. masakra. ale, żeby nie było tak wesoło, to najsampierw zostałam powitana okrzykiem przez mojego godfathera: 'łojezu, jakaś ty chuda!! lepiej ty do polski już wracaj!' kolejny przystanek - zorza. tam powitano mnie równie uroczo słowami: 'cześć kościotrupie, pokaż no się, boś chudaaa..' kurwa mać!! - myślę sobie, ale z uśmiechem serdecznym udaję, żem przygłuchła nieco i odpalam kolejnego elema. po prezentacji strojów weselnych, zakupionych przy doradztwie mojej musi, która musiała robić za stylistkę dla całej rodziny z okazji wiadomej, odbyły się kissy pożegnalne i ruszyłyśmy na zadupie, gdzie żyją jaskiniowcy - siostra mojej grandmother i jej mąż. u nich czas stanął - tak na oko - w epoce kamienia łupanego i jak do chwili obecnej, wskazówki zegara nie ruszają się ni chuja. trudno się mówi i elemy jara dalej. a, że tam wizyta przeciągła się kwilkie, nastąpił mały poczęstunek wsiowym jadłem, po czym w końcu obrałyśmy kierunek na przystanek końcowy, czyli do domu, w międzyczasie kradnąc z ciotkowego ogrodu jakieś kwiatki do kielicha, bo się mojej musi zachciało i już. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i choć to jeszcze było podobno dzisiaj, to już strasznie ciemno, że nic tylko w mordę daj, jak się finalnie w domu znalazłam szczęśliwie. walizki wciągnąwszy i psa siknąwszy, można było się kawować, obiadować, palić i co tam kto jeszcze chciał. ale słabo się komu cokolwiek chciało, a szczególnie mi, więc zad swój na kanapie rozpłaszczywszy skanowałam obejście. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;'kurwa! jak tu czysto' - pomyślałam sobie - 'toż tu jakby wylizane'. w porównaniu do tego syfu, w którym mieszkam na codzień.. tu nawet nie było porównania. kiedyś mówiły o musi mojej takie wsiowe baby, jakeśmy na wiosce lat kilka mieszkały, że u nas to można jeść z podłogi. nic w tej kwestii nie zmieniło się do tej pory. może to właśnie z tej czystości tak inaczej mi się tam oddychało, jakoś lżej. a może to dlatego, że nie mam miejsca jak dom. tak po prostu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4688992860622746388?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4688992860622746388/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/nie-ma-miejsca-jak-dom.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4688992860622746388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4688992860622746388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/nie-ma-miejsca-jak-dom.html' title='nie ma miejsca jak dom..'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-6581573417524529447</id><published>2009-08-23T05:43:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:23:53.580-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>jesli oczień zachaciec, można w kosmos paleciec..</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;albo do polszi, jak kto woli, whatever. jakom ja uczyniła dnia dwunastego augusta. bęc.&lt;br /&gt;dzień mnie się stosnkowo wcześnie kurwa rozpoczął jako, że pobudka przewidziana była na 3.30 rano. kurwa mać!! ja pierdolę!! nie zaważając jednak na nic, ruszyłam dzielnie z łóżka do kibla z pieśnią na ustach i czerwonymi pallmallami w grabie, w które zaopatrzam się zawsze kiedy mnie fajki z przemytu wyjdą. w międzyczasie dostałam semsa od mojej sister kochanej, która sprawdzała, czym oby nie zaspała. a jakoż się nie stało, była wielce rada. potem wszycho poszło gładko: zapodałam dres - coby się wyluzować w podróży, tapetę - bom blada, aż przezroczysta i kawę - tak na rozruch. zabarabaniłam damoj, skąd doleciało czuj czuj czuwaj, parę chlipów i śmiech jakiś szalony. masakra. następnie zapadł do mnie sąsiad staszek, któryż to mnie robił za drivera. ściągnął mnie walichę z piętra drugiego i pomkneliśma w siną dal, znaczy się na lotnisko. po drodze sprawdziłam sto pięćdziesiąt tysięcy razy, czy oby na pewno mam paszport, bilet, klucze, kasę, telefony i inne pierdoły. nie sprawdziłam tylko, czy mózg swój własny osobisty posiadam nadal, ale z racji tego, że skoro mnie czaszki trepanacją nikt nie otwierał ostatniemy czasy, to nadal musiał tam być ten mózg (jeśli tylko był kiedykolwiek w wersji pierwotnej). żeby nie martwić się o strój weselny, przezornie zapodałam go do bagażu podręcznego na wypadek, gdyby główny się gdzieś zawieruszył i poleciał na ten przykład wziąwszy do gwatemali. potem kilka kolejek, parę fajek, posiedzenie pod bramką z blind willow przed oczami i słuchawkami w uszętach i już byłam w samaljocie. a tam - jako, że ze spaniem problemów nie mam żadnych, nigdy i nigdzie - zanim jeszcze sympatyczna stewardessa vanessa rozpoczęła pokaz pod tytułem: ratuj się kto może jak nam kurwa silniki chuj strzeli, ja walnęłam już w kimę. ockłam się parę razy w czasie lotu, ale bez większej świadomosci raczej i upewniwszy się, że wszyscy dalej siedzą na swoich miejscach, a za oknem mamy chmury zamiast suchego lądu, kimałam dalej. ale kiedy tylko samaljot szczęśliwie o lotnisko szopena podwoziem pierdolnął, ogarnął mnie szał radości tak silny, ze mnie para uszami poszła. 'o kurwa! jam damoj' - pomyślałam sobie i gramoląc się w ścisku strasznym, dzierżąc ten wyżej wspomniany podręczny, popierdalałam do wyjścia. potem to już nic mi się tak kurwa nie dłużyło jak czekanie na bagaż główny przy taśmie. rozważałam wprawdzie zostawienie go w pizdu, ale odpędziwszy te myśli zwodnicze, czekałam cierpliwie. a jakoż się on finalnie pojawił, chwyciłam go w te pędy i popierdalalam krowimi susami na halę przylotów, gdzie moje piękne już warowały grom wie jak długo. a tak przy okazji - to chyba jeszcze nigdy w życiu nie pocinałam z takim pędem, będąc objuczoną kilogramami trzydziestoma, bo już strzymać nie mogłam i co prędzej chciałam sie rzucić w ramiona mojej musi i zobaczyc sister, puszczającą ślozy tradycyjnie. kiedy wysunęłam się w końcu zza drzwi szklanych, pierdolnął mnie po gałach widok rozgwarzonej czeladzi, która kłębiła się przy barierkach, a w chwilę potem zobaczyłam moje najpiękniejsze mordy i nie zważając na ilość stratowanych po drodze pod kołami mojej walizki, pchałam się na prawe dzielnie. w końcu dopadłam do moich lalek i powitaniom nie było końca. ja pierdolę. tę emigrację to jednak warto znosić jeżeli potem mają cię witać tak właśnie. dostał mnie się przy okazji jakiś wiecheć czerwony, który wprawdzie już trochę przychlapł, ale liczy się giest. i nie ma to tamto. a jako, że mnie Bóg nałogiem nikotynowym pokarał, a nie paliłam ostatnich godzin pięć chyba, trzeba było uderzać do designated smoking area, gdzie nam zeszło minut ładnych kilka. wtedy po raz pierwszy mogłam się przyjrzeć moim laskom z bliska tak przez dłuższą chwilę i jedyne, co mi na myśl przyszł to: 'kurwa! jakie one ładne!' fakt, że się nam gadka słabo kleiła początkowo, ale nikt nie wnikał. ja patrzyłam na te moje gwiazdy jak na sto milionów dolarów i uwierzyć nie mogłam w to, co dzieje się. do samego samochodu trzymałam musię moją za łapkę. puścić musiałam żeby przywitać korcię, która wypuszczona z samochodu i zapytana: 'korciu? zobacz kto przyjechał?', zapierdalała ósemkami i w baunsach po lotniskowym parkingu pomiędzy mną i moją sister, i nie wiedziała kogo ma kissać w pierwszej kolejności. i jeżeli mam opisać to uczucie, ktore mnie wtedy wypełniało, to było to chyba szczęście. tak. to na pewno było szczęście. kurwa mać!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-6581573417524529447?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/6581573417524529447/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/jesli-oczien-zachaciec-mozna-w-kosmos.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/6581573417524529447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/6581573417524529447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/jesli-oczien-zachaciec-mozna-w-kosmos.html' title='jesli oczień zachaciec, można w kosmos paleciec..'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4425885149857952282</id><published>2009-08-08T03:21:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:23:11.729-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>rower</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak to kurwa w świecie bywa - jeden ma szczęście, a drugi ni chuja niestety. i dupa zimna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jakoż i dupnie było w przypadku mojej sąsiadki z góry i jej roweru, w któryż to zaopatrzyła się ona z myślą o pedałowaniu corannym na rabotu. zleciał jej na szczęśliwym posiadaniu owego sprzęta jaki tydzień, może dwa, do czasu, aż razu któregoś był mecz na stadionie od dupy strony naszej kamiennicy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a wiadomo, że jak mecz to cały dzień idzie się pierdolić, bo najpierw się na ten głośny event zjeżdżają autokary ze stron wyspy najróżniejszych, potem - kiedy na parkingach zostają już tylko jakieś szpary tu i tam - usiłują się tam wpasować samochody maści wszelakich. na koniec idą na warsztat rowery i inne tego typu sprzęty i pojazdy zmechanizowane, służące do poruszania się w sposób odmienny niż na własnych kończynach dwóch, czy ilu tam kto posiada. czasem jaki wózek dziecinny się gdzie zapodzieje z kryjanem wyjącym głośniej niż syrena strażacka, ale to już inna historyja. na sam koniec tej przedziwnej defilady walą piesi - ci, którzy świętowali zwycięstwo od samego rana w jakimś pubie, a która to wiktoryja ma się rozegrać za godzin kilka dopiero, i ci, którzy się trochę przypóźnili i z trunkami w łapach starają się nadgonić stracony czas i wyrównać do poziomu upojenia wcześniej wymienionych współtowarzyszy, mającego nastąpić wkrótce widowiska. i bywa. nad wszystkim czuwa wszechobecna garda, która w szyku bojowym niby kieruje ruchem, co finalnie znajduje swą postać w zablokowaniu ulic okolicznych. i chuj. z góry napierdalają helikoptery jakby zaraz miały przeprowadzić masowy atak na roszalały tłum, a naobkoło bzycząco-buczące maszyny, które zwą się chuj-wie-jak, a są nieodzownym elementem bud z hot-dogami, co to wyrastają na każdym rogu jak psie bubki po spacerze z setką jamników conajmniej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wtedy jak przychodzi komu wrócić kurwa do domu z pracy do drgawek macicy można się nabawić, czy innego, równie paskudnego świnstwa. bo jak człowiek znajdzie już jakąś szczelinę, żeby się wcisnąć między ludzi, to trzeba w niej wytrwać drogę całą, bo o innej opcji nawet mowy nie ma. i trzeba się wlec noga za nogą, aż człowieka jasny chuj poraża. nie ma mowy o zmianie tempa ruchu, czy - nie daj boże - wyprzedzeniu kogokolwiek. to cud jak się uda do własnych drzwi skręcić w międzyczasie i nie trzeba popierdalać do końca ulicy z falą. ale tak to już kurwa niestety jest. trzeba przywyknąć. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;odgłosy owego przemarszu, czy jak to tam kurwa zwać, zbliżone są swą siłą i natężeniem do dźwięku młota pneumatycznego, który napierdala godzin kilka bez przerwy tuż za oknem. jednym słowem - sielanka. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;na czas meczu jednakże ruch uliczny zamiera i wszelkie dźwięki milkną. czasem tylko jaki pijaczyna, który się gdzieś zabłąkał i drogi na stadion nieszczęśliwie nie odnalazł, przejdzie z jakąś pieśnią na ustach w języku dotąd nieznanym, może alkoholowym, jeśli takowy tylko istnieje. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale gdy tylko mecz się rozegra, wszystko zaczyna się od nowa jako, że do domów nabuzowana brać zmierza, bądź też na kolejne browary, jeśli tylko kto da jeszcze radę. i znów drą ryje skurwysyny z jeszcze większą intensywnością, bo ci, którzy mecz przegrali, a mają nieźle w czubie, wyrażają swe głębokie niezadowolenie, chujową oceną jakiejś akcji podbramkowej z 37 minuty przez sędziego, który na bank chciał ich po prostu centralnie wyjebać w jajca. skurwiel jeden. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;tak to właśnie podczas jedengo z takich powrotów ze skończonego meczu ktoś niechlubnie zajebał rower mojej sąsiadce z góry. i kiedy wyszła rano, coby swoje dupsko na siodełku rozpłaszczyć jak codzień, wyciągnęła graby obie w stronę kierownicy, patrząc jednakże w stronę przeciwną - na murzyna, który kurwił swoją babę na środku ulicy, to się kurwa przypadkowo okazało, że jej łapy znalazły oparcie na żeliwnej barierce przy schodach, a rower tak jakby poszedł się jebać. w tejże sytuacji nie pozostało jej nic innego jak zaopatrzyć się w kolejny rower zaraz po pracy, któryż to został zajebany kilka dni wcześniej komuś innemu, a opchnięty mojej sąsiadce za euro kilka na pchlim targu tuż za rogiem. zaraz potem zaopatrzyła się również w kilka dodatkowych kłódek, zamków i innych chujków, które niby miały ochronić obecny sprzęt przed kradziejami, a dodatkowo - opóźnić jej codzienny wyjazd do pracy o dobrych minut kilkanaście, potrzebnych do odblokowania wszystkich dodatkowych zabezpieczeń. a na dokładkie, coby mieć pewność całkowitą, sąsiad staszek wysunął pomysł przykucia owego roweru do barierki łańcuchem grubości mojego uda z kłódką o rozmiarach krowiego łba. po czym zadowolony wziął się pod boki, patrząc na swój świetny wynalazek, i na totalnym relaksie pocisnął po piwo do offlicenca na rogu, coby uczcić swoją pomysłowość. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;tylko jak się okazało zaraz ranka następnego - pomysł dobry był, owszem, czemuż by nie - łańcucha nikt przeciąć nie zdołał i kłódka dalej wisiała na swoim miejscu, ale wykonanie okazało się nienajlepsze. bo niestetyż znalazło się w tym wszystkim jedno drobne 'ale'. a mianowicie - łańcuch, zupełnie nieprzezornie, przewleczony został dnia uprzedniego jedynie przez ramę i przednie koło, a wskutek tego... zajebane zostało koło tylne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;teraz - chciał, czy nie chciał - impreza w hostelu naprzeciwko, mecz, czy inna zawierucha, moja sąsiadka popierdala z rowerem na ramieniu na piętro trzecie parę razy dziennie. biorąc pod uwagę, że jest raczej niewysoka i trochę przysadzista, jak jej się na dokładkie muskuły rozbuchają od tego martwego ciągu z rowerem, to jak nic będzie mogła grać główną rolę w reklamach michelin tyres.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i za to to ona powinna być tym rowerowym kradziejom wdzięczna, że ją kiedyś do sławy szczęśliwie doprowadzą!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4425885149857952282?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4425885149857952282/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/rower.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4425885149857952282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4425885149857952282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/rower.html' title='rower'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4478156235901633154</id><published>2009-08-06T02:54:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:22:22.180-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>kiedy się zjebie mikrofon..</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;uwielbiam kurwa ten kraj i jego prawa konsumenta. szczególnie - kiedy mi się zjebie mikrofon. ten od zestawu z kamerą. ostatni wychodził z użycia średnio raz w miesiącu od chwili zakupu. ja tam nie wiem o co mu się rozchodziło i nie wnikam. może miał swoje powody. popierdoleniec. a wyglądało to mniej więcej tak, że jedego dnia był w pełni sprawny, żeby zaraz następnego wydawać kurwa jakieś syki na bazie ultradźwięków. kamera była wciąż na chodzie, a ten mi sie jebany rozkaraczał. więc pakowałam sprzęta i popierdalałam do argosa celem kurwa wymiany wybrakowanego sprzętu. tam, panie z customer service mówiły mi z uśmiechem na wyszminkowanych warach 'ajm sorry' i wydawały kolejny. po czym wracałam do domu, żeby za miesiąc pielgrzymować tą samą trasą w celu wiadomym. ale kurwa do czasu. kiedy spierdolił mi sie po raz piąty, stwierdziłam, że więcej tego nie zniesę i jak tam kurwa wpadnę, to wytrzaskam komuś górną jędynkę. chyba, że mnie sie ręka ompsknie - wtedy wytrzaskam co popadnie. trzaskanie owoż - jak to sobie sprytnie obmyśliłam - miało na celu odwrócenie uwagi od faktu, iż kurwa jestem zboczona na punkcie psucia i wymiany mikrofonów i za którymś razem zamiast nowego sprzęta, pokażą mnie wymownie fucka i wszystko się kurwa zesra. jak się okazało - obawy moje były w pełni nieuzasadnione, jakoż po przedstawieniu przeze mnie sytuacji, która wykończyła mnie psychicznie, te, wyżej wspomniane ze śminkom na ryju, powiedziały mi 'ajm sorry' 2 razy i wydały bon na kwotę towaru zakupionego z defektem. wówczas to, jakoże przez coś gadać muszę, zakupiłam bardziej wypasioną kamerę z nowocześniejszym mikrofonem. zapłaciłam otrzymanym uprzednio bonem. różnicę w cenie (za te wszystkie bajery, których nie miał zestaw poprzedni, ma obecny, a o których ja nie mam zielonego pojęcia) pokryłam kartą typu laser i uszczęśliwiona do granic niewstrzymania moczu, dostałam nowiuśki kurwa rachunek kasowy, bez żadnych notek typu 'replaced' i kiedy. toteż teraz, jak mnie znów mikrofon posłuszeństwa odmówi, wrócę do sklepu, bez dygów w kolanach, i dostanę nowy zestaw po raz szósty. a tak na marginesie - to ja kurwa nie mam pojęcia, jak oni tam nie pobankrutują w pizdu biorąc pod uwagę, że co drugi klient tak bystro sobie poczyna zakupionym towarem jak ja.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4478156235901633154?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4478156235901633154/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/kiedy-sie-zjebie-mikrofon.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4478156235901633154'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4478156235901633154'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/08/kiedy-sie-zjebie-mikrofon.html' title='kiedy się zjebie mikrofon..'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-8249628232914079478</id><published>2009-07-26T12:12:00.001-07:00</published><updated>2011-12-29T06:51:17.691-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>życzenia dla A.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/Smyq10HlrSI/AAAAAAAAAcM/7zW8xIyVkt0/s1600-h/2708625.jpg"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362849097791679778" src="http://3.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/Smyq10HlrSI/AAAAAAAAAcM/7zW8xIyVkt0/s400/2708625.jpg" style="float: left; height: 298px; margin: 0px 10px 10px 0px; width: 400px;" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;A., serce moje,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dziś są Twoje&amp;nbsp;urodziny i&amp;nbsp;dlatego dzisiaj&amp;nbsp;jest mi przykro najbardziej. umykają nam te chwile tak niepostrzeżnie, a my dalej widzimy się tylko przez kabel. to tak jakbyś słyszała muzykę skrzypiec, kiedy wolisz fortepian. bo muzyka niby piękna i niby Cię wzrusza, ale wciąż tęsknisz za innymi dźwiękami. ja tęsknię za Tobą jak za tym fortepianem, słysząc skrzypce. i wiem, że moje życie nabierze blasku dopiero, kiedy go usłyszę. mam tylko nadzieję, że do tego czasu muzyka nie zamilknie..&lt;br /&gt;chciałabym Ci dzisiaj życzyć, żeby Twoje życie było wypełnione muzyką. tą, którą pragniesz usłyszeć. a tak bardzo egoistycznie - chciałabym być jakimś tonem w tej melodii. i mam nadzieję, że Ty też byś chciała żebym była.&lt;br /&gt;dlatego razem z tą durną kiecką z londyńskiej wyprzedaży, przesyłam Ci też kawałek mnie. tu, w tych kilku słowach. żebyś wiedziała jak bardzo Cię kocham.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Twoja siostra&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;amila&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ps. sorry za opóźnienie, ale brytyjska poczta miała gdzieś Twoje imieniny i zrobiła strajk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;(a tak na marginesie - poczta irlandzka wycięła mnie jeszcze lepiej, gubiąc przesyłkę po drodze. bęc!)&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/SmyqwHaNvdI/AAAAAAAAAcE/PHlcaBPjV-Y/s1600-h/2701645.jpg"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362848999890861522" src="http://4.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/SmyqwHaNvdI/AAAAAAAAAcE/PHlcaBPjV-Y/s400/2701645.jpg" style="cursor: hand; float: left; height: 250px; margin: 0px 10px 10px 0px; width: 400px;" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-8249628232914079478?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/8249628232914079478/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/07/zyczenia-dla.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8249628232914079478'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8249628232914079478'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/07/zyczenia-dla.html' title='życzenia dla A.'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/Smyq10HlrSI/AAAAAAAAAcM/7zW8xIyVkt0/s72-c/2708625.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-7406278868287758528</id><published>2009-07-07T03:57:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:20:15.548-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>gówniana przygoda</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;zaczynam kurwa kolejny dzień we firmie. tradycyjnie najpierw popierdalam uparzyć kawy, bo bez kawy ani rusz. potem się bujam na fajka i to jest kurwa najprzyjemniejszy moment dnia. nic nie robi mi tak dobrze z rana jak pierwsze trzy buchy polskiego marlboro z przemytu i pierwszy łyk jakiejś irlandzkiej lury. chociaż w sumie znalazłoby się parę rzeczy, które cenię sobie równie wysoko, ale w tym momencie są kurwa nieosiągalne, to nie ma co wbijać. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dzisiaj mam dzień ze śniadaniem, więc zapodaję sobie herbatnika i przechodzę do dalszej części programu. zaczynam od pudelka, a zaraz potem jest lansik, pomponik, plotek, egoiści, kozaczek i grossboss, choć kolejność nie zawsze jest taka sama. wiem, że to masakra jest i zupełnie nie przystoi takiej personie jak ja poniżać się aż do tego stopnia, ale w tym momencie mam na to wyjebane jajca - jak mówią chłopcy z moich stron. sprawdzam maile na 16 skrzynkach i morda mi się haha. czasem odpisuję od razu, choć dzisiaj przedkładam kontynuację moich rutynowych porannych działań nad rzucanie bluzgów do znajomych. jestem już przy blogach. tu zatrzymuję się na dłuższą chwilę, żeby zaraz potem sprawdzić na onecie co się dzieje w matce polsce. tam kurwa przeważnie nic się nie zmienia, więc przechodzę do wyjebanej naszej klasy, gdzie znów spędzam trochę więcej czasu. bo tam na przykład mój zaprzeszły fumfel, co to kurwa cierpi na notoryczny brak zainteresowania u płci przeciwnej, obściskuje jakąś pindę po kątach na jednej focie, a zaraz na drugiej prezentuje się w różowym polo na tle czegośtam, zwąc chlubnie samego siebie na focie owej 'bułgarski jolero'. łojezusicku. pod spodem komentarz: 'dobrze, że kolczyka w pępku nie pokazał'. łojezusicku po raz kolejny. w międzyczasie cały czas kontroluję kto jest online, żeby mnie się nie odzywał ktoś nieproszony. patrzę, a tu mój zaprzeszły polski niby narzeczony (w skrócie zpnn) siedzi kurwa w całej swej okazałości. więc posyłam mu tekst górnolotny niezwykle: &lt;em&gt;'cze, co u ciebie i co do mnie nie pisasz?'&lt;/em&gt;, a w chwilę potem otrzymuję odpowiedź następującej treści: &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;em&gt;Hejka! :). U mnie wszystko ok, mam trochę roboty, np. dziś siedzę w swoim sklepie z pamiątkami i zastępuję kolegę-pracownika. Teraz mam rzadszy dostęp do kompa, bo w mieszkaniu, które wynajmuję, nie mam internetu. Miałem natomiast fajoską przygodę wczoraj - otóż wszedłem do domu po dłuższej nieobecności (w weekend byłem poza domem) i zobaczyłem swój komputer (ten bez internetu) kompletnie obesrany przez ptaka nieznanej mi maści. Musiał, skubaniec, wlecieć przez uchylone okno (takim je zostawiłem), zdębieć i zesrać się ze strachu, szkoda, że na mój nowy komputer :). Co u Ciebie? &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;sekundę potem wchodzi do biura niezwykle ważna persona. taki kurwa krzysztof jarzyna ze szczecina i się mnie o coś rozpytuje, a ja kurwa dalej mam przed oczami zdębiałego ptaka nieznanej maści, który obsrywa komputer mojego zpnn. usiłuję z całych sił zdusić śmiech, ale kurwa słabo mi to wychodzi. przecież muszę mu coś odpowiedzieć na jegoż zapytanie, i kiedy tylko otwieram buzię, gnije mu kurwa prosto w ryj, a on dębieje tak samo jak ptak wyżej wspomniany i wychodzi (szczęśliwie nie obsrywając mi kompa uprzednio).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-7406278868287758528?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/7406278868287758528/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/07/gowniana-przygoda.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7406278868287758528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7406278868287758528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/07/gowniana-przygoda.html' title='gówniana przygoda'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-2870591216407627967</id><published>2009-07-06T08:20:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:17:12.523-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>cziczi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/SlJpfQowMkI/AAAAAAAAAYg/C-2ZUui4IZE/s1600-h/172552smutas.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355458892659700290" src="http://2.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/SlJpfQowMkI/AAAAAAAAAYg/C-2ZUui4IZE/s400/172552smutas.jpg" style="float: left; height: 400px; margin: 0px 10px 10px 0px; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://nocturnalwakefulnesswithoutabottle.blogspot.com/2009/07/chichi.html"&gt;English Version&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;będę kurwa monotematyczna - dalej nie znoszę poniedziałków. szczególnie, kiedy od samego rana nic mi się kurwa nie składa. nie słyszę kurwa zajebanego budzika, wstaję za późno i jednocześnie kurwa muszę się ubierać i myć zęby, a pasta pryska mi na świeżo praną koszulówkę. autobus najpierw się spóźnia, a potem straszliwie się wlecze. we firmie wkurwiają mnie dwie grube - tak stara, jak młoda - a potem tonę kurwa w tych wszystkich papierach do usrania. na dokładkie się jeszcze kurwa okazuje, że żaden z moich supplierów nie jest osiągalny i fajki to ja mogę sobie wystrugać. idę więc na stację i kupuję czerwone pallmall-e, które parszywie śmierdzą, ale jaram zawzięcie jednego za drugim, siedząc na mostku przy kanale, bo - jak mówi moja pani kierowniczka kochana - organizmu kurwa nie oszukasz. jak nie jarałeś przez ostatnie 5 godzin, to musisz niestety uzupełnić braki nikotyny. takie to kurwa prawa natury podobno są. tylko, że od tych praw natury to strasznie kręci mi się w bani i zbiera mnie na hafty. finalnie jednak nic kurwa nie upuszczam, tylko wracam do tych moich zajebanych cyferek i przeglądów samochodowych jako, że pierdolony lunch dobiega końca. a tam telefon napierdala bez przerwy, ktoś dzwoni dzwonkiem jak na sraczkę, każdy coś ode mnie chce w tej samej chwili, a ja dostaję jakiejś paranoi i odnoszę wrażenie, że jeszcze chwila, a pęknie mi ta wielka żyła w mózgu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;div style="font-family: Verdana,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;a potem, w najmniej oczekiwanym momencie, dostaję sms-a od szalonego rowerzysty mariana, który nazywa mnie 'cziczi'.. i wszystko się nagle zmienia..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-2870591216407627967?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/2870591216407627967/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/07/wkurwienie.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2870591216407627967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2870591216407627967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/07/wkurwienie.html' title='cziczi'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_dRr4omMAh5M/SlJpfQowMkI/AAAAAAAAAYg/C-2ZUui4IZE/s72-c/172552smutas.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3140277826255998960</id><published>2009-06-29T03:25:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:15:53.112-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>nie lubię poniedziałków!!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak ja kurwa nienawidzę poniedziałków. strzela mnie jasny chuj kiedy przekraczam próg firmy. i to wcale nie dlatego, że pracy jakoś szczególnie nie lubię, choć to kurwa ani szczyt moich marzeń, ani wyuczona profesja. ale nie wnikam. najbardziej rozpierdala mnie kurwa moje 'pracowe towarzystwo', ale od tego niestety nie ma odwrotu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bo na ten przykład wziąwszy, kiedy idę sobie ulicą i widzę naprutego irola, który właśnie puszcza bezczelnie pawia na środku chodnika po nieprzetrwawionej, sobotniej libacji, to mogę sobie po prostu przejść na drugą stronę, albo patrzeć w innym kierunku - na srające z góry mewy w locie, zasmarkanego bachora w wózku, który drze się wniebogłosy, albo jakąś spasioną lochę w nieadekwatnie krótkiej do tuszy spódnicy, która koniecznie musi pokazać wszystkim przechodniom rozstępy na swoich - równie przeraźliwie białych, co opasłych - udach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jeśli mnie dostatecznie wkurwi ten obrazek z sąsiedztwa, to mogę sobie wrócić do domu, włączyć telewizor i zapomnieć o tym świecie zza okna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;isnieje jednak duża szansa, że w telewizji będzie tylko i wyłącznie jerry springer show na 16 kanałach jak na sraczkę, gdzie jakaś tłusta, 65-letnia baba, przypominająca do złudzena kaszalota, najpierw opowiada na wizji, ze łzami w oczach, jak to szczerze kocha swojego 18-letniego konkubenta, krórego poznała kiedy on był jeszcze w podstawówce i rozwoził rano gazety rowerem, żeby zaraz potem rozebrać się do rosołu i atakować matkę, wyżej wspomnianego oblubieńca, przypierając ją do ściany i dusząc zwisającym zewsząd sadłem, któraż to matka przyszła do programu powiedzieć światu, że jej syn jest takim dobrym chłopcem i chodzi do kościoła. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wówczas, jeśli poczekam na rozwój akcji, mogę się dowiedzieć, że związek nastolatka z obsadlonym i gołym - na chwilę obecną - babsztylem, to i tak tylko ściema, bo nastolatek owyż tak naprawdę jest w związku ze swoim wujkiem -&amp;nbsp;prywatnie tancerzem erotycznym -&amp;nbsp;od jakichś miesięcy 11, kiedyż to wujek ów był świadkiem rżnięcia od tyłu swojej żony przez tegoż to siostrzeńca, więc żeby go ukarać - tego siostrzeńca - to ten wujek, zrobił mu to samo co on poprzednio wujkowej żonie, tylko niestety im się spodobało, wkutek czego teraz posuwają się regularnie. chyba się zamotałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kiedy już mam dosyć i zmieniam kanał, to się kurwa nagle okazuje, że na pozostałych 14, które posiadam - szczęśliwie bądź też nie - leci maury show, gdzie przeważnie poszukiwani są ojcowie dzieci zrodzonych z przypadkowego popędu lub popędliwego przypadku - jak kto woli. a tam jakaś szmata - tradycyjnie ponad miarę przerośnięta - gości w programie już po raz dziewiąty, jakoże po przetestowaniu 28 typów celem ustalenia ojcostwa jednego z jej siedmiorga dzieci, dalej szczęśliwy zwycięzca się nie znalazł. więc ona drze japę z całej pary, porównując zdjęcie swojego dziecięcia i tatusia, któryż to jednak ojcem zostanie dopiero po odczytaniu wyroku 'you are the father'. wskazuje wywłoka oważ paluchem na nos oraz, na ten przykład wziąwszy, ucho lewe, które jest lekko odstające tak u niedoszłego ojca, jak i dzieciaka, chcąc udowodnić, że teraz to już na pewno ten. kiedy się jednak okazuje, że to jeszcze nie ten, wybiega cała w spazmach i wije się po łazienkowej podłodze do czasu, aż maury jej wspaniałomyślnie nie przekona, że jak pojawi się w programie następnym razem, to już na pewno go odnajdą, tego ojca. wtedy następuje zwrot akcji, desperacja laski zmienia się w euforię, jak po zażyciu zbyt dużej dawki psychotropów, a sama zainteresowana zdecydowanie twierdzi, że i tak żaden z czterech goszczących w dzisiejszym odcinku, nie jest odpowiedni do roli ojca jej dziecka, po czym - wyzywając ich od ulicznych alfonsów - pokazuje im wszystkim fuck-i, a finalnie - również dupę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;no to kurwa znów zmieniam kanał. i znów jest maury show. tym razem jednak prowadzi teleturniej, którego istota polega na odgadnięciu, która z paradujących przed publiką piękności jeszcze do niedawna była chłopcem, zanim jej się odmieniło. tłum kurwa szaleje, przekrzykując się nawzajem: 'straight!!', 'no! gay!!', 'no! straight!!', te niesprecyzowane płciowo szczerzą zębiska i wykonują dziwne ruchy, a ja wyłączam telewizor. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;znów kurwa zapomniałam, że dziś niedziela i masowo nadają rozrywkę dla mas, która wcale rozrywkowa dla niektórych nie jest - na przykład dla mnie. nie pozostaje mi więc nic innego, jak tylko - zupełnie na przekór boskim przykazaniom, coby święcic dzień święty - iść i umyć jakąś podłogę w kuchni, albo glazurę pod prysznicem. a jak mi się w międzyczasie odechce, zawsze mogę pierdolnąć szmatą i czynności zaprzestać. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;tylko z pracą nie jest tak samo i nie mogę nią pierdolnąć, albo po prostu wrócic do domu. i jak mi gruba młoda nadaje dzień cały zza szyby barytonem przepitego menela, to nie mogę jej wyłączyć, ani zmienić kanału, chociażby na program przyrodniczy o brodzących flamingach. kurwa mać!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;i właśnie dlatego w każdą niedzielę tuż pod wieczór zbiera mi się na hafty z okazji poniedziałku, który ma być już jutro, kiedyż to moje biedne oczęta będą zmuszone patrzeć na grubą młodą dzień cały i uszęta biedne też, na skutek wrażeń dźwiękowych. koło środy bywa już znacznie lepiej, bo człowiek znów się przyzwyczaja do upośledzenia wyżej wymienionego osobnika, a poza tym ma świadomość, że za 2 dni jest piątek i przerwa w emisji programu. ale poniedziałki są kurwa przesrane.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;bo w poniedziałki gruba młoda jest albo już na kacu, albo jeszcze pijana - to zależy gdzie i z kim piła dnia poprzedniego, wygląda jakby była z deka niedomyta, że o mejkapie i włochach nawet nie wspomnę. cały dzień - na moje nieszczęście - rozpamiętuje wypadki dni poprzednich, wisząc na telefonie caluśki kurwa zajebany dzień, bądź też alternatywnie - włócząc się po innych działach firmy, coby omawiać na przykład przez trzy i pół godziny co jadła wczoraj na lunch, gdzie i jaki to dokładnie miało smak. w międzyczasie wysyła tysiące maili do równie popierdolonych koleżanek, załatwia przez telefon setki spraw nie cierpiących zwłoki i siedzi na facebook-u, bądź innej kurwie tego typu w celu ustalenia, na którym ze swych zdjęć w photoalbumach chyba 200 jest najbardziej ponętna. cały czas coś przeżuwa od samego kurwa rana, bo jak nie, to od razu ma załamanie nerwowe. ale dopiero na lunchu napycha się prawidłowo dietetycznymi specjałami z burger kinga (bo całe życie jest przecież na diecie), które zagryza popcornem, chipsami i lodami, popijając to wszystko 2.5-litrową colą, żeby za pół godziny płakać, że znów jest głodna, a ta czekolada, która leży u niej w szufladzie na bank puszcza do niej oko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ostatnimi czasy doszło do tego podniecenie z okazji wakacyjnego wyjazdu z jej okazyjnym chłoptasiem. okazyjnym znaczy sie takim od czasu do czasu, a przeważnie tylko wtedy, kiedy odwiedza on przelotnie dublin. wtedy kochają się miłością szczerą i żarliwą. poza tem gruba młoda wyznaje zasadę, że po pijaku - to nie zdrada, na dyskotece - to nie zdrada itd. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;niektórym się wydaje, że ja przesadzam co do tej grubej młodej odnośnie jej tuszy chociażby. ale to być nie może skoro nawet owyż chłopiec to ją poprosił, żeby ona zgubiła do wyjazdu kilogramów kilka, albo nawet naście, bo inaczej on będzie silnie zażenowany spacerując z takim czymś, jak ona w bikini, obok siebie po hiszpańskiej plaży. ona do serca sobie to rzetelnie wzięła, obliczając, że powinna chudnąć jakieś 3 kilogramy dziennie przez następne 2 tygodnie, a potem znów poszła do burger kinga. wskutek tego ja mam - zupełnie notorycznie - nieodparte wrażenie, kiedy gruba młoda chodzi po pierwszym piętrze, a ja jestem na parterze, że to nie może być ona, tylko 3 uprzednio zaparkowane boeingi, które mają czkawkę, drgawki, bądź cokolwiek innego, co je zmusza do podskoków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;toteż w każdy poniedziałek od samego rana szalone spazmy goszczą w moich źrenicach od momentu, gdy ujrzę tę afrodytę ziemi irlandzkiej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a tak przy okazji, to równie mocno mnie wkurwia popsucie się po raz drugi w miesiącu mikrofonu od zestawu z kamerą, co mnie zmusza do zapierdalania na łeb na szyję do argosa zaraz po pracy (bo czynne kurwa tylko do 6pm) i użerania się z tymi kurwami, żeby mi sprzęt wymieniły. chyba, że jest zamknięte. wtedy to już inna historia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3140277826255998960?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3140277826255998960/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/nie-lubie-poniedzialkow.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3140277826255998960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3140277826255998960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/nie-lubie-poniedzialkow.html' title='nie lubię poniedziałków!!'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-345729272887706925</id><published>2009-06-12T05:43:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:10:00.347-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>znikam gdzieś, noc i dzień zlewa się w jedną całość..</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak mnie się we czwartek kurwa dzień z nocą zlał elegancko, to do dzisiaj dojść do siebie nie mogę i się czuję jak kurwa martwe pole, co to się po nim przebiegło stado rozwścieczonych bawołów, nie zostawiając we mnie żywego ducha, no może jakieś poalkoholowe wyziewy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po pracy, kiedy to mam półgodzinny przerywnik, miałam się spotkać z moim supplier-em od nikotynowego stuff-u. a, że poprzedni zawiódł mnie haniebnie, nie odbierając na bezczela telefonu, postanowiłam skorzystać z usług niejakiego bogdana, ktoryż to jest chyba od niedawna w branży, bo do tej pory cicho o nim było na mieście, a któryż to został wyhaczony przez mojom własnom, osobistom somsiadkie z góry. no to się ustawiłam z tymże bogdanem na czas mojego półgodzinnego relaksu w ciągu dnia - między pracą, a szkołą - kiedy to zazwyczaj biorę prycho, zarzucam na się coś, co nie jedzie jeszcze potem i na wierzchu pierdolnięte gdzieś spoczywa, pożywiam się czym popadnie, kończe mój homework, barabanię damoj, i - krowim kurwa truchtem - popierdalam do szkoły. ale jakoże mnie nikotyna wyszła, to grafik trzeba było trochę przyciaśnić nieodzownie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;no i się bogdan pojawił, a jakże by nie. puścił mnie dzwonka co to pode drzwiamy już niby stał. to pocinałam ja w te pędy krokiem zamaszystym po schodach co stopień drugi. otworzyłam drzwi i...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;przy wejściu do kamiennicy stało siedmiu chłopa - nie dwóch, czy trzech, ale siedniu kurwa!! siedmiu małorolnych, łysych kwadratów o twarzach nietkniętych myślą. takich kurwa kafarów, co to bardziej przypominają krzyżówkę słonia z wielorybem, niż istoty człekopodobne. jakby tego było mało, zaraz przy schodach stały dwie beemki z drzwiamy rozpierdolonymi na wylot, a ja kurwa nie wiedziałam, czy mam w chuj bieg wsteczny se zapodać, na górkę swą popierdalać, zaryglować drzwi na zasuw siedemnaście i cicho siedzieć w nadziei kurwa, że ich święta ziemia pochłonie, czy może zagadać jakimś tekstem nisko-lotnym niebywale (co by pojęli) i obadać któryż to jest ten niby bogdan. ale kurwa!! brałam tylko 3 kartony i z tejże to przyczyny trzeba było mi je przywieźć w siedmiu chłopa na dwa samochody?!! straight away odrzuciwszy tę myśl zwodniczą, poczęłam kręcić łbem naobkoło i we wszystkie strony, to mnie wtedy w gały pierdolnęło zjechanym fordem, co napierdalał światłamy jak szalony. 'bogdan niezawodnie' - pomyślałam sobie. jakoż i było. toteż, dokonawszy zakupu odpowiedniego, stojąc od dupy strony tego no - bagażnika owego zjechanego fordu, pozapierdalałam do szkoły ino świst. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po szkole, która skatowała mnie doszczętnie wsiowymi akcentamy angielszczyzny, podczas egzaminu ze słuchu, tak to się pięknie złożyło - wypadło nam wyjście do japońskiej jadłodajni, coby uczcić zakończenie kursu i wspomóc wycieńczone organizmy. ale - jak to człowiek ma pecha kurwa na każdym kroku - wyszło na jaw, że ktoś wyszedł szybę z samochodu jednej z kursantek. co tam będę owijać - na bezczela jej tom szybę wziął i wypierdolil!! no i trzeba było dzwonić po gardę, któraż to jebanej dupy ruszyć nie chciała na miejsce zbrodni owejż szyby, to trzeba było iść na gardowy posterunek i tak kurwa na okrętkie. zyszło nam na tym chyba jakieś 1.5 godziny siedzenia na schodach, a ja w międzyczasie - jako, że nudzić się nie lubię - wyjarałam paczkę szlugów, zakupionych od bogdana uprzednio. dobrze, że w czasie zajęć przezornie myśma się browarami wspomagali, to się człowiek przynajmniej nie odwodnił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po drodze do owejż jadłodajni, nie rozwiązawszy szybowo-gardowego probliema ni chuja (bo szyba z martwych wstać nie chciała, a garda - z krzeseł, do których im dupy przyrosły), jako, że kursantki, z któremi maszerować mnie wypadło,w przeważającej większości hiszpankamy były, postanowiłam wzbogacić swój - ubogi niebywale - zapas ichsiejszego słownictwa, no to siem dowiedziała co to się oznacza 'el dedo gordo de la mano', oraz 'el dedo gordo del pie', ale na tym się szczęśliwie zakończyło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kiedyśma się finalnie w jadłodajni znalazły, przy ha'penny bridge, co to szczytnie się zwie 'yamamori', odkryłam, że obsługa jest w przewadze włoska, a nie japońska, czego spodziewać by się wypadało. ale nikt w to chuja nie wbijał, japanese piwo se na rozruch zapodając. potem to już z górki poleciało pierdolone sushi i inne specyfiki, ostro zakrapiane sake i wyżej wspomnianym piwem na popitkę. no to się towarzystwo wzięło i skatowało haniebnie wielce. w międzyczasie wmieszał się w to wszystko wątek naszego włoskiego kelnera, co to giovanni mu było, a któren to mnie badał wzrokiem - w kącie stojąc - wieczór cały. poczytując to za naoczny symptom szykującego się romansa, postanowiłam uciąć łeb tej hydrze przy samej dupie, mimowolnie dostarczając rozrywki najebanemu ogółowi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;towarzystwo moczyło majcięta. ale mnie tego było mało oczywiście, więc jak tylko Giovanni pojawił się znowu z pytaniem na ustach: &lt;em&gt;'what's the story guys? how are you here? have you got everything?'&lt;/em&gt;, wyjebałam bez zastanowienia: &lt;em&gt;'yeah, we're fine. i just haven't gotten your phone number yet!'&lt;/em&gt; nie został mi dłużny chujek i, kiedy przyszedł z rachunkiem, pierdolnął: &lt;em&gt;'guys, we'are almost closing. i'd need you to rush a little bit and i'd need amilia's phone number'&lt;/em&gt;. dałam mu kurwa ten zajebany numer, przekonana usilnymi prośbami włoskich koleżanek, co to już planowały zostać matkami chrzestnymi moich i giovanniego dzieci. a poza tym to już mi było zupełnie wszystko jedno co dzieje się.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;zaraz potem udaliśmy się do pobliskiej mordowni - niby pubu, gdzie nam zyszło ładnych godzin kilka na uzupełnianiu niedoborów płynu w organizmach i bezowocnych próbach wyhaczenia jakichś typów, co to można byłoby o nich powiedzieć, że są z hot city. jeden sie trafił tylko - taka krzyżówka gorgous gypsie i sycylian cosa nostra, ale przepadł chujek bez wieści zaraz potem. padł też wątek giovanniego, a jakżeby nie. ale został zepchnięty przeze mnie na przedmieścia owego hot city i może tak sobie krążyć kurwa całe życie naobkoło, ale do city centre to on nigdy nie trafi. wskutek tego postanowiłam nie odbierać zajebanego telefonu i niech mi skoczy. a, że był to 'oblewany czwartek' w mojej szkole, zwalił się tłum nacji najróżniejszych, co to wszyscy pragną zgłębic tajniki zawiłej angielszczyzny, a żyją tylko od czwartku do czwartku, celem najebania się do nieprzytomności i leczenia tydzień cały specyfikami, które zasadniczo nie odbiegają niczym od tych, co to ich poprzednio z nóg ścięły. i tak aż do następnego czwartku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po drodze do domu żeśma się natkły na tego niby gypsie - cosa nostra, ale nikt nie był zdolny do dłuższej dysputy z wiadomych względów, toteż został on przez nas koncertowo olany ciepłym moczem na odchodne, a moje współtowarzyszki jednym głosem stwierdziły, że ja to niby jestem taka problematyczna sztuka, co to bez zamarachy dłużej niż pół godziny żyć nie potrafi. kurwa!! pijane były!! sama końcówka marszu, coby wiart nas walnie owiał, wypadła mi z włoszkami. no to się żeśma edukowały nawzajem. ja się dowiedziałam, że jak giovanni do mnie zadzwoni, mogę mu powiedzieć 'vaffanculo, figlio di puttana!!', a one, że na powitanie swoich polskich managerów w pracy powinny wołać 'spierdalaj chuju!' i już.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;do domu dotarłam przed piątą to nie było sensu się nawet kłaść, skoro pobudka do pracy wypadała o siódmej. jakoż i uczyniłam, a właściwie to nie uczyniłam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;cały dzień w pracy dnia następnego była dla mnie bólem tak haniebnym, że na lunchu poszłam z grubą młodą do burgerkinga, coby trochę wspomóc konające wnętrzności. ale nijak nie byłam w stanie wtopić się w tło ze względu na różnicę jakich 20-30 kilogramów pomiędzy mną, a resztą biesiadników. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po pracy niby była szkoła, ale zaszłam tam już chyba tylko z przyzwyczajenia, bo innych korzyści z tego faktu nie wyniosłam niestetyż. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;dzwonił też giovanni, ale go posrałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;teraz mamy weekend, a ja mam przewlekłe wrażenie jakoby mnie kto czaszkę sztachetą potraktował. a w poniedziałek... znowu mamy pić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-345729272887706925?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/345729272887706925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/345729272887706925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/znikam-gdzies-noc-i-dzien-zlewa-sie-w.html' title='znikam gdzieś, noc i dzień zlewa się w jedną całość..'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-2969293949656269389</id><published>2009-06-07T16:28:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:03:33.745-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>attention!! danger!!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak to kurwa w życiu bywa, ciągle coś nas zaskakuje - a to kurwa gówno na chodniku, skórka od banana na schodach, albo list od zaprzeszłego polskiego niby-narzeczonego w skrzynce mailowej. niezwykle był wyczerpujący ówże list. poniżej historia korespondencji:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;niby-narzeczony:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Hej&lt;br /&gt;Co uCiebie? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;niby, że ja:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;cześć ali, nie wierzę kurwa własnym oczętom i mam wyraz twarzy as follows :))))) u mnie kurwa dużo jakoś tego wszystkiego. kobiet jest w polsce od kwietnia także rządzę sama. to masakra kurwa jakaś jest przyrzekam. szczególnie świetnie wychodzi mi gotowanie także jestem chuda jak psi kutas. za to palę tradycyjnie od zajebania jak nie więcej i to mi trzeba przyznać. zajmuję się głównie chodzeniem do pracy/szkoły i zaczynam już na to puszczać pawie. centralnie mam kurwa dosyć niewyspania, przemęczenia, spóźnień zawsze i wszędzie, robienia wszystkiego na czas itp. pozytyw? rzuciłam sprzątanie, ale w obecnej konfiguracji raczej urodziłabym kurwa własne wnętrzności, niż temu wszystkiemu podołała. za 1.5 tygodnia mam egzaminy to może zaraz po odpocznę sobie chociaż dni kilka. ale jak na razie siedzę kurwa nocami i usiłuję zapamiętać, że te chuje mają np. byka w składzie porcelany, a nie słonia, są ślepi jak nietoperze i kopią w wiadra, a nie kalendarze. i chuj im wielki w cokolwiek z tej okazji. poszłam na układ z moimi lalkami, że niby za rok w sierpniu wracam do polski, ale chuj wie co z tego będzie. niby miałam wracać już w tym, coby od września uczyć w jakims zasmarkanym ogólniaku, ale odpuściłam sobie. za dużo tego dobrego kurwa by było. a poza tym? zostałam jedyną polką we firmie, a cała reszta tych grubych kurew i tych, trochę cieńszych, wkurwia mnie do nieprzytomności. w sierpniu będę w polsce, bo mój brat sie żeni. ni chuja mi to nie po drodze, ale kurwa lepsze to niż gniew całej rodziny lat conajmniej 5 z okazji olania ciepłym moczem tak ważnej uroczystości. szczęśliwie odrastają mi włosy, które zostały opierdolone jakiś czas temu przez nakurwioną litewską niby-fryzjerkę, co to może i dobrze chciała, ale na&amp;nbsp;chceniu się wszystko skończyło. a poza tym jestem kurwa stara i mam odcisk na małym palcu u nogi lewej swej, który napierdala mnie do nieprzytomności. muszę wykonać cięcie chirurgiczne natychmiastowo, bo inaczej jutro pozapierdalam do kołchozu na bosaka. kurwa niezwykle ekscytująca historyja. idę parzyć kawę 160 chyba już dzisiaj. pisz co u Ciebie. papa&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a jakoż odzew nastąpił, zaraz po mojej historyjii&amp;nbsp;o chopakach z nigerii, którąż mu zapodałam,&amp;nbsp;nieodzownie następuje ciąg dalszy programu:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kurwa, jak mi tego brakowało...:). &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;To masz tam zajebisty folklor :).U nas nie ma takich klimatów. Co najwyżej Ruski się przypęta i zaproponuje tańsze fajki lup spirt :). Ale, że ja niepijący i niepalący to grzecznie, kurwa, odmawiam:). A jak wyglądasz w negliżu? :) Kolczykuff ile sztuk? :) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ja też opowiem Ci historię z kolorowymi: byłem ostatnio w Grecji z grupą znajomych (kolegi żona jest greczynką z pochodzenia) na rejsie dużym jachtem i płynęlismy z Rodos do Aten. Rejs zajebisty, fajnie się rzyga, ale nie o tym. Otóż w atenach spacerowaliśmy sobie i nagle patrzę jak policaje gonią nielegalnych handlarzy torebkami typu chanel i inne louis vuitton. I jeden z nich kurwa kółka robi i nagle zniknął w jakiejś uliczce. Policaje za nim, a on jakby się rozpłynął. Po chwili wyskakuje z drugiej strony, chuj wie jak ten kutas to zrobił, ale z całym impetem wpadł za chwilę na 80-letnią na oko staruszkę, wywalając ją na ulicę i to z taką siłą, że zanim upadła to ze 3 metry leciała w powietrzu. Nie zatrzymał się jebany, żeby jej pomóc, ale jakiś gość go popchnął i on upadł. Policaj wpadł na niego, ale on się wyslizgnął i dalej spierdala. Przebiegał koło mnie, to ja chuja za gardło chwyciłem i tak go trzymałem, że chyba bym go udusił, gdyby nie policaje, którzy zaczęli mnie prosić, żebym go puścił. Za tą staruszkę taki byłem na chuja zły :). &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;By the way: witaj :). dobry wieczór :) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-2969293949656269389?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/2969293949656269389/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/attention-danger.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2969293949656269389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2969293949656269389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/attention-danger.html' title='attention!! danger!!'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-4682043600727539614</id><published>2009-06-06T04:50:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T15:00:19.663-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>sobota</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jest sobota rano, znaczy się ta no pierwsza, albo trochę po, a ja siedzę na kanapie, palę jednego po drugim i pije trzecią kawę. w lodówca mam chłód i to by było na tyle, gary wylazły ze zlewu dwa dni temu i jeszcze nie wróciły. do sypialni wejść się nie da nijak. mam tylko mała szparę w drzwiach i przejście do łóżka. cała reszta powierzchni jest pokryta ubraniami, papierami, książkami i czym popadnie. wspólnie spoczywają czarne mundurki biurowe jeszcze czyste i te, już niekoniecznie, te - tylko do prasowania i te - co już nic im nie pomoże. ogólnie rzecz biorąc wygląda to jak kupa gówna. szczęśliwie swądu jeszcze nie wydaje. za to brudne rzeczy w dwóch koszach już zaczynają i nie ma od tego odwrotu. ja dalej sobie siedzę, kawę popijam i zastanawiam się jaki by tu plan ułożyć, coby on w sobie wszystko zawierał, a wykonanie jego zajęło mi mniej niż 3 godziny. jakby nie patrzeć muszę ryć w testach, bo egzaminy za 1.5 tygodnia, ale jeść też by cos wypadało. brud kłębi się wszędzie i nie pomaga udawanie, że go nie zauważam. ja również najświeższa nie jestem. może byłam jakiś czas temu, ale to już historia. zapodałam sobie hiszpański rap, który wyje monstrualnie, ale trza zagłuszyć słanie łóżka u sąsiadów z góry i ich nieustanne tupty we wtę i we wtę. za oknem leje, a moi ukochani cygańscy sąsiedzi z basementu szykują się na żebry. dzieciak im się rozwył, że go nawet mój hiszpański rap nie jest w stanie zagłuszyć ni chuja. ma bachor zadęcie - to mu trzeba przyznać. chciałam zabarabanić damoj, ale przepustowości na łączach nie ma i tylko mi pochalało eurasów pięć. może by tak wziąć co na uspokojenie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-4682043600727539614?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/4682043600727539614/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/sobota.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4682043600727539614'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/4682043600727539614'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/sobota.html' title='sobota'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3279026346680178697</id><published>2009-06-05T08:49:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T14:59:01.275-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>news</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;laluchny moje kochane, &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;piszę, coby Wam powiedzieć, że dziś będę w domu pewnie dopiero koło mojej 7 (Waszej 8), bo od razu po treblince zasuwam poślizgiem do szkoły na speaking. a właściwie to jeszcze się trochu z pracy urwać muszę, ale schemat obcykany jest. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;u mnie norma raczej. tylko pogoda sie zjebła i dzień wlecze się jak małorolna chujnia bez końca, a faktury robić trza. ale nic to. se poredzę jakem amilia :)) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wczoraj robiliśma listening cały to miałam procent siedemdzięsiąc i sześć, czyli 4. dobrze raczej, ale kurwa cycki szału nie robią. kobiet obczaja w czem dzieło, nie? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a poza tem to już chyba nic. te moje biurowe nieloty jebane cały dzień się dziś wczuwają w nową edycję big brothera także ja puszczam gigantyczne, wyimaginowane pawie pod biurko na ten temat. to nawet nie masakra jest, tylko już kurwa malaria mózgu jakaś, nieuleczalna w pizdu. ale wszystko można przetrzymać, a praca czyni wolnym - w ruchach przede wszystkim... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;wskutek nakreślonej powyżej sytuacyji będę do Was barabanić, kwiatki moje najmilejsze, ciutkie później. okiej? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kissy Wam ślę wielgachne jak amerykańska polonia w chicago i buziale a jakże też. papa &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3279026346680178697?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3279026346680178697/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/news.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3279026346680178697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3279026346680178697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/news.html' title='news'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-8651159651063983581</id><published>2009-06-04T08:32:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T14:58:05.558-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>chopaki z nigerii</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak mnie ten chujek wyciął w trzy pizdy to do tej pory nadziwić się nie mogę. a otóż i historyja... stoję sobie stoję, czekam na awtobusa, patrzę, a tu popierdala osobnik płci przeciwnej - piękny jak tokio nocą. aż mnie sie kolana mientkie zrobili. ale nic to. myślę sobie: 'tylko się nie gap, tylko się nie gap...' więc gały na glebę spuściwszy cnotliwie, zastanawiam się, czy osobnik ów się gapi. no to spozieram ukradkiem i co? no sie gapi ten. szczęśliwie autobus podjeżdża, więc - zakupiwszy uprzednio bilet - popierdalam na górę, jak to zwykle czynię. a tu kurwa surprise!! - osobnik popierdala tyż i, na dokładkie, sadowi się - usadawia na siedzeniu przede mną. i dalej się gapi. to ja przezornie, coby burd nie wszczynać, wyciągam ksionżkie mondrom i czytać zaczynam. więc tak jadę sobie, jadę i czytam sobie, czytam i już nawet nie spozieram. ale jak tylko uluźnia się trochie w owym autosanie, osobnik zupełnie na bezczela się tu do mnie obraca i włoncza gadkie. to ja pomrukuję tak trochę - niby, że gadam, niby, że nie. no, ale w końcu - gadam. i tak sobie gadając, dobijamy na przystanek końcowy. ja mam do domu minut pięć, a osobnik popierdala niby dalej. to tak sobie popierdalamy truchtem, a on dalej nawija. w końcu następuje moment kulminacyjny, czyli - wkraczamy na grząski grunt numeru telefonu. ja oczywiście, że nie i niech se nie myśli, ale, po turbulecjach przejściowych, biorę numer od niego (choć dzwonić nie planuję ni chuja). a ten skurwiel zapyziały zaczyna się macać po kieszeniach, klacie i bagażu, i co? i wypierdala do mnie z tekstem, że chyba zgubił telefon, albo w autosanie zostawił, czy jaki chuj go tam szczelił. i wyskakuje mi tu z hasłem cobym ja mu sygnała puściła to on się upewni, czy tego sprzęta gdzie w torbie nie ma czasem, bo jak nie - to pozapierdala na powrót do zajezdni, coby na autobus czatować ów. a ja głupia cipa co? puszczam tego dzwonka, niech chopina ma. a, że teliefona nietu (jakoże go nie słychać), to żegnamy się czule, choć na odległość, typ nawrotkie na pięcie robi i popierdala do zajezdni, a ja - do domu. wgramolam się tylko na to swoje drugie pięterko, odpalam mikrofalę z obiadem i zaczynam się negliżować, bo gorąco jak chuj, a tu co? semsa dostaję od osobnika z zapytaniem, czy on to by nie mógł się u mnie odlać, bo nie doniesie. znaczy sie tielefona ma. 'miał cały czas złamas kurwa go w mordę!' - tak se teraz przemyśliwuję. a telepie mie to jakby mnie kto kopa prądem zasadził. ale nie zważawszy na niesprzyjające okoliczności, naprędce konstruuję misterny plan, że ja wyszłam z domu, nie wiem kiedy będę i zapodaje w semsie: 'raczej nie, nie będzie mie'. ale nie zdążam pierwszej litery posadzić, już do mnie ten kłamliwy chujek dzwoni, coby pytanie powtórzyć. 'kmiocie ty jebany' - myślę sobie. jak go mlona przywituję to odechciewa mu się lać na bank (bo mnie wpienia nieprzeciętnie takie cuś). toteż tenże bąka tylko 'sorry' i się rozłącza. kurwa!! i niech sie dzie indziej buja!! zastrzegając sobie prawo, coby nikto mnie nie posądzil o rasistowskie wypowiedzi - ale te chopaki z nigerii to jednak dziwne som. kiedyś już mnie się taki jeden przypatałętał, co odpatałętać się nie chciał i wysyłał mi smsy, że mnie widział tu i tu, wyglądałam tak i tak i, na ten przykład wziąwszy, wpierdalałam snickersa. to później chodziłam jak popierdolona drgając cała w spazmach, z głową na obrocie jak syrena alarmowa w radiowozie policyjnym marki nysa, a zapytaniem w ślipiach: 'gdzie jesteś pokurwiencu'? a teraz kurwa co? następny się trafił. i to na dokładkie pod mojom własnom osobistom kamiennicom. a ja dalej taka sama gupia. myślałam, żeby się leczyć, ale czy to co da?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-8651159651063983581?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/8651159651063983581/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/jak-mnie-ten-chujek-wycial-w-trzy-pizdy.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8651159651063983581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/8651159651063983581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/jak-mnie-ten-chujek-wycial-w-trzy-pizdy.html' title='chopaki z nigerii'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-479427837522412644</id><published>2009-05-29T16:38:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T14:54:59.027-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>teelexpress</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kochane moje żabki, piszę do Was, bo tak mi się chce, a poza tym to zdam Wam trochę relacji z dnia dzisiejszego. rano byłam podkurwiona jeszcze gorzej niż wczoraj, ale już mi przeszło. pierdolę. cera mi zbrzydnie jak będę się denerwować :)) a chodzi o to, że te chuje od mojego internetu to są naprawdę takie patafiany, że można dostać drgawek macicy centralnie. otóż dzisiaj znów dzwoniłam do customer service z samego rana i zapytałam ile to jeszcze kurwa potrwa zanim tej zajebany grat zacznie działać. a ta szmata w obsłudze klienta mi na to, że nie jestem odosobnionym przypadkiem i oni mają klientow od zajebania, także to trochę potrwa zanim się co stanie. to ja sobie pomyślałam, że właśnie od tej kurwa chwili mają o jednego klienta mniej, żebym kurwa miała sobie telefon zakładać i kable środkiem pokoju puszczać, albo w zębach nosić, jak nie będzie innej opcji. ale kontynuując, pytam się kurwy to co teraz ma być i jaki oni mają plan działania. a ona pierdolona wywłoka mi mówi, że teraz to mam czekać na telefon z ich obsługi technicznej i jakiś informatyk mnie ten internet albo tego modema naprawi. tylko...... uwaga - teraz rewelacja: on mnie to naprawi telefonicznie!!!! ale, ale.. to jeszcze nie koniec wątku - ja mam w tym czasie być w domu żeby widzieć jak modem reaguje i żeby wprowadzać zmiany w oprogramowaniu. czaicie kurwa akcję?! czyli mam być w domu kolejnych dni kilka, bo nie wiadomo kiedy przyjdzie moja kolejka, żeby owe chuje, czy jak im tam, zadzwonili. to powinnam se może kurwa urlop wziąć, siedzieć w domu i czekać, że może się kto kurwa łaskawie pofatyguje i odezwie za jaki tydzień, a może za dwa. a jak już się odezwie, to będziemy kurwa gadać metodą kombinowaną, bo ja w życiu swoim naprawiałam najróżniejsze rzeczy, ale takiego skurwysyństwa to jeszcze nie. gadka ta trwała dlużej, bo jeszcze kurwiłam szmatę minut kilka, ale nie będę już wnikać. i niech się oni wszyscy pierdolą łaskawie. a jak zechcą modem z powrotem to powiem niech kurwa kuriera wyślą, bo ja na własny koszt to popierdoliłam takie biznesa. to oni mi kurwa powinni zwrócić kasę za te wszystkie dni jak mnie ten skurwysyn nie działał. nie wiem jeszcze co zrobię potem. rozmawialam z moją szefową 'spadochronem', ktora mi powiedziała, że internet bezprzewodowy jest zajebisty to może se takiego zapodam. no i podobno ma być u mnie okiej, bo dzwoniłam też do customer service i mnie poinstruowali, że skoro mnie telefon ściąga w mieszkaniu fale, to i laptop będzie. także do niedawna mogłam sobie siedzieć na kibelku jak gadałam z Wami bez komórkie. to teraz będę mogła tak samo ze skypem. cieszycie się? :)) a tak w ogóle to ja kurwa nic nie robię, tylko dzwonię i się wypytowuję. już do tych ułomnych na umyśle dziadów od internetu, co tydzień nie działa, wysłałam dziś list kondolencyjny i niech sobie swoje fale w dupę wsadzą. skasowałam direct debet bez internet, a jak poszłam do banku to znów rozmawiałam.. z kim? z customer service oczywiście. przygroziłam chujkom do noska, żeby blokowali wszelkie żądania płatnosci od tych tamtych, wiecie których. także jest, że fest. muszę jeszcze tylko zadzwonić do szkoły i wybadać, czy ten speaking to będzie, czy raczej niekoniecznie. a jak mnie przełącza do customer service to ich chyba zbluzgam jak nic. i love you jak nie wiem co. papapa &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-479427837522412644?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/479427837522412644/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/teelexpress.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/479427837522412644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/479427837522412644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/teelexpress.html' title='teelexpress'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-3399025566880377022</id><published>2009-05-10T17:07:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T14:52:35.301-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>relacja z dnia</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;obiadzik był pyszniutki. trochę mi się po skurwysynie bekało, ale jak się okazało potem, był to stan przejściowy. szczególnie, iż zażyłam ranigast, czy inny chuj, ten, co mi kobiet doradził z łaski swej. poprasowałam wszystko, co było można i jutro znów zapierdalam do pracy w speniczce, a co. no chyba, że będzie padać. wtedyż to popierdolę prezencję i zarzucę cokolwiek - byle ciemnego. na kolację zjadłam kisiel z jabłkiem i pół czekolady, coby, oprócz zdrowia, dostarczyć organizmowi memu trochę cukru i powera. jak mnie się to wszystko przemiesza, niezawodnie puszczę pawia, ale na razie jest git. trochę mnie zyszło z czasownikami złożonymi także dopiero idę pod prycho. ale dziś szybko będzie, gdyż wierzchnia powłoka mego organizmu została wyszorowana wczoraj, także dziś tylko kudły pójdą na warsztat. za oknem mam imprezę. obawiam się, iż jak podkurwią mojego sąsiada z dołu, tego, co popierdala na gitarce jak się napierdoli, mogą znów się wyzywać od son of the bitch-ów i innych takich, po czym butelki pójdą w ruch. módlmy się, oby moje okno zostało oszczędzone. może tak wysoko chuje nie dorzucą. aha pomyłam gary też i kuchenkie i zlew i podłogie. a tak poza tym, to ja chyba nie lubię zajebanych poniedziałków. nie, żebym tak strasznie za wtorkami przepadała, bynajmniej. ale na poniedziałki to ja centralnie mogę sie wysrać z dziesiątego piętra, coby pięknie się rozbryzgło. hej. do jutra moje piękne. buziale wielkie Wam ślę jak cyckonosz grubej młodej, co niezawodnie może służyć za 2 spadochrony skoczkom alianckim na wypadek kolejnej wojny. a te chuje mi robiom dyskotekie. żebym tak miała jakiego kapiflorka, czy innom prockie, tobym powystrzelała skurwysynów jak kaczki, że mnie tu takom zamarachie robiom w środku nocy. idę już sobie, bo swądzę i prądzę chyba też. jajnik, jajnik, paprykarz szcze ;))) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-3399025566880377022?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/3399025566880377022/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/relacja-z-dnia.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3399025566880377022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/3399025566880377022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/relacja-z-dnia.html' title='relacja z dnia'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1732632848838059641</id><published>2009-04-27T08:46:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T14:51:23.696-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>pissed off!!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;gruba młoda to szmata z odchyłami jest jakby na to nie patrzeć, ale dzisiaj to aż mi żal suki było...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;cały ranek we firmie był jakiś chujowaty. każdy chodził jak popierdolony, nie znając ku temu przyczyny niestetyż. gruba nic, tylko popierdalała do drzwi i z powrotem, wręczając odpowiednie koperty kurierom, którzy napierdalali w dzwonek jak na sraczkę. w końcu się nad smatą zlitowalam i, po kolejnym dzwonku, ruszyłam dupę. zgarnęłam koperty i popierdoliłam do drzwi. otworzyłam z zapytaniem na ustach o co się rozchodzi: tax office, bank of ireland, czy jakiś inny chuj. a ten bezczelny chujek, rozmiarów niewyrośniętego karła, czarny jak smoła, z bezczelnym uśmiechem na ustach pierdolnął, że on to przyjechał tylko żeby mnie zobaczyć, a przesyłki to ma dzieś. rozpierdoliło mnie to zupełnie i pomyślałam 'na pohybel z nim!!', ale chujania nie było. jednakże po doświadczeniu owym stwierdziłam, że pierdolę te prace społeczne. niech się gruba młoda buja to może straci trochę na wadze. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w wyniku tego gruba młoda dalej popierdalała w te i we wtę jak zaprogramowana. po jakimś czasie dodała do chodzenia efekty dźwiękowe i, po każdym 'ding-dong' dzwonka, darła ryja: 'pissed off!! pissed off!!' masakra. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jeszcze później, nie trzeba było dzwonka do drzwi. wystarczył telefon, fax, wejście przypadkowej osoby do pokoju, cokolwiek, a ona - z wyrazem twarzy rozjuszonego byka - głosem przepitego menela komunikowała, że jest pissed off. bez końca. trochę się w tym zapomniała niestety, bo w pewnym momencie odebrała telefon i zamiast typowego tekstu na powitanie, że w czym mogę pomóc i takie tam gówna, gruba młoda zaczęła drzeć ryja do słuchawki: 'pissed off!! pissed off!!' przebłysk nastąpił niespodziewanie. jak się tylko ogarnęła i obadała co dzieje się, spojrzała na mnie przez szybę płacząc prawie, ale cały czas trzymając słuchawkę przy uchu powtarzała w kółko: 'i'm telling i'm pissed off!! i'm telling pissed off!!' ja wiedziałam, że to ostatnie było do mnie raczej. nie sądzę jednak, żeby osoba po drugiej stronie kabla czaiła o co cho. więc jej mrugam, pokazuję, w końcu mówię z cicha żeby odłożyła słuchawkę, a ona - jakby do niej nie docierało drze japę - 'i'm telling i'm pissed off!! i'm telling i'm pissed off!' więc wkurwiwszy się odpowiednio, zerwałam się od siebie, wyrwałam jej słychawkę z tłustej łapy i pierdolnęłam o aparat. a ona się mnie gupia cipa pyta: 'i co teraz będzie?' 'chuj go wie, co będzie. jak to był jakiś ważny klient to cię zwolnią szmato, a jak sie bardzo wkurwią - to mnie też'. więc całe w stresie obmyślamy plan działania, coby szczęśliwie na stołkach się ostać. moja myśl była genialna: spierdalać stąd póki czas. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ja pozapierdalałam w te pędy na fajka, a gruba młoda do kibla. i tak to się wszystko rozeszło po kościach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1732632848838059641?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1732632848838059641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1732632848838059641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/04/pissed-off.html' title='pissed off!!'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-411920019340329628</id><published>2009-02-15T07:56:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:49:22.901-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>inteligentna rozmowa po latach</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;marian:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;HEJ Waćpanna :) Co u Ciebie słychać? Czy jest jeszcze szansa ujrzeć Cię :) Buźka &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;strong&gt;hela:&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a witam waćpana. niezmierniem jest rada jako sam dał głos w końcu. szansa jest, czemu by nie. nawet była ostatnio jakiś miesiąc temu, jakem w polszi bawiła, tylkom nie wiedziała, żeś chętny ujrzeć me oblicze. a co u Cię marian? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;marian:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;A Marian mieszka u siebie w mieszkanku , niestety bez Heli :( Lipa trochę, bo czasami miło byłoby odezwać się do kogoś. Ale to, że jestem jakiś trefny to już wiedziałaś tu na miejscu . Więc nic się nie zmieniło :) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;hela:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;eeee tam. zawsze może być jakaś hela na dochodne. a wtedy to i sprzątania mniej, nie? a co poza tym? co robisz? itd. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;marian:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Właśnie w tym kłopot, że nie mogę znaleźć żadnej Heli na dochodne:( a poza tym ciągle pracuję w firmie transportowej wożącej samochody. No i z nowin to zostalem nauczycielem:) Niestety mało uczennic, więc poszukiwania żony huj strzelił . A co dokładniej u Ciebie Cudna ?&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;hela:&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;już nie taka cudna, ale każdego to czeka. a tak w ogóle to właśnie mi chyba kogoś szlachtują za oknem. jakżesz się drze skurwysyn. masakra. a poza tym - dalej pracuję we firmie leasingowej. a na dokładkie postanowiłam zrobić użytek jakiś ze swojej znajomości english tak na przyszłość i robię certyfikaty cambridge. fajnie byłoby za jakiś czas przeprowadzić się do jakiejś hiszpanii, czy innej wenezueli, powykładać trochę z rana&amp;nbsp;&lt;how&gt;, a potem leżeć do usrania na piasku z butelką gejowskiej corony w ręku i jakimś ciemnoskórym fagasem pod bokiem ;)) bo tu to jak zwykle pada i słońca nietu. aha a ten za oknem to on chyba coś odgrywał, bo teraz zapierdala jakaś parada przebierańców z dziwna muzyką. gdzie ja kurwa mieszkam? a tak w ogóle to ja przepraszam, że się zapytowywuję, a czegóż dokładnie kolega sympatyczny uczy, bo, szczerze mówiąć, to trudno mi wpaść na koncept. i wcale nie jestem złośliwa. idę pod prycho, bo zejdę tu zaraz. chociaż i tak spania to pewnie dzisiaj nie będzie niestety, tak kurwy drą ryje. a jutro będę czytać po drodze do pracy, że znów była libacja uliczna u mnie pod oknem, podczas której zgwałcono 2 nieletnie, po czym jedną zadźgano, a druga sama skoczyła z okna. i chuj. pozdrowienia. papap &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;marian:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;A czego ja mogę uczyć:))) Przedmioty tak młodzieżowe jak "transport i spedycja" , "podstawy logistyki" i takie różne pierdy. A jak będziesz już leżeć z tym czarnym to zapytaj, czy nie ma zdesperowanej siostry :P Buźka&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;hela:&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;spoko. nawet Ci tego swojego czarnego odstąpie gdybyś bardzo chciał. ja tam lubię się dzielić, a poza tym tylu ich dookoła, że ten, czy tamten, to żadna różnica tak naprawdę. czy ty strzelasz, czy do ciebie strzelają - jeden chuj :)) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;strong&gt;hela:&lt;/strong&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;co tam u Cię marian?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;marian:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Dobri Hela :) U mnie spokojnie. Urlopuję się i wykorzystuję ten czas na zintensyfikowane poszukiwania samochodu. Może jak kupię autko to wreszcie jakaś lafirynda zwróci na mnie uwagę, bo jak dotychczas, idzie ochujać. A co u Ciebie w wielkim świecie?&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;hela:&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a we świecie to kurwa przeważnie pada. a jak nie pada to leje i też idzie ochujać. chociaż np. we weekend to trudno mnie było się rozeznać bożem z domu nie wyszła ani na minutkie, tylkom pilnie studiowała idiomy i phrasal verb-y. a to z tem no autkiem to tak działa? że też ja wcześniej na to nie wpadłam, bo bym wyrwała jakiego mistera universum. ale nic to. jak się spotężę, tzn. po następnej wypłacie, też dokonam zakupu i może coś wyrwę. chociaż u mnie z parkingiem kiepsko, bo mieszkam koło stadionu, to przynajmniej raz na tydzień - i zupełnie notorycznie - jest demolka wszystkiego, co po kaminnicą stoi. a jak nie ma meczu to te chuje z hostelu naprzeciwko puszczają się z tymi z mojej kaminnicy butelkami po trunkach przeróżnych, albo czym popadnie. także pojazdy zmechanizowane raczej bezpieczne tu nie som. ale ja mam jeszcze jedną opcję - najlepiej to będzie jak we firmie coś wyhaczę - pożyczę na weekenda i śmignę się po o'connell-u. a nóż co wpadnie :)) a tak w ogóle to tony, czyli szef wszystkich szefów, powiedział, że ma dla mnie zjechaną oponę od stara i choinkę o zapachu kokosowym do malucha. daj znać jakbyś potrzebował, to Ci prześlę. a dzisiaj to strzelał mnie chuj, bo szukałam se kiecki na wesele. ale, że ja normalna nie jestem ni chuja kurwa nigdzie z żadnej strony, to sobie postanowiłam, że najlepiej to chcę japońskie kimono, albo cosik w tem stylu. tylko to kurwa drożyzna jak chuj takom szmatę oryginalnom z japoniji albo z hameryki zamówić bez internet. to ja już sama nie wiem. może pójdę do znajomej japonki, u której sie przeważnie zaopatrzam w kapustę pekińską, to mnie co pożyczy po sobie, czy co. a tak w ogóle to mnie nogi napierdalajom, bo dzisiaj jak w każdy poniedziałek gruba młoda przyszła napruta do pracy i symulowała bóle żołądkowe. skutecznie, nie powiem, bo ją do domu odesłano raz dwa. pizda, szmata!! a gruba stara też dupy nie ruszyła, to musiałam popierdalać do banku z kasiurom, coby jom zalogować. a jakom nie była przygotowana na tom opcję, zapodawszy se uprzednio kilometrowe kurwa szpile i mikroskopijne mini, i zapomniawszy, że w poniedziałki gruba młoda jest nawalona, musiałam popierdalać do banku w tech szpileczkach po kamiennym w chuj chodniku. i taka to historyja!! sie żem rozpisała, że łojezusicku. buzia marian!! pisaj co u Ciebie z tom Twoju maszinu! papa&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-411920019340329628?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/411920019340329628/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/inteligentna-rozmowa-po-latach.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/411920019340329628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/411920019340329628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/inteligentna-rozmowa-po-latach.html' title='inteligentna rozmowa po latach'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-7123998282314212727</id><published>2008-12-20T16:10:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:45:58.110-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>christmas party</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;w piątek było christmas party. dla mnie chujowa opcja raczej, bo w sobotę i w niedzielę miałam domy do opierdolenia. więc ubrałam się jak na pogrzeb i poszłam na miejsce spotkania ze staszką.&lt;br /&gt;po drodze zapadłam jednakże do spara żeby obadać, czy moja bolywoodzka gwiazda pracuje. no i była!!!!!!!! hejzluszka też!!!&amp;nbsp;uściskom nie było końca!!&lt;br /&gt;no a potem się zaczeło. najpierw stadning party w typowym irlandzkim barze, który swą powierzchownością do złudzenia przypominał chlew. przyrzekam. a potem kolacja w restauracjo-winiarni, gdzie każdy napił się jak świnia, zanim jeszcze podano owąż kolację. nie obyło się bez niespodzianek - john z serwisu spadł ze schodów i trzeba go było wieźć do szpitala. ale to były jajka, bo najpierw straszny łomot, jęk, a potem krzyk &lt;em&gt;'przepraszam, czy na sali jest jakiś doktor?!'&lt;/em&gt;. masakra. gruba młoda się powyła, bo jej wino poszło do kanałów łzowych, a poza tem to ona taka silnie emocjonalna jest, że rzygi. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;kolacja była do dupy. popadł mnie się surowy bażant i kogel-mogel z ajerkoniakiem. a co najważniejsze - ciacho też był, ale siedział daleko. dupek. zaraz po dwunastej zaczęłam się zbierać. namawiano mnie ostro żebym szła na tańce, ale jak pomyślałam, że&amp;nbsp;już za kilka godzin&amp;nbsp;będę pół dnia tańcowała ze szmatą w ręku, to mi się wszystkiego odechciało.&lt;br /&gt;kiedy sie w końcu uwaliłam do wyra, dostałam sms-a. i to od kogo?! ciacho wyrażał swój żal głęboki, że poszłam do domu i zapytywał o przyczyny. dobrze, że już leżałam, bo inaczej chyba bym się przewaliła z wrażenia. odpisałam, że nie chce dostawać więcej smsów od grubej młodej 'how could you...itd'. a że ten smsowy dialog był dość długi, wysuplę myśl ostateczną. a rozchodzi sie o to mianowicie, że on się chce ze mną umówić. chyba go popierdoliło!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-7123998282314212727?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/7123998282314212727/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/christmas-party.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7123998282314212727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7123998282314212727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/christmas-party.html' title='christmas party'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-724361277502937584</id><published>2008-12-17T16:36:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:43:53.885-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>jak to vat potrafi czasem życie zjebać</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;cały kurwa zajebany dzień było wielkie poruszenie u nas we firmie. a to gówno związane ze zmianą vatu i problemem, czy system nie popierdoli nic w zaksięgowanych płatnościach. mam nadzieję, że wszystko dobrze pójdzie, bo mam już kurwa dosyć akcji typu: superkurwaważna konferencja z szefami wszystkich szefów i innymi ważnymi dupkami, z chujkami z firm informatycznych, i kiedy kurwa grzebię się w dupie, coby wyciągnąć stringi, co mi wlazły gdzie nie trzeba i patrzę jak tu kurwa stąd spierdolić, głos zabiera kurwa executive director naszego przedstawicielstwa i mówi, że teraz to niby ja kurwa przemówię, coby przedstawić zagrożenia, wynikające z popierdolenia owego vatu w rozliczeniach i możliwości obejścia tego gówna. coooo???!! a jak już się to kurwa kończy to wtedy dzwoni szef wszystkich szefów i szefów tamtych szefów, który nie przybył tym razem, bo jest tak stary, że nie mogli go odłączyć od respiratora i koniecznie chce niby ze mną rozmawiać, żebym mu wszystko zrelacjonowała, a potem zrobiła to samo jeszcze raz na piśmie i wysłała mu faksem, bo on i tak kurwa zaraz wszystko zapomni w chuj. kurwaaaa!!!&lt;br /&gt;a ja wczoraj miałam trzypiętrowy dom do opierdolenia, który był tak wielki i tak ujebany, że mie kurwa dziś boli wszystko i wyprostować się nie mogę. odkurzałam 2 godziny non stop, a kolejne 2 zapierdalałam na mokro. kobiet też ledwo dycha - tak na marginesie - i znów trzeba go będzie smarować na noc jakimś śmierdzącym tawotem. a na pocieszenie - to będę zapierdalać do pracy (tej legalnej i tej na czarno) aż do samych świąt, codziennie, w każdziutki kurwa jeden zajebany dzionek. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-724361277502937584?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/724361277502937584/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/z-tygodnia.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/724361277502937584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/724361277502937584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/z-tygodnia.html' title='jak to vat potrafi czasem życie zjebać'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1070206335794183136</id><published>2008-12-09T16:07:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:42:46.613-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>nowiny</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;szczęśliwie mamy ogrzewanie. szef wszystkich szefów, zaalarmowany zatrważającą ilością pracowników, zgłaszających pragnienie pójścia do domu z powodu kurewskiego zimna, nie miał innej opcji jak włączyć ogrzewanie na powrót. a tu kurwa surprise - tak kurwa wyłączył, że zjebał wszystko i nie dało się nic zrobić. pół dnia gruba stara dzwoniła po mechaników od tego sietu. a każdy miał pierwszy wolny termin za trzy dni. w tej krytycznej sytuacji zdecydowano się na naprawę telefoniczną, przy użyciu paluchów grubej starej. szczęśliwie śturanie owo przyniosło spodziewany efekt. a szefowi szefów ponownie - chuj wielki w cokolwiek.&lt;br /&gt;aha no i ciacho dziś był, ale mordobicia nie było. jestem szczerze rozczarowana. myślałam, że se tom renkie rozgrzeje trochie jak przypierdolę grubej młodej w papę (bo jeszcze wtedy zimno było). a tu kurwa nic, posucha. ale ja poczekam do wigilii, a nuż co się wydarzy i będzie okazja!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a na koniec radosna nowina: staszka będzie miała dzidzi. i tak się uwinęła, że będzie zgarniać irlandzką kasę w polsce za nicnierobienie, siedzenie na dupce, a potem wróci na wyspę żeby powiedzieć we firmie, że odchodzi. a tak w ogóle to zazdroszczę jej jak chuj. ma zajebistego męża, nowy dom w polsce, dzidzi w drodze i kurwa świetlaną przyszłość przed sobą. każdy nad nią skacze jak nad jajem i wszystko jej wychodzi. a ja kurwa? na upartego to bym se dzieciaka jakoś zmachała. ale to by raczej było na tyle...bo nie ma już dla mnie przyszłości...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1070206335794183136?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/1070206335794183136/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/nowiny.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1070206335794183136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1070206335794183136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/nowiny.html' title='nowiny'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-2936646426367404554</id><published>2008-12-08T15:59:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:41:38.124-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>recesja</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;gruba młoda nie zdała egzaminu na prawko. a teraz popierdala doobkoła i lamentuje, że każdy ją o to pyta, a tu taki wstyd się przyznać. tylko najpierw sama pierdoliła ludziskom, że to już dziś. żenuła. zaraz po tym jak zaparkowała swoju maszynu i wróciła do biura, założyli jej blokadę na koło. mam dziś dzień dziecka chyba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;tylko zimno jest jak chuj. myślałam pierwotnie, że to te moje popierdolone w malon koleżanki z biura zakręciły ogrzewanie, bo one się pocą 24 na dobę, więc zrobiłam na maxa i czekam, a tu dalej chuj. to pytam się, zapytowuję. i co? szef wszystkich szefów się tym zajął, zakręcił zawór główny i chuj. nie ma przepustowości. można sobie odkręcać, zakręcać, nawet kurwa opierdolić całe zawory, a grzania w chuj jak nie było, tak nie będzie. nie żeby też się pocił. on raczej odczuwa kurwa recesję, na własnej zajebanej dupie. w tej oto sytuacji postanowiłam zakupić jakoweś waciaki i może fufajke, bo inaczej mnie przekręci. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a tak poza tym, nie ma też wody, bo ktośtam cośtam remontuje. także pić można, gorzej z wydalaniem tego, co się kurwa wypiło. ni chuja kurwa nigdzie nie ma jak. było do jakiejś 10am zanim zbiornik na dachu się nie wyczerpał. ja zapobiegawczo zapierdalałam do kibla co 15 minut z nadzieją, że wycisnę jakiś sik. ale chuj tam. ja rano nie żyję przecież wcale. tylko palę i mrugam oczętami. a jak żyć już zaczęłam, picie i filtracja się włączyła, to mogę sobie kurwa jakiś wychodek sklecić za krzakiem w palarskim ogródku. kurwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a ten internet, co to niby mnie nie działał on ten, to się pierdolony zjebał dokumentnie. nowy dostanę, a jakże, czemu by nie, tylko kurwa niekoniecznie immediately. w tej krytycznej jakże sytuacji czeka mnie robienie zajebanego prania wieczór cały, do wyczerpania zapasu monet, albo przestrzeni do suszenia. a dodatkowo biegi przełajowe z przeszkodami po schodach, spacer farmera, martwy ciąg i tego typu rozrywki. jak mnie się mięśnie od tego rozbuchają, to jutro się w żaden sweterek nie wcisnę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;idę kurwa palić, bo wyjebię tej zajebanej kurwie przez szybę. już szóstej osobie opowiada o swoim nieszczęściu podczas egzaminu praktycznego. ja pierdolę. ona powinna się leczyć. albo ja. albo jednak jej przypierdolę.&lt;br /&gt;a na dokładkie to mnie gruba młoda powiedziała, że ten no ciacho, co to za niego gruba jebnęła na mnie focha, a któren to mnie kissnął, że OMIGOD ostatnio, podobno wraca i będzie dymał part-time'a teraz, bo kierowców ci u nas niedostatek. to niezły numer z tego jeszcze może wyjść i mordobicie nawet. can't wait. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-2936646426367404554?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/2936646426367404554/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/recesja.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2936646426367404554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2936646426367404554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/recesja.html' title='recesja'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-1982972668944246978</id><published>2008-11-25T16:24:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:39:29.196-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>update z cyklu 'mego życia pamięci żałobny rapsod'</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a więc od początku...&lt;br /&gt;mój zaprzeszły polski niby-narzeczony dał głos. pewnie mu alcek odskoczył, szczękościsk ustąpił, albo po prostu wytrzeźwiał. dziś się rozwiódł i ma doła, ale ze mnie niekoniecznie najlepszy pocieszacz...&lt;br /&gt;kobiet zażyczył sobie po raz kolejny audycję pod tytułem 'koncert życzeń' na podstawie utworów muzycznych z lat 70. ja tam do tego nic nie mam. tylko kurwa ileż można? ja z natury cierpliwa jestem do czasu jak mnie coś nie podkurwi. w chwili obecnej mam ochotę napierdalać łbem o ścianę i gryźć wyżej wymienioną. no i słuchamy se tom jaskółkie, co jom kopuła wienziła. sie tak czuje samo jako łona. i przeraża mnie ta chwila...&lt;br /&gt;sister jest w związku zaawansowanym, a ja jestem w dupie jak do tej pory. reszta rodziny wkurwia mnie do nieprzytomności. ja nie wiem jak polskie biesiadne spotkania rodzinne zniesę. alkohol mojom ostatniom szansom.&lt;br /&gt;w pracy jest masakryczna masakra. ja powinnam się ogłosić i tymi papierzyskami, co się walają w ilościach nieprzerabialnych po moim biurku i wszędzie dookoła, tapetować mieszkania. rok roboty jak nic.&lt;br /&gt;muszę się leczyć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-1982972668944246978?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/1982972668944246978/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/update-z-cyklu-mego-zycia-pamieci.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1982972668944246978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/1982972668944246978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/update-z-cyklu-mego-zycia-pamieci.html' title='update z cyklu &apos;mego życia pamięci żałobny rapsod&apos;'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5371830235399558637</id><published>2008-11-11T07:35:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:38:15.380-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>best day ever</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;u mnie jak zwykle codzienna pizda jest, czyli praca, dom, huragany i deszcze. w pracy - zapierdol, w domu - zimno, a reszty nie trzeba komentować. a dzisiaj to miałam chyba najgorszy poranek wszechczasów. kurwa!! to jakiś czeski film był i gdyby mi się to nie przytrafiło, to pewnie bym nie uwierzyła w takie tegesy. na początku oczywiście kurwa zaspałam do pracy , jak codziennie w tym roku, więc zapierdalam na biegu, jednocześnie się ubieram, myję zęby, palę fajana i robię kawę. masakra. i słyszę kurwa alarm przeciwpożarowy w kamiennicy. ale chuj tam. to nie u mnie. a poza tym - co ja jedna tu mieszkam w pizdu? ale po minutach piętnastu stwierdziłam, że dłużej tego nie zniesę, wiec popierdalam na dół. wyłączyłam - ulga w pośladach. nie wlazłam nawet na drugie piętro do siebie i włączył się chujek drugi raz. to zasuwam z powrotem, coby go chuja wyłączyć. za trzecim razem poszłam do tych skurwysynów, co przez nich tak wyło. a tam kurwa siedziało chyba z 15 rumunów w pomieszczeniu wielkości mojego kibla i paliło papierosy na relaksie. więc ich zchujałam elegancko, a jak. za czwartym razem jak się włączył skurwysyn, posrałam sprawę, bo byłam już w butach. niech się martwi, kto zostaje. ja pierdolę te biznesa. ale to był dopiero początek mojego fantastycznego dnia. wyleciałam kurwa z domu jak pierdolnięta, bo już byłam spóźniona kurewsko i zapierdalam na przystanek. stoję kurwa na zajebanych światłach i widzę jak mi spierdalają autobusy, sztuk dwa. no kurwa. więc potem, bez pośpiechu, przypalam sobie fajka i maszeruję spokojnie i powolutku i co kurwa? - trzeci chuj podjeżdża. 'a chuj ci w dupę' - myślę sobie - 'szkoda mi fajka, a poza tym, jak go nie skończę, to na bank komuś wyjebię, taka nabuzowana jestem'. więc spierdolił mi trzeci. skończyłam palić i chuj. czekam dalej. tak sobie czekałam przez kolejne papierosy dwa. myślawszy, że z miejsca ochujam. w końcu podjechał jakiś złom, ale żeby nie było zbyt miło to na trzecim zaledwie przystanku stwierdził, że on dalej nie jedzie zajebany, bo ma awarię niesprecyzowaną i mu się po prostu nie kalkuluje z zepsuciem mechanizmu ulicamy popierdalać i skocz mu. ale, ale, nikt wysiadać nie może, boooooo..... trzeba czekać na autobus zastępczy. tylko, że jak ten zastępczy przyjechał szmaciarz, wypuścili z naszego może osób pięć do dziesięciu w porywach, żeby zamieszania nie było i przeciążenia komunikacji. kurwa!!!! to mówię chujowi, że ja będę uderzać na inną ulicę i złapię inny numer. ni chuja. mam czekać i już. zabrał mnie dopiero trzeci do chuja, bo na szczęście siedziałam na dole. ci na górze, pewnie kurwa do tej pory tam siedzą w chuj do dzisiaj, jak nie poszli oknamy. ale to nie koniec. teraz nastąpi punkt kulminacyjny w chuj. podjeżdżamy na ulicę, gdzie zawsze jest kontrol, czyli wpada do autobusu jakiś umundurowany pedałek (z całym szacunkiem dla innych orientacji), który się drapie po jajkach notorycznie w trakcie rozmowy z kierowcą. chuj tam - drap się gdzie chcesz, obyś do mnie nie podchodził bucu. ludzie wsiedli, wszystko cacy, a ten chujek mówi, że w sklepie obok jest dużo ludziów jeszcze i oni robią zakupy, ale nieodzownie muszą złapać ten autobus. no to kurwa stoimy dalej. ludzie przyszli. na samym końcu jakaś rozbuchana irolka w koszuli nocnej, szlafroku i kurtce się pcha, z kawą w ręku i rogalem wielkości helu, gazetą pod pachem (fuj), dwienastoma torby i zaczyna się w nich grzebać po kolei. przy trzeciej chyba stwierdziła, że ona to zostawiła bilet w domu, ale jak chwilę poczekamy, to ona poleci i dokona zakupu drugiego. dobrze, że nie nastąpiło to przy torbie dziesiątej. ale, ale... ty głupia krowo, zapłać u kierowcy przecież. a ni chuja - poszła. stała kurwa w kolejce do usrania, a autobus na nią czekał. no kurwa!!!!! a ja sobie siedzę i myślę: 'może pizda zostawiła coś jeszcze w domu (co jest jej do szczęścia koniecznie niezbędne), to my poczekamy, a ona niech skoczy, albo najlepej jak ją kurwa autobus podrzuci'. jak w końcu zamknęły sie drzwi i autosan ruszył, to kurwa słychać było jeden jęk wszystkich ludziów, że to już. ta kurwa wgramoliła się jakimś cudem na górę (gubiąc po drodze instrumenta przeróżne sto pięćdzięsiąt tysięcy razy), bo na dole każdy na nią patrzył wzrokiem pod tytułem 'kill you bitch'!!!!!!!!!!!!! to jej się nie dziwię. a na dokładkie do szczęścia tegóż, ten chuj małorolny tak się wlókł, że kurwa staliśmy na jednych światłach po trzy razy i wszystko nas wymijało, nawet zajebane rowery. i taki to kurwa miałam przemiły ranek. jak wpadłam do biura to myślałam, że mi pęknie w mózgu ta największa żyła z wkurwienia. ale nic takiego nie nastapiło jak dotychczas to chuj, siedzę dzielnie i napierdalam w tych zajebanych papierach do usrania!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5371830235399558637?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5371830235399558637/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/best-day-ever.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5371830235399558637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5371830235399558637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/best-day-ever.html' title='best day ever'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5811296063172629998</id><published>2008-11-10T16:20:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:34:45.161-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>świetlana przyszłość</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;biologiczny najprawdopodobniej ma raka kurwa. ale dalszych badań zaprzestanie, poniewóż wraca kurwa do usa w tom sobotę. on nie mam mózgu. teraz to tylko czekać, aż za jakiś czas znów się pojawi w polandzie z hasłem na ustach 'drogie dzieci ratujcie!' i wszystko się kurwa zesra. ale na razie żyje się wedle zasady: 'co bedzie to bedzie' - tak jak u pawlaka z kombajnem z pegieeru. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: arial;"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a ostatniemy czasy podczas zjazdu rodzinnego z okazji mojego pobytu w polandzie i balu wszystkich truposzy, w obecności kurwa całej famielii, mój godfather poprosił o wyświadczenie mu przysługi. mam zaopiekować się jego synem kiedy kurwa on, czyli mój godfather, będzie stary, jako wypadłoż mu mieć potomka w niezwykle podeszłym wieku. on kurwa już jest stary, a tam było kurwa ze 20 osób i w chuj padło na mnie!!&lt;br /&gt;grube kurwy otwierają okno. co to kurwa do chuja jest ja się pytam, zapytowuję. ale było 2 do 1 na tak to zostałam bez szans. a tak w ogóle to gruba młoda przeżywa po raz kolejny rozkwit uczucia do ciacha. jak znów zacznie mi się zwierzać to wyślę kurwę do szanghaju i niech tam se okno otwiera w pizdu jak jej tak gorąco. ale jak on mi się tu będzie tak kręcił to ja naprawdę dostanę drgawek macicy i duposkrętu i mogę być agresywna. a dziś spędzę upojny wieczór w pozycji - dupa na kanapie, gizuny na ławie, a bąbelek na kolanach (bo już mam neta). wypalę paczkę fajek, wypiję 3 kawy i opierdolę jakąś zupkę chińską. przy okazji obejrzę z 6 filmów w tv. w międzyczasie wezmę szybkiego szałera i pójdę spać jesli jeszcze nie dobije 7.15.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5811296063172629998?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5811296063172629998/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/swietlana-przyszosc.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5811296063172629998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5811296063172629998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/swietlana-przyszosc.html' title='świetlana przyszłość'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-2960911338277785210</id><published>2008-11-09T07:34:00.000-08:00</published><updated>2011-07-13T14:33:09.111-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>tolerancja</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a tera będzie o tolerancji słów kilka. co ma nie być. historia oważ z życia wzięta jest jak najbardziej, a pochodzi z czasów jakośmy to z mojom paniom kierowniczkom najmilejszom zwiedzały dzielnice mieszkalne dublina w celu uprzątnięcia kurwa syfu, co to on się wziął i się tam ten syf nagromadził. praca życia kurwa normalnie. aż dziw, że się człowiek w zawodzie nie ostał.&lt;br /&gt;pierwsza część o lasce z nigerii bedzie, znaczy sie tej no - czarnej. po głosie bez telefon to raczej trudno było rozpoznać jakiej osoba wyżej wymieniona jest maści, jakom z niom rozmawiała. więc z nadzieją w sercu, parą w dupie i eurówkami w oczętach, eśma popierdalały na inicjacyjne spotkanie celem rozpoznania terenu. a jakoże domofon jej się zjebł, to rzekła tylko, że zaraz wyjdzie celem drzwi otwarcia. jakoże nie czyniła tego skwapliwie to żeśma stały i stały, a ludzie z dźwiów śli i śli - same osobniki płci męskiej niestetyż. kiedyż ukazała nam się ona - afrodyta - to nas szczelił jasny chuj, poraził i eśma nie wiedziały, czy to dalej stać, czy spierdalać czem prędzej, poniewóż, jak wyżej nadmienione zostało, laska była tego no... czarna była. po prostu czarna była i już. pozostając wskutek tego w niemocy cielesnej zupełnej, ostaliśma się z kobietem mojem pode drzwiami. bęc. w drodze na górę, dalej ni chuja nie postanawiając, czy z tej windy wypierdalać, czy się ostać, eśma się znalazły w apartamentach. o żesz kurwa jego w dupę zajebana mać - tak sobie pozwolę opisać stan lokalu, jego czystość i zawartość. nie zważając jednak na owe okoliczności, rękawy zostały zakasane, para z dupy poszła, silniki się nabuzowały i jak jeden mąż, z kobietem mojem, ruszyliśma do pracy. szkoda, że łopat nie było na stanie i szpachelek, coby można było ten brud odskrobać. ale polak potrafi, toteż po godzinach kilku moknięcia i darcia do żywego, lokal przejrzał na oczy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po drodze do domu to żeśma na takowy koncept wpadły, co to nikto nie słyszał chyba jeszcze żeby biały u czarnego sprzątał. ale jako przodownice o komunistycznej genezie swej, będziemy rewolucjonizować rynek pracy. tylko tak szczerze - to ten brud u czarnego chyba jakiś bardziej czarny nam się wydał niż normalnie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;finalny wątek o innych orientacjach będzie. co ma nie być. raz trafił nam się typ, który jest gejem i ma chłopaka i tworzą piękną, kochającą się rodzinę. osobnik ów był przemiłym człowiekiem jak nic, tylko nietypowo mi się słało jego łózko jakoś i sprzątało łazienkę, gdzie na bank przed tym wielkim, zasyfionym lustrem, moi klienci klepią sie po gołych zadkach. nic to. prawdziwa trauma przyszła kiedyż to ten inaczej zorientowany, zaraz potem jak się mój kobiet wypierdolił łepetyną o szafkie, co w niej zawias wylata, wyciagnął dłoń swą (zadbaną do granic nierzyzwoitości) do kobieta mojego celem wygłaskania guza (któryż się utworzył w miejscu pierdolniętym) i najsłodszym ze słodkich głosów na świecie wyszeptał czule: &lt;em&gt;'you poor little thing'&lt;/em&gt;... pomyślałam sobie natenczas: &lt;em&gt;'ja tam do ciebie nic nie mam, ale odsuń mie się od kobieta łachu!!'&lt;/em&gt; ale było, minęło. a tak przy okazji to szok ile oni mają kremów przeciwzmarszkowych z loreala, balsamów ujędrniających i preparatów do depilacji nóg. mają też przepiękny, stylowy dom, którego niestety nie widać spod metrowej warstwy klejącego brudu. pozwolę sobie nadmienić jeszcze, że dzień przed terminem ataku na tenże brud zorientowany odmiennie dzownił do mnie razy pięć, bo podobno miał telefon w spodniach i mu samoistnie mój numer wybierało. tylko zamiast normalnego 'hello, how are you', ze słuchawki dochodziły jakieś dziwne, niesprecyzowane dźwięki. mój kobiet się wystraszył, że on może jakiś psychiczny jest ten typ i wziął ze sobą antyperspirant w dezodorancie na wypadek ataku. dziś już się raczej orientuję co to dziać się tam mogło. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;a tak w ogóle to między świętami, a sylwestrem (nasz najbliższy wolny termin, bo jesteśmy rozchwytywane) mamy sprzątać dom matki jego chłopaka. tej no, teściowej??&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-2960911338277785210?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/2960911338277785210/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/tolerancja.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2960911338277785210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/2960911338277785210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/tolerancja.html' title='tolerancja'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-705718645536138269</id><published>2008-11-01T07:03:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T14:30:38.402-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>zaprzeszły polski niby narzeczony</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;mój zaprzeszły polski niby narzeczony dziwnie milczy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;brakuje mi tych sms-ów w środku nocy, że jestem najfajniejsza na świecie, potem jest jaga, a lechia gdańsk to kurwa szajs. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;podobno jak będę w polsce mamy kupić piwo i wypić na lotnisku. takie rozrywki mi kurwa będzie serwował. i chuj tam. i będą tradycyjnie serenady pod tytułem 'kocham ciebie i jagiellonię'. i kurwa gra gitara! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;parę dni temu równo o trzeciej nad zajebanym ranem dowiedziałam się, że jestem śliczna, on jest raczej mało trzeźwy, ale ja jestem śliczna w każdych okolicznościach. aha a lechia gdańsk to kurwa szajs. kurwa!! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;uwielbiam go! za truskawki w środku zimy, zapierdalanie 200 km żeby posiedzieć ze mną pod blokiem minut 5, robienie z siebie błazna w sklepie spożywczym, żebym przestała ryczeć, pierdolenie w pracy, że pękły mu rury, żeby mi robić za taxi i setki tysięcy innych rzeczy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;pewnie byłby moim clydem... ale kurwa nie jest. i chuj! bywa. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;chyba w końcu będzie się rozwodził, a raczej jego żona będzie się rozwodziła z nim. w końcu pies im zdechł, ktorym opiekowali się na spółkę: on, ona i ten trzeci. to poczytuję za główny powód owej decyzji, bo jak im do tej pory nie przeszkadzały te trójkąty i romby... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;czasem jak zapierdalam na ojczyzny łono, on mi wyskakuje, że zajebiście, że wracam, bo on wciąż czeka. tylko, że ja kurwa nie wracam... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;więc nie mówiąc więcej już nic popierdalamy na lotnisko z moim zaprzeszłym polskim niby narzeczonym, który narzeczonym moim już nie jest, popatrzeć na moje miasto nocą, które moim miastem też już kurwa nie jest. nie mówię ani słowa o tym wyimaginowanym, platonicznym w chuj stworze między nami, którego tak naprawdę też wcale nie ma. a potem wracam na wyspę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-705718645536138269?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/705718645536138269/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/zaprzeszy-polski-niby-narzeczony.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/705718645536138269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/705718645536138269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/zaprzeszy-polski-niby-narzeczony.html' title='zaprzeszły polski niby narzeczony'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-7184145348576354618</id><published>2008-10-24T07:50:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T14:29:23.656-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>chuda, chora, chujowata</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;znów jestem chora. a właściwie - cały czas jestem chora, tylko czasami mam parę dni wolnego. ale zapierdalam do pracy cały czas, a jak! trzeba wcześniej zaksięgować ten miesiąc i rozesłać płatności. i jak tego kurwa nie zrobię to nie pojadę do polski. a potem mnie zwolnią. czuję się jak worek gówna. kurwa!! jestem tak blada, że nie mogę na siebie patrzeć bez dwucentymetrowej tapety. pozytyw? po wszystkich prochach mam piękną cerę. i chuj!! znów schudłam. chudnę cały czas i od tego nie mam wolnego. dziś chciałam kupić kieckę z myślą o firmowej imprezie wigilijnej (na którą pójdę oczywiście z zamiarem wkurwienia grubej młodej) i kurwa 8 tzn. 36 wisi na mnie jak worek. ja pierdolę. rozwyłam się w przymierzalni, a potem zjebałam 3 osoby bez powodu i chciałam wyjebać murzynowi, ale wielki był to mi kurwa ręka opadła. poszłam na dziecinny dział, ale kurwa - to byłoby przegięcie!! gadałam z sister. podobno ma nowego gacha. muszę z nim porozmawiać jak będę w polsce tak po ojcowsku, czyli powiem mu mniej więcej, że jak zrobi coś mojej sister to mu upierdolę łeb przy samych jajach, a co. a potem pójdziemy na wódkę. żeby nie było.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-7184145348576354618?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/7184145348576354618/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/chuda-chora-chujowata.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7184145348576354618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/7184145348576354618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/chuda-chora-chujowata.html' title='chuda, chora, chujowata'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-5146752373694453757</id><published>2008-10-13T07:01:00.000-07:00</published><updated>2011-07-11T08:14:34.890-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>epidemia</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;ja nie wiem kurwa co się we firmie u nas odpierdala. w każdym razie poleciał następny. nie żeby mi tam kurwa było żal, nic z tych rzeczy. a niech idzie se w trzy pizdy, bo to też była menda. tylko trochę innego typu niż radzio. to była taka niewydarzona kurwa (płci męskiej - ale wciąż kurwa), ktora zaglądała ludziom w rowy jak szli po schodach. i z tego, co udało mi się wylukać, nieważne jakiej byli płci. kiedyś, jak gruba kluska odjebała się w bluzkę z jebitnym dekoltem, to ten chujek gotowy był tam wskoczyc i popływać kraulem. żenuła, że tak powiem z francuska, a co. w każdym razie czuję się teraz znacznie bezpieczniej popierdalając po schodach. i nie dygam, że to złe spojrzenie będzie mnie bolało przez całe życie. także z tego oto miejsca pragnę serdecznie podziękować tonemu. niestety bez goździka, ale nie mieli w sklepie na stanie. może jakom flachę skołuję na jutro, albo przynajmniej rajstopki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-5146752373694453757?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/5146752373694453757/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/epidemia.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5146752373694453757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/5146752373694453757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/epidemia.html' title='epidemia'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-241330692873761561</id><published>2008-10-09T06:56:00.000-07:00</published><updated>2011-07-11T08:14:34.890-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>ku radzia pamięci</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;jak to historia lubi się powtarzać. zaraz po jen z big brothera, na kopach został wyjebany radzio... z naszej firmy. a taki był kurwa ładny, prawie amerykański, choć w tym wypadku 'prawie' to różnica wielkości rzędu pasa startowego dla boeinga i gnidy. w każdym razie akcja pod tytułem 'radykalne tępienie kurestwa' przyniosła efekt. radzio znany był wśród 'swoich' (swoi = polacy, czyli ja i staszka) jako typowy małorolny chuj, czyli menda, rzyg, rozjechana pizda, niedorozwój, niedorób, i cała reszta tych jakże pięknych określeń języka polskiego o zabarwieniu zaiste niebywale pejoratywnym, których jednakowoż przytaczania zaprzestanę. wśród obcych (obcy/szczęściarze = irlandczycy i inne nacje) nazywany był odrobinę łagodniej - 'cookie monster'. nie żeby gruby był, wielki i włochaty, czy choćby fioletowy jak dynatura. on po prostu wpierdalał ciastka. wpierdalał też wszystko inne, co mu w łapy wpadło, nie należało do niego, a spoczywało sobie bezczynnie w naszej firmowej lodówce. taka kurwa maszyna szerokomłotna. biorąc pod uwagę zaistniałe okoliczności niebywały jest fakt, że fizjonomią swą przypominiał do złudzenia bardziej glizdę niż cokolwiek innego. radzio w pracy zajmował się głównie... wpierdalaniem wyżej wspomnianych ciastek, bądź - gdy już wszystkie wpierdolił - poszukiwaniem kolejnych. jego celem i sensem życia były ciastka. każda rozmowa z nim zaczynała się i kończyła na ciastkach. nieważne, co działo się naobkoło: czy padał deszcz, czy szef był wkurwiony, czy ktoś nasrał nam na schodach głównych, jedno było pewne - jeśli spotkasz na swej drodze radzia, on zagai o ciastkach. z obowiązków natomiast najlepiej mu wychodziło wkurwianie wszystkich. w tym był kurwa perfekcjonistą. nie żeby musiał się bardzo starać, bynajmniej. wystarczyło, że otworzył gębę. miał dziwną manierę (arystokratyczną zapewne) mówienia w zwolnionym tempie. no żesz kurwa mać - on jeszcze nie doszedł do 2 sylaby w moim imieniu, a mnie już kurwa gotowało. podobnie z wykonywaniem innych czynności. robił to w sposób sugerujący, jakoby przed chwilą najebał w spodnie i nie chciał, żeby mu poszło nogawkami w międzyczasie. taki właśnie był radzio. i za to go nie kocham. i przez to nie będę kurwa tęsknic ni chuja. pamiętam jak w trakcie ostatniej firmowej imprezy, kiedy to gruba młoda zajebała na mnie focha, radzia w pewnym momencie wcięło. po prostu wziął se i se wyszedł. torbę se wziął z podlogi, bo jakąś nosić musi skoro jest male (podobno). większość była już w przedbiegach coby jakoweś poszukiwania czynić. natomiast ja, jako, że nie jestem wychowana wcale, stwierdziłam, że ta znaczna przerwa w piciu wódki może zadziałać destrukcyjnie na stan mojego upojenia i po jednym z pytań 'where's rrrradek' wyjebałam: 'who cares'?. wszyscy popatrzyli na siebie z pytaniem w oczach and... nobody cared. toteż jak jeden mąż wrócili do uzupełniania braków płynów w organiźmie. także jak dzisiaj radzio se wziął i se do pracy nie przyszedł... who cares? może w końcu będą ciastka..&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-241330692873761561?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/241330692873761561/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/ku-radzia-pamieci.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/241330692873761561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/241330692873761561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/ku-radzia-pamieci.html' title='ku radzia pamięci'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-783751715468902665</id><published>2008-10-06T06:51:00.000-07:00</published><updated>2011-07-13T14:28:32.964-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>big brother</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;gruba młoda dała głos. nie wiem, czy jej łeb miał spotkanie pierwszego stopnia z czymś ciężkim w drodze do pracy, czy molestował ją znów ten zbok w autobusie, czy jaki chuj jom szczelił, ale rozpierdoliła japę od samego rana jak to się ona poci, bo jest za gorąco i pozapierdalała do okna celem otwarcia go rzecz jasna. a tu kurwa ząb na ząb nie trafia i ręce w łokciach wyginają się w drugą stronę - taka kostucha. chyba będę tęsknić za czasami, kiedy wypierdoliła na mnie focha. ale jak wiadomo - pies utonie, łańcuch pływa i po zawodach. ja, posiadając szczęśliwie szalik, zrobiłam sobie z niego kołnierz usztywniający i tyle. kiedy tylko wpadła gruba stara, zaczęła się część artystyczna dnia dzisiejszego. wątek przewodni - wyjebanie na kopach jakiejś jennifer z big brothera. słodki jezu, za co? gruba młoda, cała w spazmach i po ciężkiej traumie wczorajszego odcinka, nawijała jak to owąż jen, wyżej już wspomnianą, wyjebały te chuje, które same powinny dawno się pakować. a ona biedna taka świetna była i na dokładkie miała wczoraj takom pienknom sukienkie kiedyż to owe kopy w zadnią część organizmu otrzymywać jej przyszło. i gruba młoda aż się wczoraj popłakała nad nieszczęściem tej biednej pokrzywdzonej. gruba stara zareagowała równie impulsywnie. natychmiast po otrzymaniu tejże tagicznej jakże nowiny złapała za słuchawkie i wybrała jakiś numer. po chwili poprosiła o gift department - namierzała swoją przyjaciółeczkę (grubą kolejną, jak śmiem twierdzić niezawodnie). i zaczęło się od początku: jak to biedną jen wyjebano na kopach, a ona taka świetna była i w tej sukience, która jej poniekąd dodatkowo uroku bynajmniej nie ujmowala absolutnie i jak z tego powodu gruba młoda wypłakiwała wczoraj oczęta swe po emisji programu. słodki jezu, za co? niech się powtórzę. przyrzekam, próbowałam dzielnie wytrwać razu pewnego te 1.5 h przed tvsetem. ale ja pierdolę, wolałabym być islamskim terrorystą w drodze na akcję, z której się nie wraca, niż znosić ten shit. to było niestrawialne i nieogladąlne ni chuja kurwa nigdzie z żadnej strony. nijak. i w tenże oto sposób utraciłam nieodwracalnie sposobność na jakże ambitnom gadkie z moimi niezwykle emocjonalnie nastawionymi do życia i big brothera 'koleżankami' z biura.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-783751715468902665?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/783751715468902665/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/big-brother.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/783751715468902665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/783751715468902665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/big-brother.html' title='big brother'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-910885382331869561</id><published>2008-09-30T07:48:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T13:36:50.575-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>jest, że fest</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;8 kaw, paczka przeciwbólowych (sztuk 12) i paczka czerwonych l&amp;amp;m-ów (które właściwie już wyszły) - to moja dzisiejsza dieta. skończę kurwa marnie. czuję się jak psia dupa poczęstowana z czuba. miałam się dziś spotkać ze szczurkiem, który zaniedługo wraca na łono matki polski, ale nie wydzierżę. pierdolę to. spędzę uroczy wieczór na kanapie, wypalając kolejną paczkę l&amp;amp;mów. jeszcze 19 dni i ja zawitam&amp;nbsp;w polandii. nie wiem, czy mam się cieszyć , czy nie. ni na chuja taka robota. najpierw człowiek jest jak pierdolnięty w łeb zupelnie jak zajedzie, jakby z mental party w choroszczy, czy innych tworek wypuszczony - nie wie gdzie ma się podziać. a potem jest pierdolona deprecha poprzyjazdowa tzn zwrotna. no żesz kurwa jego pierdolona mać!! jednym słowem sielanka! a parę dni temu minęły 2 lata mojego pobytu na wyspie. dwa kurwa długie jak chuj lata, a spierdoliły mi nie wiem kiedy. to kurwa jakaś paranoja jest. podobno irlandia zaczyna już po trochu pierdzieć sromotnie, ale to jeszcze potrwa zanim całkiem się zesra i będzie można po tym pozamiatać. zawsze jest jeszcze norwegia, albo inny chuj. kłaki mi kobiet znów wyciął. przyrzekam, im krótsze, tym mi lepiej psychicznie. ja jednak muszę iść śladami britney w tej kwestii i wyjebać się na łyso, bo inaczej to chuj z tego będzie. a później to już tylko tatoo na plerach 'only god can judge me' i można wracać do psychiatryka na imprezę, albo do pierdla dla spokojności umysłu. mój kobiet chce, żebym mu nakręciła loki na jutrzejszy deszcz. a co, niech ma.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-910885382331869561?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/910885382331869561/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/jest-ze-fest.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/910885382331869561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/910885382331869561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/jest-ze-fest.html' title='jest, że fest'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6693637235686487641.post-6882525374104462923</id><published>2008-09-29T06:43:00.000-07:00</published><updated>2012-01-30T14:02:41.377-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia z wyspy'/><title type='text'>goodbye party</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;jak gruba młoda zajebała na mnie focha w zeszły piątek, tak się na nim do dziś kurwa buja. normalnie powiedziałabym: chuj jej wielki w dupę, ale tym razem będzie inaczej: chuj w jej wielką dupę. nakersica pokurwiona. w jej przypadku debilizm mózgowy osiagnął stan krytyczny. nie żebym była zaskoczona, był czas przywyknąć. jednak od kiedy jej upośledzenie umysłowe zostało wymierzone we mnie sms-em: &lt;em&gt;'how could you do this to me?!'&lt;/em&gt; - stanęło mi to kurwa kołem w dupie. zazwyczaj jak mnie coś w dupę gniecie, poprawiam stringi, bo wyżej chuja nie podskoczysz.&lt;br /&gt;a wszystko tak pięknie się kurwa zapowiadało: piątek wieczór, klub nocny, rachunek na firmę, banda nakurwionych w trzy pizdy i ja w środku tego piekiełka w kurewskim outficie. nic więcej w chuj do szczęścia nie trzeba. słodkie kurwa pierdolenie jak to nam przykro, że gruba kluska odchodzi, bo chce studiować harrego pottera zamiast zastanawiać się, czy wymiana akumulatora w rocznym oplu jeszcze podchodzi pod maintenance, czy jest już recharge. kurwa rzygi. a na tle tego gówna gwiazda nocy - gruba młoda - w obcisłych jeansach i bluzce bez pleców. pierwszy rzut oka i dwa skojarzenia: od pasa w dół na nogi - michelin tires, od pasa w górę na bary - neverending story. masakra. na drugim planie on - szczupły blondynek z kręconymi włoskami. co tu dużo pierdolić - ciacho. reszty towarzystwa z imienia wymieniać nie będę, bo więcej kurew i tym podobnych by tylko padło. i jak podczas takich akcji: piwko, piwko i wódeczka. jak mnie się gadka włączyła, napierdalałam jak nakręcona - tak już mam jak się nakurwię. nowa emma zaczęła się rozwodzić nad pierwszym wrażeniem odnośnie mnie: &lt;em&gt;'it's the way you said - i'm amilia - that was brilliant. that was everything about you.'&lt;/em&gt; co to kurwa ma być? zatkało mnie i nie wiedziałam, czy to źle, czy ujdzie może jakoś. &lt;em&gt;'and the way you move your hips when you walk'. 'cause every street is a catwalk ruro!!'&lt;/em&gt; nie, tego nie powiedziałam. ktoś mnie uprzedził: &lt;em&gt;'i thought you're the bond's girl'&lt;/em&gt; - padło z tyłu. o żesz kurwa jego w dupę zajebana mać!! ciacho stał za mną, a za nim gruba młoda silnie nabuzowana. biorąc pod uwagę jej rozmiary wybąkałam tylko &lt;em&gt;'it's hard sometimes to express yourself when english is your second language'&lt;/em&gt;, ale zaraz potem, kiedy zostałam utwierdzona w przekonaniu, że ja express myself jak najlepiej, stwierdziłam, że czas najwyższy przerwać to gówno. &lt;em&gt;'anybody goes for a ciggie?'&lt;/em&gt; ciacho postanowił się przewietrzyć. staliśmy pod lampą jak kurczaki kurwa, ale pizdziło jak trzeba. kiedy skończył mi się fajek, odpaliłam drugiego. ciacho był w szoku, że ja gadam, bo do tej pory ze względu na zrytą psychę grubej młodej moje kontakty z nim ograniczały się do 'hi' 2 razy dziennie. chuj tam, czego sie nie robi dla 'koleżeństwa'. chciał bucha. kurwa! przecież on nie pali, kłamliwy chujek. ale dałam mu fajka i kiedy się zaciągnał pierdolnęłam tekstem z 'przyjaciół': &lt;em&gt;'technically we just kissed'.&lt;/em&gt; śmiał się, ja też. tylko grubej młodej nie było do śmiechu. ona też była w szoku, że gadam... z nim - weszłam na niby-jej teren (obeszczany dawno temu) i bezczelnie prowadzę konwersację z niby-jej loverboyem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;ale wieczór był wyjebany. nie ma to tamto. chociaż moje nowe kozaczki na szpilce (pierwszy raz noszone) zaczynały mnie podkurwiać, bania była przednia. kiedy w końcu stwierdziłam, że więcej bólu nie zniesę, puściłam hasło, że się zmywam. ciacho zrobił to samo. w grubej młodej się zagotowało. zmierzyła nas wzrokiem pod tytułem 'kill you bitches'. ciacho się opamiętał i doszedł do wniosku, że razem wyjść nie możemy. chuj tam, co za różnica. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;po drodze do wyjścia natknęłam się na typa w koszulce fbi, który badał mnie wzrokiem pół nocy. nie jest źle, utoruje mi piździk drogę przynajmniej. na zewnątrz zaczęła się słodka srata tata, a ja nie myślałam o niczym innym, tylko żeby znaleźć się w końcu w taksówce - moje małe palce u nóg wydawały ostatnie tchnienia. byliśmy już przy kwestii mojego numeru telefonu, kiedy pojawił się ciacho. fbi się zmył, a poszliśmy po rower. dla mnie akcja była prosta: on ma rowerzyk, a ja wychaczę jakiś pojazd zmechanizowany. ale życie nie głaska - ruszył z buta. kurwa!! powlokłam się za nim chociaż ból był haniebny. popierdalałam w tych jebitnych kozaczkach na szpilkach po kamiennym w chuj chodniku. ciacho obadał co jest i za chwilę okupowaliśmy schody jakiejś kamiennicy. zjaraliśmy fajka na spółkę i poszliśmy dalej. niby na skróty, ale tak na moje oko to one tylko przedłużaly drogę i moje męki. i byliśmy tylko ja, on i jego rowerzyk.. w końcu dobiliśmy na postój. ja kurwa nie wiem jak to się stało, że ciacho mnie ogarnął i kissnął. ale jak!! OMIGOD!! ja pierdolę - byłam kurwa w szoku!! w chwilę potem siedzieliśmy na schodach przy bramie do banku, któryż to bank stoi przy najbardziej ruchliwym skrzyżowaniu w mieście. obok jakiś typ sprzedawał hot dogi, taskówki zapierdalały dookoła jak szalone, że o ludziach w tę i we wtę nawet nie wspomnę, a my nie mogliśmy się od siebie odkleić. pierwszy raz dotknęłam jego włosów, on - mojej dupy... facet, czego wymagać? pierdoliło mnie, czy ktoś się gapi, czy nie, czy gruba młoda ujebie mi łeb w poniedziałek w pracy, czy jakoś się uchowam, czy ktoś znajomy mnie zobaczy... gdyby mi ciacho wtedy powiedział 'będę brał cię w aucie'... ale do dyspozycji był tylko rowerzyk i schody. chyba z tysiąc razy mówiłam, że spadam do domu i chuj z tego raczej wynikał. w międzyczasie dostałam owego sms-a od owej grubej młodej, co to z niby-jej loverboyem sie wtedy kissałam. wkurwiłam się na ostro. wyjebałam z hasłem, że w poniedziałek zajdę do pracy i powiem grubej młodej 'i kissed your guy'. śmiał się. chciał mój numer telefonu. zapodałam firmowy, a co. kiedy zostawiał mi swój, tak bystro sobie poczynał, że wykasował mi pół muzy z telefonu. ale chuj, nie wnikam, nie jego wina - mam polskie ustawienia. nie obejrzałam się za siebie w drodze do taksówki. myślałam tylko o tym, żeby nie iść jak kaczka, bo małe palce napierdalały mnie do nieprzytomności. dopiero kiedy posadziłam już dupsko, spojrzałam w jego stronę. stał przy bankowych schodach i patrzył na mnie. kiedy taksówka ruszyła - podniósł rękę... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6693637235686487641-6882525374104462923?l=nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/feeds/6882525374104462923/comments/default' title='Post Comments'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/goodbye-party.html#comment-form' title='0 Comments'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/6882525374104462923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6693637235686487641/posts/default/6882525374104462923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nocneczuwaniebezbutelki.blogspot.com/2009/06/goodbye-party.html' title='goodbye party'/><author><name>amilka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08785213718934284901</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
